Sytuacja w Bibliotece Narodowej: Gdy jedno słowo jest powodem zwolnienia...
22.08.2017 10:00

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Dyrekcja Biblioteki Narodowej liczyła na to, że po dodaniu jednego słowa w nazwie pracowni naukowej będzie mogła zwolnić jej pracowników. To fikcyjna likwidacja stanowiska pracy, jeden ze sposobów pracodawców na pozbycie się niechcianych pracowników. Na szczęście sądy zdają się być wyczulone na tego typu działanie.
Andrzej Berezowski
Janusz Koztecki rozpoczął pracę w Bibliotece Narodowej 8 listopada 1971 roku. Najpierw był młodszym bibliotekarzem, później starszym asystentem. W 2007 roku awansował na kierownika pracowni badania historii czytelnictwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa. Pracownia prowadziła badania m.in. nad społecznym funkcjonowaniem książki i prasy oraz innymi formami uczestnictwa w kulturze w XIX i XX wieku. W tym samym roku nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora biblioteki. Nowym szefem został Tomasz Makowski.
Dziś dyrektor niechętnie mówi, jak układały się relacje z Kozteckim. Z kolei pracownik wskazuje, że od początku współpraca z nową dyrekcją układała się źle. Tak jak inni pracownicy zapisywał się w sekretariacie na rozmowę z dyrektorem. Od pewnego momentu prośby te były stale ignorowane.
Pracownia badania historii czytelnictwa a pracownia historii bibliotek i czytelnictwa
11 kwietnia 2014 roku dyrektor wydał zarządzenie nr 36/2014. Pracownia badania historii czytelnictwa zmieniła nazwę na "pracownia historii bibliotek i czytelnictwa". W nazwie pojawiło się zatem jedno słowo więcej. Wraz ze zmianą nazwy rozszerzeniu uległ zakres obowiązków pracowni. Miała badać m.in. nie tylko XIX i XX wiek, ale również średniowiecze.
Dyrekcja wręczyła wypowiedzenie Kozteckiemu z powodu likwidacji stanowiska pracy i jednocześnie rozpoczęła rekrutację na wszystkie stanowiska pracy w nowej komórce. Janusz Koztecki zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko kierownika nowej jednostki organizacyjnej, jednak z uwagi na brak znajomości języka angielskiego, co stanowiło brzegowy wymóg kwalifikacyjny, jego kandydatura nie przeszła do dalszego etapu rekrutacji. Podstawowym językiem, jakim pracownik bardzo dobrze posługiwał się w swojej pracy, był język rosyjski.

Janusz Koztecki rozpoczął pracę w Bibliotece Narodowej 8 listopada 1971 roku. Najpierw był młodszym bibliotekarzem, później starszym asystentem. W 2007 roku awansował na kierownika pracowni badania historii czytelnictwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa. Pracownia prowadziła badania m.in. nad społecznym funkcjonowaniem książki i prasy oraz innymi formami uczestnictwa w kulturze w XIX i XX wieku. W tym samym roku nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora biblioteki. Nowym szefem został Tomasz Makowski.
Dziś dyrektor niechętnie mówi, jak układały się relacje z Kozteckim. Z kolei pracownik wskazuje, że od początku współpraca z nową dyrekcją układała się źle. Tak jak inni pracownicy zapisywał się w sekretariacie na rozmowę z dyrektorem. Od pewnego momentu prośby te były stale ignorowane.
Pracownia badania historii czytelnictwa a pracownia historii bibliotek i czytelnictwa
11 kwietnia 2014 roku dyrektor wydał zarządzenie nr 36/2014. Pracownia badania historii czytelnictwa zmieniła nazwę na "pracownia historii bibliotek i czytelnictwa". W nazwie pojawiło się zatem jedno słowo więcej. Wraz ze zmianą nazwy rozszerzeniu uległ zakres obowiązków pracowni. Miała badać m.in. nie tylko XIX i XX wiek, ale również średniowiecze.
Dyrekcja wręczyła wypowiedzenie Kozteckiemu z powodu likwidacji stanowiska pracy i jednocześnie rozpoczęła rekrutację na wszystkie stanowiska pracy w nowej komórce. Janusz Koztecki zgłosił swoją kandydaturę na stanowisko kierownika nowej jednostki organizacyjnej, jednak z uwagi na brak znajomości języka angielskiego, co stanowiło brzegowy wymóg kwalifikacyjny, jego kandydatura nie przeszła do dalszego etapu rekrutacji. Podstawowym językiem, jakim pracownik bardzo dobrze posługiwał się w swojej pracy, był język rosyjski.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.08.2017 10:00
Mirosław Przewoźnik dla "TS": Nowe rozwiązanie musi być sprawiedliwe dla wszystkich
27.11.2017 12:52

Komentarzy: 0
Czy sprawiedliwe jest, że opiekunowie dorosłych niepełnosprawnych otrzymają inne świadczenie niż opiekunowie dzieci? Czy sprawiedliwe jest, że opiekunowie na nowe rozwiązania prawne czekają od ostatnich wyborów parlamentarnych, w których to Beata Szydło zapowiadała zmiany? Z Mirosławem Przewoźnikiem, dyrektorem Biura Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, rozmawia Andrzej Berezowski.
Czytaj więcej
Trudna rola przewodniczącego związku
16.11.2017 20:06
Kiedy ochrona cywilna przyjdzie na ratunek?
16.11.2017 09:00

Komentarzy: 0
We wtorek przed godziną 20 ziemia zatrzęsła się w środkowych Włoszech. Zginęło 309 osób. Był rok 2009. 24 sierpnia 2016 r. w rejonie Amatrice zginęło prawie 300 osób. Gdy na Półwyspie Apenińskim poruszy się ziemia, do pracy przystępuje ochrona cywilna. To ona ratuje ludzi i zapewnia poszkodowanym pomoc. Jej przedstawiciele informują też o liczbie zabitych i podejmowanych akcjach.
Czytaj więcej
Obrona cywilna: Drony odnajdą człowieka
15.11.2017 09:00

Komentarzy: 0
Przyszła powódź. Zalała średniej wielkości miasto. Ewakuowano mieszkańców. Lecz czy wszystkich? Nocą krążący nad miastem dron dostrzegł, że na dachu jednego z domów stoi kobieta. Natychmiast podjęto akcję ratowniczą. Przyleciał bezzałogowy helikopter i zabrał ją w bezpieczne miejsce. Ta historia może w przyszłości wydarzyć się naprawdę.
Czytaj więcej
Fotografie nagrobne - sztuka, która wzrusza wszystkich
03.11.2017 09:32

