[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski o tzw. "liście byłych ambasadorów": Kwik sfrustrowanych ekscelencji
29.08.2019 16:09
![[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski o tzw. "liście byłych ambasadorów": Kwik sfrustrowanych ekscelencji](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/117f26dc-ceeb-4206-8ed0-e1d9f0e98e68/36357.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Kiedy w sforze mały pies boi się ugryźć dużego, to żeby wyładować frustrację za plecami nasika mu do miski. Okazuje się, że w świecie post-peerelowskiej dyplomacji jest podobnie, czego świadectwem jest „List otwarty” byłych ambasadorów RP do prezydenta Donalda Trumpa. Widać z niego, że będąc pogrobowcami minionego systemu cierpią niepomiernie, iż nie mają już wpływu na bieg międzynarodowych wydarzeń. Ewidentnie starają się go odzyskac, ale w działaniach epistolarnych nic tak dobrze im nie wychodzi jak donosy. Donoszą więc prezydentowi USA, że w Polsce „narasta proces łamania” konstytucji, „rozmontowywany jest trójpodział władzy”, „niszczone” jest niezawisłe sądownictwo, są „ograniczane prawa człowieka”, narasta „opresja wobec politycznych oponentów oraz mniejszości etnicznych, religijnych i seksualnych”, a resztki demokracji toną w „zalewie agresji, autorytaryzmu i kłamstwa”.
Pełny tekst ambasadorskiej elukubracji można przeczytać TUTAJ
Jak się zdaje 23 sygnatariuszy kuriozalnego dokumentu zrzeszonych w Konferencji Ambasadorów RP nie wzięło pod uwagę, że podważyło potężnie wiarygodność słanych do Waszyngtonu raportów pani ambasador Georgetty Mosbacher, osobistego wysłannika prezydenta Trumpa w Warszawie. Gdyby bowiem był chociaż cień prawdy w zarzutach autorów donosu, to pani ambasador już dawno powinna spiesznie poinformować swego mocodawcę o wołających o pomstę do nieba zberezeństwach politycznych dziejących się nad Wisłą. Zbiorowy donos ekscelencji nie jest przy tym jedyną, w ostatnich dniach, próbą zdyskredytowania pani ambasador Mosbacher. Para wybitnych, bo jakże inaczej, znawców przedmiotu produkujących się na łamach dziennika Washington Post (amerykański odpowiednik Gazety Wyborczej) ostrzegła prezydenta USA przed groźbą powstania swoistej osi ideologicznej między prezydentami Trumpem i Dudą oraz "kluczowymi postaciami administracji" waszyngtońskiej a politykami PiS, w obszarze "ograniczania imigracji, sceptycyzmu wobecUnii Europejskiej oraz kwestii kulturowych takich jak aborcja i prawa środowisk LGBT". Oznaki tworzenia się takiej osi autorzy tekstu upatrują w obecności europosła Ryszarda Legutko na lipcowej konwencji narodowych konserwatystów w Washington DC, który to Legutko "stawia znak równości między Unią Europejską a komunistycznymi Sowietami". Od takich osób po prostu wieje zgrozą i wobec tego prezydent USA nie powinien przyjeżdżać do Polski.
Odwrotnego zdania są autorzy "Listu otwartego". Zalatujące naftaliną ekscelencje uważają, że Donald Trump powinien przyjechać. Oczekują go "z nadzieją", że usłyszą "mocny głos wzywający do tolerancji". Jeżeli prezydent tego nie zrobi, to Polska "spychana" przez obecny rząd w "dryf" wpłynie "destrukcyjnie" na USA. A wszystko dlatego, że Polska pełni rolę "konia trojańskiego" i jest "wykonawcą zadań, które nie służą" jedności NATO i współpracy transatlantyckiej. Kto wyznaczył Polsce rolę "konia trojańskiego" i kto stawia jej "zadania" rozbicia Sojuszu Atlantyckiego tego sygnatariusze "Listu otwartego" nie ujawniają. Wielka to szkoda, gdyż dobrze byłoby wiedzieć od jakiegoś to życzliwego przyjaciela zaczerpnęli takie osądy.
Zastanawia też przyczyna, która sprowokowała 23 emerytowanych ambasadorów do sięgnięcia po papier i ogłoszenia swoich utyskiwań w internecie. Trudno przypuszczać, żeby była to troska o Polskę, gdyż oskarżanie przed obcymi demokratycznie wybranych polskich władz o wyimaginowane polityczne zbrodnie przypomina niebezpiecznie przysłowiowy zrzut fekaliów we własne gniazdo. Jeśli zaś nie troska o Państwo to nasuwa się nieodparte przypuszczenie, że jest to chóralny kwik za utraconym korytem.
Przyglądając się przy stole postaciom z polskich elit w trakcie bankietu na cześć generała Władysława Sikorskiego, Melchior Wańkowicz odnotował, że przypominają "diamenty pozlepiane gównem". Z "Listu otwartego" nie widać, aby ekscelencje skrzyły się fascynującym blaskiem.
Rafał Brzeski
Jak się zdaje 23 sygnatariuszy kuriozalnego dokumentu zrzeszonych w Konferencji Ambasadorów RP nie wzięło pod uwagę, że podważyło potężnie wiarygodność słanych do Waszyngtonu raportów pani ambasador Georgetty Mosbacher, osobistego wysłannika prezydenta Trumpa w Warszawie. Gdyby bowiem był chociaż cień prawdy w zarzutach autorów donosu, to pani ambasador już dawno powinna spiesznie poinformować swego mocodawcę o wołających o pomstę do nieba zberezeństwach politycznych dziejących się nad Wisłą. Zbiorowy donos ekscelencji nie jest przy tym jedyną, w ostatnich dniach, próbą zdyskredytowania pani ambasador Mosbacher. Para wybitnych, bo jakże inaczej, znawców przedmiotu produkujących się na łamach dziennika Washington Post (amerykański odpowiednik Gazety Wyborczej) ostrzegła prezydenta USA przed groźbą powstania swoistej osi ideologicznej między prezydentami Trumpem i Dudą oraz "kluczowymi postaciami administracji" waszyngtońskiej a politykami PiS, w obszarze "ograniczania imigracji, sceptycyzmu wobecUnii Europejskiej oraz kwestii kulturowych takich jak aborcja i prawa środowisk LGBT". Oznaki tworzenia się takiej osi autorzy tekstu upatrują w obecności europosła Ryszarda Legutko na lipcowej konwencji narodowych konserwatystów w Washington DC, który to Legutko "stawia znak równości między Unią Europejską a komunistycznymi Sowietami". Od takich osób po prostu wieje zgrozą i wobec tego prezydent USA nie powinien przyjeżdżać do Polski.
Odwrotnego zdania są autorzy "Listu otwartego". Zalatujące naftaliną ekscelencje uważają, że Donald Trump powinien przyjechać. Oczekują go "z nadzieją", że usłyszą "mocny głos wzywający do tolerancji". Jeżeli prezydent tego nie zrobi, to Polska "spychana" przez obecny rząd w "dryf" wpłynie "destrukcyjnie" na USA. A wszystko dlatego, że Polska pełni rolę "konia trojańskiego" i jest "wykonawcą zadań, które nie służą" jedności NATO i współpracy transatlantyckiej. Kto wyznaczył Polsce rolę "konia trojańskiego" i kto stawia jej "zadania" rozbicia Sojuszu Atlantyckiego tego sygnatariusze "Listu otwartego" nie ujawniają. Wielka to szkoda, gdyż dobrze byłoby wiedzieć od jakiegoś to życzliwego przyjaciela zaczerpnęli takie osądy.
Zastanawia też przyczyna, która sprowokowała 23 emerytowanych ambasadorów do sięgnięcia po papier i ogłoszenia swoich utyskiwań w internecie. Trudno przypuszczać, żeby była to troska o Polskę, gdyż oskarżanie przed obcymi demokratycznie wybranych polskich władz o wyimaginowane polityczne zbrodnie przypomina niebezpiecznie przysłowiowy zrzut fekaliów we własne gniazdo. Jeśli zaś nie troska o Państwo to nasuwa się nieodparte przypuszczenie, że jest to chóralny kwik za utraconym korytem.
Przyglądając się przy stole postaciom z polskich elit w trakcie bankietu na cześć generała Władysława Sikorskiego, Melchior Wańkowicz odnotował, że przypominają "diamenty pozlepiane gównem". Z "Listu otwartego" nie widać, aby ekscelencje skrzyły się fascynującym blaskiem.
Rafał Brzeski

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.08.2019 16:09
Spotkanie z Zełenskim w Mar-a-Lago. Pierwsze słowa Trumpa
28.12.2025 19:44
Rozmowy pokojowe ws. Ukrainy w martwym punkcie
08.12.2025 15:58

Komentarzy: 0
Rozmowy nad planem pokojowym dla Ukrainy znalazły się w martwym punkcie – przyznał Wołodymyr Zełenski w rozmowie z agencją Bloomberg. Główna oś sporu dotyczy przyszłości Donbasu oraz systemu gwarancji bezpieczeństwa, które Kijów chce otrzymać od Stanów Zjednoczonych. Ukraiński prezydent otwarcie mówi, że „trzy strony mają różne wizje”, a USA nie udzielają odpowiedzi, których oczekuje Kijów.
Czytaj więcej
Trump, Putin i perspektywa kapitulacji Ukrainy…
23.11.2025 22:01

Komentarzy: 0
Trump uparcie dąży do zakończenia wyniszczającej wojny na Ukrainie przedstawiając swój 28 punktowy plan, który uwzględnia wiele żądań Putina. Arbiter Trump operuje z pozycji strategicznych interesów Ameryki, czyli jego głównym zmartwieniem jest wzrastająca potęga Chin, co również powinno martwić ich osłabionego wojną sąsiada, Rosję. Wskazując Putinowi, że może zakopać się w wyniszczającą siły i środki wojnę na Ukrainie przy okazji niebezpiecznie uzależniając się od Chin. Trump przekonuje Putina, że zakończenie wojny na Ukrainie jest dziś w strategicznym interesie Rosji.
Czytaj więcej
Dr Rafał Brzeski: Plan pokojowy jest tylko początkiem “pieriedyszki” przed kolejną rundą
22.11.2025 13:08
Putin powiedział Trumpowi, czego żąda w zamian za pokój
19.10.2025 08:15

Komentarzy: 0
Przywódca Rosji Władimir Putin w czwartkowej rozmowie z prezydentem USA Donaldem Trumpem zażądał, by Ukraina przekazała Rosji pełną kontrolę nad obwodem donieckim w Donbasie - napisał dziennik „Washington Post”. Miałby to być warunek zakończenia wojny.
Czytaj więcej

