Pozyskiwanie kobaltu do aut elektrycznych przez niemiecki koncern spowodowało wzrost szkodliwych substancji o tysiące procent

Mimo to producent samochodów zamierza nadal pozyskiwać surowce do swoich samochodów elektrycznych z tej kopalni
- informuje niemiecki dziennik "Tagesschau".
Czytaj także: Sensacja w Rosji. Szojgu na wylocie, Putin nominował nowego ministra obrony
BMW pod presją mediów
Monachijski producent samochodów BMW przyznaje, że w pobliżu kopalni kobaltu Bou Azzer w Maroku występują problemy środowiskowe. Jest to wynik audytu środowiskowego zleconego przez BMW. Audyt ujawnił "wysokie stężenie arsenu w niektórych odpadach i systemach zbierania wody na terenie samej kopalni i w jej bezpośrednim sąsiedztwie"
- donosi niemiecki dziennik. W publikacji czytamy, że powodem inspekcji dokonanej przez BMW były doniesienia niemieckich mediów - NDR, WDR i "Süddeutsche Zeitung" - które informowały m.in o znacznie podwyższonym poziomie arsenu w rzece poniżej kopalni.
Czytaj również: Zmiany w rządzie. Prezydent powołał nowych ministrów
Szokujące wyniki raportu
"Tagesschau" informuje, że według raportu próbki pobrane przez w rzece wykazały stężenie arsenu przekraczające 18 000 mikrogramów na litr. Wartość graniczna Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla arsenu w wodzie pitnej wynosi zaledwie… dziesięć mikrogramów na litr! Naukowcy mówią o "natychmiastowej potrzebie działania". Ponadto audyty ujawniły naruszenia praw pracowniczych. NDR, WDR i "SZ" donosiły, że obecni i byli pracownicy kopalni alarmują o naruszeniach standardów pracy i standardów socjalnych przez pracodawców.
Kopalnia funkcjonuje od 2020 r. Wówczas BMW podpisało kontrakt o wartości 100 mln euro z marokańskim operatorem kopalni Managem, co zapewnia niemieckiemu koncernowi dostawy kobaltu, który niezbędny jest przy budowie akumulatorów do samochodów elektrycznych.
Czytaj również: Rolnicy w Sejmie rozpoczynają strajk głodowy
BMW zabiera głos
Operator kopalni wdrożył środki budowlane, aby zapobiec przedostawaniu się wody i pyłu z kopalni do środowiska. Między innymi zbudowano nowe zbiorniki wodne i wykopano rowy odwadniające. Koryto rzeki zostało również oczyszczone z osadów
- głosi oświadczenie BMW.
Ryzyko dla mieszkańców
Jak wskazuje "Tagesschau", dziesiątki osób nadal mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni.
Próbki moczu jednego z mieszkańców wykazały podwyższony poziom arsenu. (…) Nie jest również jasne, czy mieszkańcy otrzymają pomoc finansową na przeniesienie się do innego regionu
- czytamy. Zdaniem Miriam Saage-Maaß z Europejskiego Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka (ECCHR), działania podejmowane przez BMW nie idą wystarczająco daleko. Ona, a także inni eksperci, wskazują na wysokie ryzyko dla zdrowia, jakie stwarza arsen.
Odpowiedź BMW jest dla mnie zdecydowanie zbyt lekkomyślna. Sama zawartość arsenu w wodzie pitnej, zmierzona przez niezależnych naukowców, nie jest błahym wykroczeniem i z doświadczenia wskazuje na długotrwałe i strukturalne braki w wymogach ochrony środowiska i zdrowia operatorów kopalni
- komentuje Saage-Maaß.
Koncern BMW odpowiada, że "opracowywany jest pakiet środków mających na celu stałą poprawę w obszarze gospodarki wodnej" i informuje, że "konkretne wdrożenie będzie monitorowane przez BMW Group".
Mimo nacisków ze strony mediów i naukowców BMW odmawia jednak opublikowania audytów, ponieważ zapewniłyby one "głęboki wgląd w wewnętrzne procesy biznesowe".
Komentarze
Dlaczego Niemcy głosują na AfD? Rozmowa z Olgą Doleśniak-Harczuk

Tusk ciągle musi. Kto nie pozwala mu odejść?
IPN odkrył szczątki co najmniej 150 osób. Zostały zamordowane przez Niemców

Spłonął samochód AfD. Potem pojawił się tajemniczy list

Szefowa AfD zapowiada rewolucję. „Wyjdziemy z Schengen i zrezygnujemy z euro”

