Szukaj
Konto

Po awanturze w Białym Domu. Wzmożenie lewicowo-liberalnych salonów ma dwa cele

Niemiecka flaga. Ilustracja poglądowa
Źródło: Pixabay.com
Całe wzmożenie po stronie lewicowo-liberalnych salonów w sprawie rozmów Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego ma dwa zasadnicze cele i zwiastują wzmocnienie w najbliższym czasie narracji groźnej dla suwerenności Polski.

Po pierwsze celem jest takie zohydzenie administracji amerykańskiej i Donalda Trumpa, aby łatwiej przeforsować zabezpieczenie niemieckich i francuskich interesów na Ukrainie (kto wynegocjuje pokój, ten rozgrywa karty przy podziale z tego zysków. Jakoś nie słyszano oburzenia gdy Emmanuel Macron czy Olaf Scholz zdzwonili do Putina). W polskim społeczeństwie idealnie nadaje się do realizacji tych celów granie na emocjach, odwoływanie się do moralności ("przyzwoici ludzie stoją po stronie Ukrainy") czy doświadczeń polskiej historii (Polska w 1939 r.). Niestety polska "inteligencka" mentalność odwołuje się w polityce zagranicznej do etyki, a nie zadaje pytań "co Polakom się opłaca?".

"Zintegrować"

Wpis Dariusza Jońskiego, który napisał "Tak, musimy zintegrować i zjednoczyć Europę dokładnie ujawnia to, co zaraz się stanie. W ramach antyamerykańskiej narracji, uderzy w Polaków fala wzmożonego przekazu jakoby 🇪🇺 musiała się jeszcze bardziej "zintegrować". Oczywiście w ramach "bezpieczeństwa", "solidarności" itp.

To "zintegrowanie" oznacza dalszą oligopolizacje i centralizację UE, której skutkiem będzie pozbawienie Polski suwerenności (proszę zerknąć w projekt zmian traktatów opracowany przez niemieckich posłów), wyzbycie się uprawnienia do prowadzenia niezależnej polityki międzynarodowej i wewnętrznej, a także podporządkowanie interesów głównie Niemcom i Francji.

Niemiecki interes

Jeśli ktoś myśli, że "UE nas obroni!", stworzymy "europejską armię", a interes Rzeczypospolitej Polskiej będzie zabezpieczony, to jest to jedna wielka bzdura i powtarzanie sloganów.

Kto nie wierzy, niech przypomni sobie czyje interesy chronią takie unijne kwestie jak "umowa UE-Mercosur", pakt migracyjny czy "zielony ład". I jakie unijne akty prawne były zbieżne z polską racją stanu…

Po centralizacji UE wybory w Polsce nie będą miały żadnego znaczenia. I tak rząd polski nie będzie mógł podjąć żadnych decyzji bez zgody Brukseli…

[mec. Bartosz Lewandowski jest adwokatem i byłym rektorem Collegium Intermarium]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 01.03.2025 12:30
Źródło: tysol.pl