Szukaj
Konto

Pozyskiwanie kobaltu do aut elektrycznych przez niemiecki koncern spowodowało wzrost szkodliwych substancji o tysiące procent

13.05.2024 13:26
Samochód elektryczny, zdjęcie poglądowe
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Niemiecki koncern motoryzacyjny BMW przyznał się, że na skutek pozyskiwania kobaltu w kopalni w Maroku okolica ponosi poważne szkody środowiskowe. Są one niebezpieczne nawet dla mieszkańców tej okolicy.

Mimo to producent samochodów zamierza nadal pozyskiwać surowce do swoich samochodów elektrycznych z tej kopalni

- informuje niemiecki dziennik "Tagesschau".

Czytaj także: Sensacja w Rosji. Szojgu na wylocie, Putin nominował nowego ministra obrony

BMW pod presją mediów

Monachijski producent samochodów BMW przyznaje, że w pobliżu kopalni kobaltu Bou Azzer w Maroku występują problemy środowiskowe. Jest to wynik audytu środowiskowego zleconego przez BMW. Audyt ujawnił "wysokie stężenie arsenu w niektórych odpadach i systemach zbierania wody na terenie samej kopalni i w jej bezpośrednim sąsiedztwie"

- donosi niemiecki dziennik. W publikacji czytamy, że powodem inspekcji dokonanej przez BMW były doniesienia niemieckich mediów - NDR, WDR i "Süddeutsche Zeitung" - które informowały m.in o znacznie podwyższonym poziomie arsenu w rzece poniżej kopalni.

Czytaj również: Zmiany w rządzie. Prezydent powołał nowych ministrów

Szokujące wyniki raportu

"Tagesschau" informuje, że według raportu próbki pobrane przez w rzece wykazały stężenie arsenu przekraczające 18 000 mikrogramów na litr. Wartość graniczna Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla arsenu w wodzie pitnej wynosi zaledwie… dziesięć mikrogramów na litr! Naukowcy mówią o "natychmiastowej potrzebie działania". Ponadto audyty ujawniły naruszenia praw pracowniczych. NDR, WDR i "SZ" donosiły, że obecni i byli pracownicy kopalni alarmują o naruszeniach standardów pracy i standardów socjalnych przez pracodawców.

Kopalnia funkcjonuje od 2020 r. Wówczas BMW podpisało kontrakt o wartości 100 mln euro z marokańskim operatorem kopalni Managem, co zapewnia niemieckiemu koncernowi dostawy kobaltu, który niezbędny jest przy budowie akumulatorów do samochodów elektrycznych.

Czytaj również: Rolnicy w Sejmie rozpoczynają strajk głodowy

BMW zabiera głos

Operator kopalni wdrożył środki budowlane, aby zapobiec przedostawaniu się wody i pyłu z kopalni do środowiska. Między innymi zbudowano nowe zbiorniki wodne i wykopano rowy odwadniające. Koryto rzeki zostało również oczyszczone z osadów

- głosi oświadczenie BMW.

Ryzyko dla mieszkańców

Jak wskazuje "Tagesschau", dziesiątki osób nadal mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni.

Próbki moczu jednego z mieszkańców wykazały podwyższony poziom arsenu. (…) Nie jest również jasne, czy mieszkańcy otrzymają pomoc finansową na przeniesienie się do innego regionu

- czytamy. Zdaniem Miriam Saage-Maaß z Europejskiego Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka (ECCHR), działania podejmowane przez BMW nie idą wystarczająco daleko. Ona, a także inni eksperci, wskazują na wysokie ryzyko dla zdrowia, jakie stwarza arsen.

Odpowiedź BMW jest dla mnie zdecydowanie zbyt lekkomyślna. Sama zawartość arsenu w wodzie pitnej, zmierzona przez niezależnych naukowców, nie jest błahym wykroczeniem i z doświadczenia wskazuje na długotrwałe i strukturalne braki w wymogach ochrony środowiska i zdrowia operatorów kopalni

- komentuje Saage-Maaß.

Koncern BMW odpowiada, że "opracowywany jest pakiet środków mających na celu stałą poprawę w obszarze gospodarki wodnej" i informuje, że "konkretne wdrożenie będzie monitorowane przez BMW Group".

Mimo nacisków ze strony mediów i naukowców BMW odmawia jednak opublikowania audytów, ponieważ zapewniłyby one "głęboki wgląd w wewnętrzne procesy biznesowe".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.05.2024 13:26
Źródło: tagesschau.de