Szukaj
Konto

Prezes PiS: Oczom nie mogłem uwierzyć, gdy go zobaczyłem w sędziowskiej todze

04.11.2025 18:56
Jarosław Kaczyński
Źródło: PAP/Leszek Szymański
Komentarzy: 0
W warszawskim sądzie ruszył proces z prywatnego oskarżenia Krzysztofa Brejzy przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Po dzisiejszej rozprawie prezes PiS poddał pod wątpliwość niezależność sądu, dziwiąc się, że w sędziowskiej todze zasiada "syn działaczki PO", "awansowany przez ministra Waldemara Żurka".  
Co musisz wiedzieć
  • Krzysztof Brejza pozwał Kaczyńskiego o naruszenie dóbr osobistych.
  • Wypowiedź dotyczyła prac sejmowej komisji badającej użycie systemu Pegasusa.
  • Proces wzbudza duże zainteresowanie, ale jego przebieg nie mógł być nagrywany.
  • Sędzia Tomasz Trębicki wcześniej podejmował decyzję wobec polityków PiS.

 

Proces bez kamer i mikrofonów

We wtorek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia odbyła się pierwsza rozprawa. Zgodnie z decyzją sądu posiedzenie odbywało się bez udziału mediów rejestrujących dźwięk i obraz. Obradom przewodniczył sędzia Tomasz Trębicki. Europoseł Maciej Wąsik zaznaczył na platformie X, że sędzia ten wydał nakaz aresztowania na niego i Mariusza Kamińskiego.

W mediach mówiło się też o poglądach s. Trębickiego, nie kryjącego swoich sympatii w mediach społecznościowych.

Jarosław Kaczyński na platformie X poddał dziś pod wątpliwość "niezależność sądów", biorąc pod uwagę choćby wspomnianego sędziego.

"Oczom nie mogłem uwierzyć: w sędziowskiej todze zasiadał Tomasz Trębicki, syn działaczki PO - Zofii Trębickiej, byłej dyrektor biura poselskiego Marcina Kierwińskiego... Co więcej, to sędzia awansowany przez p. Żurka na stanowisko prezesa Sądu Rejonowego Warszawa-Środmieście, na co dzień skrajnie zaangażowany politycznie".

- napisał prezes PiS i podsumował:

Macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, dlaczego tak bardzo chcieli przejąć wymiar sprawiedliwości?


Oskarżenie o "odrażające przestępstwa"

Postępowanie wynika z wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego podczas sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa w marcu ubiegłego roku. Lider PiS stwierdził wtedy, że Brejza — "znaczący polityk opozycji" — miał dopuszczać się "bardzo poważnych i odrażających przestępstw". W reakcji na te słowa Sejm uchylił Kaczyńskiemu immunitet.

Kaczyński: działałem zgodnie z obowiązkami

W sądzie Kaczyński argumentował, że odpowiadał na pytania komisji i miał obowiązek przekazać całą posiadaną wiedzę. Jak podkreślał, jako ówczesny wicepremier ds. bezpieczeństwa miał otrzymać informacje o rzekomo bezprawnych i moralnie nagannych działaniach Brejzy.

Według prezesa PiS dane miały pochodzić od funkcjonariusza zajmującego się bezpieczeństwem państwa i były powiązane z wykorzystaniem systemu Pegasus wobec polityka KO.

Sprawa z Inowrocławia

Kaczyński nawiązywał do wydarzeń związanych z pracą urzędników inowrocławskiego magistratu. Media opisywały wówczas funkcjonowanie tam nieformalnego "wydziału propagandy", której działania miały uderzać w politycznych oponentów Krzysztofa Brejzy i jego ojca, prezydenta miasta Ryszarda Brejzy.

"Używanie środków publicznych do brutalnej walki politycznej jest odrażające i łamie prawo" — podkreślał Jarosław Kaczyński.

Kaczyński chce wznowienia postępowań

Po rozprawie prezes PiS w rozmowie z PAP stwierdził, że jego zdaniem część umorzonych wątków sprawy inowrocławskiej powinna zostać ponownie zbadana "gdy zmienią się warunki polityczne". Jednocześnie podtrzymał, że istniały "pełne podstawy" do użycia systemu Pegasus.

Kaczyński zapowiedział również, że najpewniej nie pojawi się na kolejnej rozprawie, ponieważ nie wymaga tego prawo.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.11.2025 18:56
Źródło: tysol.pl