Paweł Janowski dla "TS": Donald Komorowski w akcji
14.03.2018 18:17

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Proszę nie regulować odbiorników, wyłączyć automatyczny słownik i nie wzywać na pomoc polonistów. To co za chwilę nastąpi, jest wiernym opisem rzeczywiści. Fundacja „Po szklanie i na rusztowanie” i Stowarzyszenie Piersiówek, Flaszek i Wyznawców Grilla zorganizowały kilka dni temu konferencję prasową w Lewymstoku, na której ogłosiły rozpoczęcie akcji pod haseł „Uwolnić myśli Donalda Komorowskiego”. Gościem honorowym był wspomniany Donald. Jak powiedziano, tak zrobiono. Pierwsze słowa zostały uwolnione.
Przypomnijmy, że Donald to znany i ceniony w wielu kręgach biznesowych i wśród bezkręgowców politycznych bojownik o wolność śrutu, swobodę noszenia wiatrówek i prawo do dubeltówki dla każdego obywatela z wąsami. Działa w lasach, zagajnikach, nad ranem można go spotkać w parkach miejskich i w ogródkach działkowych. Jako człowiek o ogromnym doświadczeniu, niespotykanej kulturze osobistej i zamiłowaniu do żyrandoli ma on prawo, a nawet obowiązek wypowiadać w ważnych sprawach. Dlatego słucham pana Komorowskiego z wielką czcią i zainteresowaniem jeszcze większym.
Tyle słowem wstępu. Tak też, gdy wstał nasz bohater, to razem z nim wstały jego słowa, zdania się wyprężyły, a dubeltówka wycelowała groźnie. "W kwestiach natury politycznej, kulinarnej i dyplomatycznej nie można być krokodylem" - powiedział. Dreszcz przeszył moją wyobraźnię, a lewa powieka spociła się z zachwytu. Przecież krokodyl połyka bez podsmażania.
"Myślę, że pan premier Morawiecki zachował się jak słoń na polowaniu. W delikatnych kwestiach natury dyplomatycznej nie można być hipopotamem. Tym bardziej, że premier jest z wykształcenia magistrem i powinien mieć pełne zrozumienie dla cudzej wrażliwości, jak przystało na kaszaloty i inne stworzenia mające kłopot z przemieszczaniem się po plaży". Zawiesił znacząco głos na żyrandolu - "współczuje panu premierowi, współczuje pani Kasi i współczuję Polsce".
Ja też bardzo współczuję panu Donaldowi Komorowskiemu, on ma takie wielkie serce i jeszcze większą wątrobę. Jak on wiele potrafi tam zmieścić, jak wiele potrafi przyjąć rzeczywistości i pokarmów. Zwłaszcza, gdy jest dobra popitka. Na co zwróciła uwagę Fundacja "Po szklanie…". Osobiście zgadzam się bardzo gruntownie i zamaszyście podpisuję po tymi słowami.
Pan Donald, podkręcając wąsa, dodał jeszcze: "Wolałbym, żeby ster był w rękach człowieka, który ma choć blade pojęcie o strzelaniu z dubeltówki i wie, co znaczy przygotowywanie porządnego bigosu. Wiemy, że są sytuacje, w których brakuje sztućców i dlatego trzeba wychylić coś na boku". Święte słowa. Smaczne słowa. Aż mi ślinka popłynęła. "To jest mistrzostwo świata, gdy rzuca się granatem w biegnącego zająca" - podkreślił Komorowski. Dlaczego? Bo będzie bigos i szarlotka za jednym zamachem. A zamach ma dobry pan myśliwy i miłośnik słoni morskich. Na koniec pochylił się z uwagą nad talerzem, wciągnął kreskę ze szklanki i odleciał. "Zdrowie na budowie" - zawołał. Wszyscy z radością poszli na kielicha.
Stowarzyszenie Piersiówek, Flaszek i Wyznawców Grilla i Fundacja "Po szklanie i na rusztowanie" z racji tego, że zbliża się kwiecień i termin płacenia podatków, prosi o bezinteresowne wsparcie i przekazanie na ich konto 40 procent. Słabszych trunków nie uznają. Z ostrożności procesowej dodam, że wszelkie podobieństwo do osób o podobnych imionach i nazwiskach jest przypadkowe. Jeżeli ktoś ma z tym problem, to proszę się skontaktować z najbliższym lekarzem lub farmaceutą, ponieważ nadmiar skojarzeń grozi utratą wysoko płatnej fuchy w zaprzyjaźnionej spółce.
Dr Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (11/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Tyle słowem wstępu. Tak też, gdy wstał nasz bohater, to razem z nim wstały jego słowa, zdania się wyprężyły, a dubeltówka wycelowała groźnie. "W kwestiach natury politycznej, kulinarnej i dyplomatycznej nie można być krokodylem" - powiedział. Dreszcz przeszył moją wyobraźnię, a lewa powieka spociła się z zachwytu. Przecież krokodyl połyka bez podsmażania.
"Myślę, że pan premier Morawiecki zachował się jak słoń na polowaniu. W delikatnych kwestiach natury dyplomatycznej nie można być hipopotamem. Tym bardziej, że premier jest z wykształcenia magistrem i powinien mieć pełne zrozumienie dla cudzej wrażliwości, jak przystało na kaszaloty i inne stworzenia mające kłopot z przemieszczaniem się po plaży". Zawiesił znacząco głos na żyrandolu - "współczuje panu premierowi, współczuje pani Kasi i współczuję Polsce".
Ja też bardzo współczuję panu Donaldowi Komorowskiemu, on ma takie wielkie serce i jeszcze większą wątrobę. Jak on wiele potrafi tam zmieścić, jak wiele potrafi przyjąć rzeczywistości i pokarmów. Zwłaszcza, gdy jest dobra popitka. Na co zwróciła uwagę Fundacja "Po szklanie…". Osobiście zgadzam się bardzo gruntownie i zamaszyście podpisuję po tymi słowami.
Pan Donald, podkręcając wąsa, dodał jeszcze: "Wolałbym, żeby ster był w rękach człowieka, który ma choć blade pojęcie o strzelaniu z dubeltówki i wie, co znaczy przygotowywanie porządnego bigosu. Wiemy, że są sytuacje, w których brakuje sztućców i dlatego trzeba wychylić coś na boku". Święte słowa. Smaczne słowa. Aż mi ślinka popłynęła. "To jest mistrzostwo świata, gdy rzuca się granatem w biegnącego zająca" - podkreślił Komorowski. Dlaczego? Bo będzie bigos i szarlotka za jednym zamachem. A zamach ma dobry pan myśliwy i miłośnik słoni morskich. Na koniec pochylił się z uwagą nad talerzem, wciągnął kreskę ze szklanki i odleciał. "Zdrowie na budowie" - zawołał. Wszyscy z radością poszli na kielicha.
Stowarzyszenie Piersiówek, Flaszek i Wyznawców Grilla i Fundacja "Po szklanie i na rusztowanie" z racji tego, że zbliża się kwiecień i termin płacenia podatków, prosi o bezinteresowne wsparcie i przekazanie na ich konto 40 procent. Słabszych trunków nie uznają. Z ostrożności procesowej dodam, że wszelkie podobieństwo do osób o podobnych imionach i nazwiskach jest przypadkowe. Jeżeli ktoś ma z tym problem, to proszę się skontaktować z najbliższym lekarzem lub farmaceutą, ponieważ nadmiar skojarzeń grozi utratą wysoko płatnej fuchy w zaprzyjaźnionej spółce.
Dr Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (11/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.03.2018 18:17
Wspólny trening prezydenta i Pudzianowskiego. „150 kg na ławce pękło!”
06.04.2026 12:28

Komentarzy: 0
Wspólny trening siłowy prezydenta z legendą strongmanów odbił się szerokim echem w sieci. Mariusz Pudzianowski ujawnił szczegóły spotkania z Karolem Nawrockim i nie szczędził mu pochwał - zarówno za wynik sportowy, jak i postawę.
Czytaj więcej
Nawrocki liderem sondażu. Złe wieści dla Tuska
06.04.2026 11:38
Nie żyje szef irańskiego wywiadu. Zginął w izraelskim ataku
06.04.2026 11:13

Komentarzy: 0
W amerykańsko-izraelskim ataku zginął szef wywiadu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), generał Madżid Chademi – przekazały w poniedziałek irańskie media, cytowane przez agencję Reutera. Władze Izraela podały, że Chademi zginął w izraelskim ataku.
Czytaj więcej
Polski przedsiębiorca, twórca DeePL, krytykowany w Niemczech
06.04.2026 10:20

Komentarzy: 0
Polski przedsiębiorca Jarosław Kutyłowski stworzył DeepL – jedną z najbardziej zaawansowanych firm AI w Europie. Dziś jego spółka jest jednak krytykowana w Niemczech za „amerykanizację” stylu zarządzania i przygotowania do wejścia na Wall Street, co wywołuje napięcia wśród pracowników i pytania o przyszłość europejskich technologii.
Czytaj więcej
Europejskie magazyny gazu świecą pustkami. Holandia notuje najniższy poziom od dekady
06.04.2026 10:19

