Szukaj
Konto

Prawybory w PO. Zamiast ożywczych soków, w żyły i krwiobieg partii weszła zła krew i kwasy

19.11.2024 15:08
Radosław Sikorski
Źródło: PAP/EPA/OLIVIER HOSLET
Komentarzy: 0
Prawybory w Koalicji Obywatelskiej miały podziałać jak ożywcze soki na działaczy partyjnych, poruszyć doły, dać „nową energię” jak często lubi powtarzać Rafał Trzaskowski nigdy nie definiując czym ta energia jest i co znaczy.

Zamiast ożywczych soków w żyły i krwiobieg partii weszła zła krew i kwasy. Na fali popularnych w Stanach Zjednoczonych prekampanii, w KO też miały być fajerwerki, starcie dwóch gigantów, pokaz zderzenia dwóch szlachetnych osobowości i budowanie liderów. Starcie Trzaskowskiego z Sikorskim miało być jak pompa ssąca zasycająca polityczny tlen, agendę tematów i dająca nasycenie medialne medialne polityków partii rządzącej.

Czytaj też: Wewnętrzny sondaż KO. Sikorski przegrałby z kandydatem PiS

Czytaj też: Platforma Obywatelska nie radzi sobie z krytyką ze strony "swoich" mediów

Ludzie z serduszkami się żrą

Wyszło jednak skromnie i brzydko. Było nawet niegrzecznie. Zawiedziony i urażony Sikorski, że znowu mu nikt nie pomaga w prekampanii jak za czasów jego starcia w podobnej imprezie z Bronisławem Komorowskim oraz dyskretnie triumfujący Trzaskowskim. A wyborcy KO właśnie się dowiedzieli, że w ich partii nie ma żadnego pomysłu na nowe otwarcie, żadnej wunderwaffe. Oto jaki obraz się wyłonił: ludzie KO noszący serduszko w klapie po cichu strasznie się żrą, ubliżają sobie, szukają na siebie haków i wzmacniają tylko oblężone twierdze w ramach partii tolerancji i europejskich wartości. Gdyby te prawybory trwały dłużej, a nad kandydatami na kandydata na prezydenta nie ciążyła karcąca ręka Donalda Tuska, to kto wie czy nie pozagryzaliby się nawzajem przed właściwa kampania wyborczą.

Gdyby te prawybory trwały dłużej, a nad kandydatami na kandydata na prezydenta nie ciążyła karcąca ręka Donalda Tuska, to kto wie czy nie pozagryzaliby się nawzajem przed właściwa kampania wyborczą.

Czytaj też: "Będzie rzeźnia". Jest zapowiedź Sikorskiego

Czytaj też: Już w lutym obowiązkowe kwalifikacje do służby wojskowej. Kto dostanie wezwanie?

Radosław Sikorski na chwilę udawał, że zapomniał z jakiej jest partii i zaczął używać retoryki tradycyjnie przypisanej dla konserwatystów i prawicy. Przedstawia się jako jastrząb tak bardzo potrzebny Polsce w trudnych czasach i bez przesady można go w tym osadzić w partii republikańskiej. Tyle tylko, że Koalicja Obywatelska, a szczególnie Rafał Trzaskowski dbali przez ostatnie lata o to, by zbliżyć się do Demokratów i Mark Brzezinski propozycję przyjął. Toteż Sikorski w swojej narracji był wśród działaczy KO osamotniony. Oni sformatowani przez media liberalno-lewicowe ciągle chcą słuchać o omnipotencji Unii Europejskiej, jej zbawczej dla Polski roli, a nie o jastrzębiach kojarzonych z prawicą i partią wojny.

Trzaskowski się śmieje

Czytaj też: Trzaskowski napisał list do członków partii. Skrytykował "karierę na salonach"

Co z Rafałem Trzaskowskim? Nic. Spokojnie. Nie spalał się. On po prostu był, był sobą i to wystarczało. Jest to bowiem kandydat pewnego stylu bycia, facet, z którym chce się utożsamiać elektorat aspirujący. Nasz zdolny łobuziak grający Kaczyńskiemu i prawicy na nosie, z pakietem modnych wartości, nowoczesny jak na polskie warunki, a do tego facet znający języki i prezydent stolicy.

Zamiast potoków pozytywnej energii wyszła pustka i brak stylu.

Czytaj też: Sprawozdanie PiS odrzucone. Mocne słowa Kaczyńskiego

Czytaj też: Kontrowersyjne nagranie Zełenskiego. Przemawiał na tle flagi banderowców

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.11.2024 15:08
Źródło: tysol.pl