Szukaj
Konto

Zwrot w sprawie Cimoszewicza. Jest prawomocna decyzja sądu

Włodzimierz Cimoszewicz z unijną flagą w tle
Źródło: Wikipedia | Autor: Klub Lewicy | Licencja: Domena Publiczna | Włodzimierz Cimoszewicz
Komentarzy: 0
Sąd Okręgowy w Białymstoku uchylił uniewinnienie i warunkowo umorzył w piątek sprawę b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza, oskarżonego o potrącenie rowerzystki na przejściu dla pieszych w Hajnówce. Apelację składała prokuratura, która chciała uchylenia uniewinnienia i zwrotu sprawy do pierwszej instancji. Orzeczenie jest prawomocne.
Co musisz wiedzieć:
  • Włodzimierz Cimoszewicz nie został skazany – sąd uchylił wcześniejsze uniewinnienie i warunkowo umorzył sprawę.
  • Chodzi o wypadek z 2019 r. w Hajnówce, gdzie doszło do potrącenia rowerzystki na przejściu dla pieszych.
  • Prokuratura zarzucała politykowi naruszenie zasad bezpieczeństwa oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia; on sam nie przyznał się do winy.
  • Wyrok jest prawomocny – sąd uznał, że nie ma podstaw do skazania, ale zdecydował się na warunkowe umorzenie postępowania.

Potrącenie rowerzystki

Proces dotyczył wypadku, do którego doszło 4 maja 2019 roku, na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce (Podlaskie). Z aktu oskarżenia wynikało, że potrącona samochodem przez europosła poprzedniej kadencji, a w przeszłości m.in. premiera Włodzimierza Cimoszewicza (zgadza się na podawanie danych i prezentowanie wizerunku) 70-letnia rowerzystka miała złamaną kość podudzia, otarcia twarzy i dłoni.

Zarzuty prokuratury

Prokuratura zarzucała Cimoszewiczowi, że nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nieuważnie obserwował drogę i nie zachował szczególnej ostrożności, a zbliżając się do przejścia, zbyt późno zaczął hamować i doprowadził do wypadku. Zarzucała mu też, że uciekł z miejsca zdarzenia.

Polityk nie przyznał się do winy

Polityk nie przyznał się do spowodowania wypadku. Przed sądem pierwszej instancji zapewniał, że jechał z dozwoloną prędkością, a rowerzystka wjechała na przejście; tłumaczył też, że nie uciekł, ale razem ze znajomymi odwiózł poszkodowaną - na jej prośbę - do domu, a stamtąd ostatecznie zdecydowała się ona pojechać do szpitala.

Decyzja sądu I instancji

Sąd Rejonowy w Hajnówce, który rozpoznawał sprawę w pierwszej instancji uznał, że brak było dowodów potwierdzających winę oskarżonego co do spowodowania wypadku, a wątpliwości nie udało się rozwiać.

Ocenił, że zachowanie uznane przez prokuraturę za ucieczkę z miejsca wypadku stanowiło wykroczenie; w tym zakresie postępowanie umorzył z powodu przedawnienia karalności. (PAP)

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.04.2026 13:49
Źródło: PAP/opracowanie własne