Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Bliżej niezidentyfikowani naziści odzyskali swe prawdziwe miano – Niemcy

06.09.2019 21:12
[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Bliżej niezidentyfikowani naziści odzyskali swe prawdziwe miano – Niemcy
Źródło: Wikipedia domena publiczna
Komentarzy: 0
Uroczyste obchody 80 rocznicy niemieckiego ataku na Polskę 1 września 1939 roku były wielowarstwowym wydarzeniem, podczas którego powiedziano tak wiele słów w oficjalnych wystąpieniach oraz ich późniejszych ocenach, że trudno wyłuskać konkrety. Jest jednak kilka istotnych elementów, które świadczą o tworzeniu się nowego politycznego szkieletu Europy.
Oto prezydent Niemiec stwierdził o świcie w Wieluniu, że atak na Polskę to była "zbrodnia niemiecka" i początek "niszczenia polskiej i europejskiej kultury". W ślad za wrześniowym atakiem "poszło poniżenie, poszły wszelkie prześladowania, tortury i morderstwa dokonane na milionach polskich obywateli".

Prezydent Niemiec prosił w Wieluniu o przebaczenie i pojednanie. Odpowiedzi udzielił, o tej samej światowej porze, premier Polski mówiąc na Westerplatte, że niemiecka agresja była "zbrodnią ludobójstwa o gigantycznych rozmiarach, ludobójstwa na narodzie polskim" i dlatego "trzeba domagać się prawdy, trzeba domagać się zadośćuczynienia".

Delegacja niemiecka na uroczystości rocznicowe była wyjątkowo wiarygodna - prezydent i kanclerz. Przekaz był jasny. Używani od lat w mediach, studiach historycznych i enuncjacjach politycznych bliżej niezidentyfikowani naziści odzyskali swe prawdziwe miano - Niemcy. To Niemcy dokonywali zbrodni, niszczyli, dopuszczali się prześladowań, tortur i morderstw obywateli polskich. Polski premier nie wykluczył przebaczenia i pojednania, ale podkreślił, że rozmiary zbrodni i zniszczeń były gigantyczne, nie można ich maskować i trzeba im zadośćuczynić. Innymi słowy zapłacić odszkodowanie, zwane w prawie międzynarodowym reparacjami wojennymi.

Jasnemu określeniu stanowisk politycznych wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, nadał wymiar ideologiczny podkreślając, że warszawska uroczystość to danie świadectwa "odwadze ludzi wielkich, duchowi wielkiego narodu i głębokiej, trwałej sile wielkiej cywilizacji". W Polsce toczyła się "odwieczna walka pomiędzy złem a dobrem", tym razem "walka przeciw wykrzywionym ideologiom nazizmu i komunizmu", które zapominając o Bogu "chciały przeobrazić świat siłą". Polacy odnieśli w tej walce zwycięstwo, gdyż "stali na fundamencie wiary", nigdy nie pogrążyli się w rozpaczy i "nie stracili ducha". Kraju takich ludzi "nie można złamać".

Wzniosłe słowa wypowiedziane 1 września w Polsce zostały zrozumiane w różny sposób. Do prezydenta Francji wyraźnie nie dotarło pokajanie się Berlina bowiem w sztampowym oświadczeniu nadal było o nazistach zamiast o Niemcach. Moskwa ustami rzeczniczki ministerstwa spraw zagranicznych zawyrokowała, że warszawskie uroczystości to "jaskrawy przykład pisania historii na nowo" a twierdzenia o "dwóch okupacjach", niemieckiej i sowieckiej "nie mają żadnych podstaw prawnych i historycznych". Izraelski dziennik "Haarec" ze złością ale i szacunkiem uznał, że "nacjonalistyczny rząd Polski" przeforsował "własną narrację na temat wojny, koncentrującą się na cierpieniu Polaków" i przekonał do niej USA i Niemcy. Z komentarza dziennika bił żal, że tyle lat konstruowania własnej narracji w ciągu jednego dnia poszło na marne. Globalny magazyn "Foreign Policy" nie krył zadowolenia, że prezydent Donald Trump był w Warszawie nieobecny. I to nie dlatego, że pod presją awangardy postępu zdecydował się ukarać "ksenofobiczny" rząd PiS, ale dlatego, że stracił możliwość nauczenia się od Jarosława Kaczyńskiego jak należy prowadzić politykę narodową i konserwatywną nie tracąc przy tym społecznego poparcia.

Rafał Brzeski
Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.09.2019 21:12