Prof. Żaryn dla "TS": Nadal nie ma jasności, co zrobić, żeby Polska sama tworzyła dzieje Europy i świata
20.04.2017 10:53

Komentarzy: 0
Udostępnij:
– Każde państwo prowadzi własną politykę historyczną. Najwyżej nierozsądną, bo urzędnicy tego państwa nie wiedzą, że to robią. To tragedia. (...) Nadal nie ma jasności, co zrobić, żeby być na etapie wyższym, czyli uprzedzającym, tzn. samemu tworzyć dzieje Europy i świata poprzez prezentację ważnych wydarzeń z dziejów Polski. – mówi prof. Jan Żaryn, historyk i senator, w rozmowie z Maciejem Chudkiewiczem, wokół swojej najnowszej książki „Polska pamięć. O historii i polityce historycznej”.
- Jaka jest polska pamięć?
- Tytuł mojej najnowszej książki wiąże się z rzeczami, które są najbardziej absorbujące w moim życiu. To znaczy, z jednej strony jestem historykiem i zajmuję się działalnością popularyzatorską, choćby jako redaktor naczelny "W Sieci Historii". Od 2015 r. mam też drugą specjalizację, tzn. jestem senatorem Rzeczypospolitej. Zasiadam w izbie, która dumnie nosi podtytuł "izba refleksji". Te dwie aktywności się zbiegły, bo uznałem, jak większość senatorów PiS, ale chyba także opozycji, że senat jest dobrym miejscem, by promować polską historię. Nie tylko tę zamkniętą na kartach książek, ale także wydarzenia, które mają swoją ciągłość i swoimi skutkami sięgają dnia dzisiejszego.
Senat jest powołany do tego, by polską pamięć nie tyle modyfikować, bo za to, czy coś jest prawdą czy fałszem w nauce, niech odpowiada nauka, ale by tworzyć dla niej pewną przestrzeń publicznego odbioru. Niewątpliwie w polskiej pamięci są karty, które powinny być w powszechnym odbiorze, a nie są. Albo przez zaniedbanie, albo przez walkę, która się toczy o polską świadomość, a de facto o jakość polskiego życia. Senat tej kadencji wspiera tworzenie pozytywnego zestawu mitów dotyczących polskich wydarzeń i postaci historycznych. W roku 2017 jest pięciu patronów. M.in. gen. Józef Haller, z racji powołania 100 lat temu Armii Błękitnej.
Pozostali to Władysław Biegański, Tadeusz Kościuszko i Władysław Raczkiewicz. Rok 2017 jest także rokiem 300-lecia Koronacji Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Korony Polskiej.
Ta decyzja jest owocująca. Senat został uznany za instytucję, która legitymizuje słuszność wyboru. Ten wybór ma swoje konsekwencje. Pojawiają się tablice, strony w internecie, specjalne publikacje. Odbywają się lokalne uroczystości, także centralne - w senacie: wystawy, konferencje itd.
Rolą senatora, do której być może szczególnie jestem predestynowany jako profesor historii, jest wzmocnić rolę wychowawczą historii. Tak by nasze dzieje stawały się powszechnie rozpoznawalne i by nas uczyły, by były przyjmowane w formule pozytywnych mitów przez większą część społeczeństwa. Mam nadzieję, że tak się rzeczywiście dzieje.
A ponieważ nadal jednak pozostaję historykiem i publicystą, doszliśmy do wniosku z panem Adamem Chmieleckim, że warto ostatni czas mojej aktywności jakoś zebrać w całość i wydać. Należy widzieć to moje dziełko przez pryzmat podwójnej roli, którą pełnię. Nadal jest to głos popularyzatora historii, ale z drugiej strony senatora, który bardzo by chciał, aby to, co zostało zapisane na kartach historii, stanowiło pole do dyskusji, do refleksji, do zastanowienia się. By ubogacało!
Zgodnie z tym, co powiedział i napisał Roman Dmowski w "Myślach nowoczesnego Polaka", jeżeli przyjmuję, że jestem Polakiem, to znaczy, że mam obowiązki polskie. Jako historyk, zostając senatorem, uznaję, że mam takie obowiązki.
- Jak Pan ocenia polską politykę historyczną? Ja mam wrażenie, że na arenie międzynarodowej nie idzie nam zbyt dobrze.
- Każde państwo prowadzi własną politykę historyczną. Najwyżej nierozsądną, bo urzędnicy tego państwa nie wiedzą, że to robią. Wtedy to jest oczywiście tragedia. Myśmy w latach 90., jako społeczeństwo wychodzące z totalitaryzmu komunistycznego, oddali się władzy i autorytetom, które w dużej mierze starały się nas, na szczęście nie zawsze skutecznie, przekonać, że historia jest balastem. Że okres II RP - do którego można się było w sposób naturalny odwołać - był rzekomo zdominowany przez straszne "izmy", z szowinizmami, antysemizmami i nacjonalizmami na czele, w związku z czym nie należy się obciążać tą polską niedobrą przeszłością. Mówiąc w skrócie: róbta co chceta i patrzcie w przyszłość, Polacy. Taka była w dużej mierze dominanta przekazu lat 90. Z nią już w 1991 r. polemizował papież, gdy do nas przybył, by m.in. zdefiniować właściwie pojęcia, w tym głównie wolność. Na szczęście w polskim społeczeństwie odruchy sprzeciwu wobec zamykania się przed własną historią zaczęły wygrywać i przynosić owoce. To był jednak długotrwały proces.
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (16/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj
- Tytuł mojej najnowszej książki wiąże się z rzeczami, które są najbardziej absorbujące w moim życiu. To znaczy, z jednej strony jestem historykiem i zajmuję się działalnością popularyzatorską, choćby jako redaktor naczelny "W Sieci Historii". Od 2015 r. mam też drugą specjalizację, tzn. jestem senatorem Rzeczypospolitej. Zasiadam w izbie, która dumnie nosi podtytuł "izba refleksji". Te dwie aktywności się zbiegły, bo uznałem, jak większość senatorów PiS, ale chyba także opozycji, że senat jest dobrym miejscem, by promować polską historię. Nie tylko tę zamkniętą na kartach książek, ale także wydarzenia, które mają swoją ciągłość i swoimi skutkami sięgają dnia dzisiejszego.
Senat jest powołany do tego, by polską pamięć nie tyle modyfikować, bo za to, czy coś jest prawdą czy fałszem w nauce, niech odpowiada nauka, ale by tworzyć dla niej pewną przestrzeń publicznego odbioru. Niewątpliwie w polskiej pamięci są karty, które powinny być w powszechnym odbiorze, a nie są. Albo przez zaniedbanie, albo przez walkę, która się toczy o polską świadomość, a de facto o jakość polskiego życia. Senat tej kadencji wspiera tworzenie pozytywnego zestawu mitów dotyczących polskich wydarzeń i postaci historycznych. W roku 2017 jest pięciu patronów. M.in. gen. Józef Haller, z racji powołania 100 lat temu Armii Błękitnej.
Pozostali to Władysław Biegański, Tadeusz Kościuszko i Władysław Raczkiewicz. Rok 2017 jest także rokiem 300-lecia Koronacji Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Korony Polskiej.
Ta decyzja jest owocująca. Senat został uznany za instytucję, która legitymizuje słuszność wyboru. Ten wybór ma swoje konsekwencje. Pojawiają się tablice, strony w internecie, specjalne publikacje. Odbywają się lokalne uroczystości, także centralne - w senacie: wystawy, konferencje itd.
Rolą senatora, do której być może szczególnie jestem predestynowany jako profesor historii, jest wzmocnić rolę wychowawczą historii. Tak by nasze dzieje stawały się powszechnie rozpoznawalne i by nas uczyły, by były przyjmowane w formule pozytywnych mitów przez większą część społeczeństwa. Mam nadzieję, że tak się rzeczywiście dzieje.
A ponieważ nadal jednak pozostaję historykiem i publicystą, doszliśmy do wniosku z panem Adamem Chmieleckim, że warto ostatni czas mojej aktywności jakoś zebrać w całość i wydać. Należy widzieć to moje dziełko przez pryzmat podwójnej roli, którą pełnię. Nadal jest to głos popularyzatora historii, ale z drugiej strony senatora, który bardzo by chciał, aby to, co zostało zapisane na kartach historii, stanowiło pole do dyskusji, do refleksji, do zastanowienia się. By ubogacało!
Zgodnie z tym, co powiedział i napisał Roman Dmowski w "Myślach nowoczesnego Polaka", jeżeli przyjmuję, że jestem Polakiem, to znaczy, że mam obowiązki polskie. Jako historyk, zostając senatorem, uznaję, że mam takie obowiązki.
- Jak Pan ocenia polską politykę historyczną? Ja mam wrażenie, że na arenie międzynarodowej nie idzie nam zbyt dobrze.
- Każde państwo prowadzi własną politykę historyczną. Najwyżej nierozsądną, bo urzędnicy tego państwa nie wiedzą, że to robią. Wtedy to jest oczywiście tragedia. Myśmy w latach 90., jako społeczeństwo wychodzące z totalitaryzmu komunistycznego, oddali się władzy i autorytetom, które w dużej mierze starały się nas, na szczęście nie zawsze skutecznie, przekonać, że historia jest balastem. Że okres II RP - do którego można się było w sposób naturalny odwołać - był rzekomo zdominowany przez straszne "izmy", z szowinizmami, antysemizmami i nacjonalizmami na czele, w związku z czym nie należy się obciążać tą polską niedobrą przeszłością. Mówiąc w skrócie: róbta co chceta i patrzcie w przyszłość, Polacy. Taka była w dużej mierze dominanta przekazu lat 90. Z nią już w 1991 r. polemizował papież, gdy do nas przybył, by m.in. zdefiniować właściwie pojęcia, w tym głównie wolność. Na szczęście w polskim społeczeństwie odruchy sprzeciwu wobec zamykania się przed własną historią zaczęły wygrywać i przynosić owoce. To był jednak długotrwały proces.
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (16/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.04.2017 10:53
Felieton "TS". Maciej Chudkiewicz: Kto nie rozumie powagi sytuacji...
19.07.2018 15:06

Komentarzy: 0
Przez internet przelewa się ostatnio fala wzajemnych oskarżeń młodych i trochę starszych opozycjonistów. Trudno umieścić ich w jednym worku, ale na pewno nie są to ludzie, którzy głosowali na PiS czy Zjednoczoną Prawicę. Łączy ich niechęć do Jarosława Kaczyńskiego, a dzieli… obecność (lub jej brak) na protestach w „obronie” Sądu Najwyższego czy sądownictwa w ogóle.
Czytaj więcej
Felieton "TS". Maciej Chudkiewicz: Polska nam ładnieje
12.07.2018 22:26

Komentarzy: 0
Tak się składa, że pierwszą połowę lipca spędzam nad polskim morzem, cudownym Bałtykiem, przebywając wraz z dziećmi na jakże zasłużonym urlopie. I choć już krótki rzut oka na plażowiczów sprawia, że dwiema rękami podpisuję się pod karnym podatkiem na cukier i wszelkie tłuszcze dodawane do jedzenia (wylewająca się zza kąpielówek fala otyłości osiąga już co najmniej ósemkę w skali Beauforta), a smażona ryba nadal bywa fatalna, to jestem z naszych rodaków dumny. Kicz znika!
Czytaj więcej
Prof. Jan Żaryn w PR24 o wywiadzie dla TS: Raport o Jedwabnem powstawał w atmosferze nacisku i presji
10.07.2018 18:06

Komentarzy: 0
Najnowszy temat numeru „Tygodnika Solidarność” dotyczący 77. rocznicy pogromu w Jedwabnem wzbudza duże zainteresowanie w przestrzeni publicznej. – Mówimy i powtarzany jako politycy „Dobrej Zmiany”, że jeśli chodzi o politykę historyczną to nie boimy się prawdy. Chcemy, żeby prawda dotarła do świata zachodniego, ze szczególnym uwzględnieniem i troską należy pochylić się nad latami II wojny światowej. Ta przestrzeń tematyczna mocno oddziaływuje na dzisiejszym wizerunku poszczególnych państw i narodów – powiedział w Polskim Radio 24 prof. Jan Żaryn.
Czytaj więcej
Maciej Chudkiewicz: Demokracjo, trwaj!
05.07.2018 21:49

Komentarzy: 0
Polityka się zmienia. Nie tylko dlatego, że zmieniają się sami politycy, ale też dlatego, że musi iść z duchem czasu. Media internetowe, media społecznościowe sprawiły, że wszyscy żyjemy w świecie ciągłej nowości i ciągłego newsa. Co sekundę pojawiają się nowe wątki, nowe tropy, nowe afery i nowe odsłony starych afer.
Czytaj więcej
"Pozwólcie, że się nie ucieszę". Zobacz jak publicyści "TS" komentują nowelizację ustawy o IPN
02.07.2018 21:26

Komentarzy: 0
Polityczne otwarcie wakacji można uznać za niezwykle gorące – 27 czerwca Sejm w błyskawicznym trybie przyjął rządową nowelizację ustawy o IPN-ie. Na łamach najnowszego "Tygodnika Solidarność" sprawę komentują publicyści - Cezary Krysztopa, Maciej Chudkiewicz, Mateusz Kosiński i Jakub Pacan.
Czytaj więcej