Szukaj
Konto

Powiedziała uczniom, że jest przeciwna aborcji. Kilka godzin później straciła pracę

ławki i podręczniki na ławce w szkolnej klasie
Źródło: pixabay | Autor: Sanjiang | Licencja: pixabay | klasa szkolna
66-letnia nauczycielka historii ze Szkocji twierdzi, że została zwolniona z pracy zaledwie kilka godzin po tym, jak podczas lekcji odpowiedziała uczniom na pytanie dotyczące aborcji. Kobieta przekonuje, że przedstawiła jedynie swoje przekonania religijne, nikogo do nich nie namawiała i padła ofiarą dyskryminacji.
Co musisz wiedzieć:
  • Nauczycielka miała zostać zwolniona jeszcze tego samego dnia.
  • Złożyła pozew, zarzucając dyskryminację ze względu na przekonania religijne.
  • Sprawę rozstrzygnie sąd pracy.

Powiedziała, że sprzeciwia się aborcji. Tego samego dnia odsunięto ją od pracy

66-letnia nauczycielka historii Sarah Morse twierdzi, że została zwolniona ze szkoły średniej w Arbroath w hrabstwie Angus w Szkocji po tym, jak podczas lekcji powiedziała uczniom, że jako katoliczka sprzeciwia się aborcji.

Według jej relacji do zdarzenia doszło 19 listopada ub.r. Uczniowie w wieku 14–15 lat zadawali pytania dotyczące życia w Stanach Zjednoczonych, poruszając m.in. temat aborcji, praw osób transpłciowych oraz Donalda Trumpa. Nauczycielka podkreśla, że odpowiadała na pytania i nie próbowała przekonywać uczniów do swoich poglądów. Jeszcze tego samego dnia została odsunięta od pracy ze skutkiem natychmiastowym. Powodem miało być poruszanie podczas lekcji kwestii religii i aborcji.

 

Nauczycielka skierowała sprawę do sądu

Sarah Morse zdecydowała się złożyć pozew przeciwko Radzie Hrabstwa Angus. Zarzuca władzom dyskryminację ze względu na wyznawane przekonania religijne. Wspierająca ją organizacja antyaborcyjna przekonuje, że nauczyciele mają prawo wyrażać własne przekonania chronione przez prawo, o ile zachowują bezstronność i nie wywierają presji na uczniów.

Z kolei szkockie standardy zawodowe wymagają od pedagogów zachowania równowagi i neutralności podczas prowadzenia zajęć. Zasady te zostały określone przez General Teaching Council for Scotland.

 

„Jestem wierzącą katoliczką i jestem temu przeciwna”

Sarah Morse przekonuje, że odpowiadając na pytanie uczniów dotyczące aborcji, powiedziała: „Jestem wierzącą katoliczką i jestem temu przeciwna” – relacjonowała nauczycielka. Jak dodała, gdy została zapytana o ciążę będącą wynikiem gwałtu, również przedstawiła swoje stanowisko, ale jednocześnie zaznaczyła, że wiele osób może mieć na ten temat odmienne zdanie.

Nauczycielka twierdzi również, że przed zwolnieniem nie umożliwiono jej złożenia wyjaśnień ani odniesienia się do stawianych zarzutów. Według niej decyzja szkoły oznacza zakończenie jej kariery nauczycielskiej w Szkocji.

 

Rada hrabstwa nie komentuje sprawy

Rzecznik Rady Hrabstwa Angus odmówił komentarza, wskazując, że sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania sądowego. To właśnie sąd pracy rozstrzygnie, czy w tej sprawie doszło do naruszenia przepisów dotyczących ochrony przekonań religijnych oraz zasad bezstronności, które obowiązują nauczycieli.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.07.2026 15:21
Źródło: dorzeczy