Szukaj
Konto

Tomasz Ćwiklak: Byłem na filmie "Smoleńsk" z małżeństwem znajomych lemingów. Wyszliśmy w milczeniu

12.09.2016 21:49
screen YouTube
Źródło: screen YouTube
Komentarzy: 0
Udało mi się namówić, znajome małżeństwo lemingów na wspólne wyjście do kina na "Smoleńsk". Nie mieli zamiaru iść na  „film dla moherów”, więc mówię im - Co Wam szkodzi? Chodźcie ze mną. A jak uznacie, że to „sekciarska miazga”, to w ramach przeprosin stawiam Wam kolację. Nawet w tym Waszym … Wentzlu.
Przy kasie czuli się trochę nieswojo, mówili coś w rodzaju, że pierwszy raz idą na "moherową twórczość" itp. Jakby się przed sobą i innymi tłumaczyli.

Na sali nr 2 nie było więcej niż 30 osób. Popatrzyli na mnie znacząco z triumfalnym uśmiechem. Odwzajemniłem ten uśmiech. Państwo L (tak ich nazwijmy) oglądali film w spokoju. Przy jednej z końcowych scen, Pani L sięgnęła ukradkiem po chusteczkę. Z seansu wyszliśmy w milczeniu. Po wyjściu na … "pole" ;) Pan L sięgnął po papierosa. Ja wypuściłem arbuzową chmurę z mojej e-fajki. Pani L zaczęła poprawiać szybko makijaż.

Gdy doszliśmy do samochodów Pan L mówi do mnie - Ale z tym seryjnym zamachowcem, to chyba przesadzili? - Nie, to prawda. "Wyguglujcie" sobie - odpowiedziałem miło.

Chwilę jeszcze porozmawialiśmy, że wyjątkowo ciepła noc i na rozstanie Pani L zapytała - Tomek, a masz tę książkę, o której nam kiedyś mówiłeś? Tej posłanki PiS. O Smoleńsku, którą z Rymanowskim napisała? - Tak i chętnie Wam pożyczę "Zamach na prawdę" Pani Wasserman - odpowiedziałem.

Nie wiem, czy im nie przejdzie, ale o kolacji "U Wentzla" nic nie mówili.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.09.2016 21:49