Olsztyn: Mandat po Marszu Równości. Sprawa trafi do sądu

- W sobotę ulicami Olsztyna przeszedł Marsz Równości, w którym wzięło udział około 300 osób.
- Uczestnicy wydarzenia apelowali o większą ochronę prawną dla par jednopłciowych i ich rodzin. Marsz przebiegł spokojnie, choć w pobliżu pojawiła się grupa przeciwników wydarzenia.
- Po zakończeniu marszu policja chciała ukarać mandatem kierującą autem-platformą, na którym znajdowały się dwie osoby.
- Kobieta odmówiła przyjęcia mandatu, dlatego sprawę rozstrzygnie sąd.
Olsztyn: Mandat po Marszu Równości. Sprawa trafi do sądu
W sobotnim Marszu Równości w Olsztynie wzięło udział ok. 300 osób. Uczestnicy przeszli przez centrum miasta z hasłami równości i solidarności, a główne hasło wydarzenia brzmiało, że „bezpieczeństwo nie może czekać”.
- Chcemy móc dowiedzieć się o stan zdrowia bliskiej osoby, gdy ta leży w szpitalu, czy wspólnie rozliczać podatki. Jesteśmy rodzinami, jak inne, też wychowujemy dzieci
- mówiła jedna z organizatorek marszu Magdalena Zuba.
Uczestnicy spotkania przyznawali, że w minionym roku w ich sytuacji wiele się zmieniło po tym, jak sądy administracyjne zaczęły nakazywać polskim urzędom stanu cywilnego transkrypcję aktów małżeństw zawartych przez pary tej samej płci za granicą.
- Ale normalnością byłby stan, gdyby te małżeństwa można było zawierać w polskich urzędach, w otoczeniu najbliższych, rodziny, przyjaciół
- mówiła radna Olsztyna Marta Kamińska dodając, że wątpi, by prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej przyjętą ostatnio przez sejm.
Marsz miał spokojny przebieg, jego uczestnicy wielokrotnie dziękowali policji za ochranianie ich, ponieważ w sąsiedztwie miejsca rozpoczęcia marszu zgromadziła się grupa z Warmińsko-Mazurskich Struktur Młodzieży Wszechpolskiej. Jej członkowie wykrzykiwali hasła skierowane przeciwko uczestnikom marszu, pojawiły się także okrzyki wymierzone w Unię Europejską.
Organizatorzy marszu po jego zakończeniu napisali w mediach społecznościowych, że „po wyłączeniu silnika samochodu marszu doświadczyłyśmy bardzo przykrej sytuacji ze strony policji”. Dodano, że chodziło o samochód, który przez blisko godzinę jechał po centrum Olsztyna na czele marszu. Na jego pace w czasie przejazdu znajdowały się dwie drag queens.
„Policja postanowiła ukarać mandatem Magdalenę Zubę (kierującą w czasie marszu autem jadącym na jego czele - PAP). Policja powołała się na to, że na samochodzie w trakcie przemarszu znajdowały się nasze królowe. Jest to taka pierwsza sytuacja w Olsztynie, jeśli nie w Polsce. Jest to nasz VI Marsz Równości i od II Marszu Równości jest to naszą tradycją. Magda odmówiła przyjęcia mandatu. Będziemy informowały o rozprawie sądowej”
- podano w portalu społecznościowym.
Oficer prasowa olsztyńskiej policji Anna Balińska potwierdziła PAP, że policja chciała ukarać Zubę 600 zł mandatem i punktami karnymi za to, że na platformie jadącego auta tańczyły, chodziły i przemawiały dwie osoby.
- To jest wykroczenie z art. 63 art prawa o ruchu drogowym, o czym przed marszem wielokrotnie informowaliśmy organizatorów. Tłumaczyliśmy wiele razy przed imprezą, że nie mogą przewozić na pace auta ludzi, a jednak zlekceważono głos policji
- powiedziała PAP Balińska.
Sprawa trafi do sądu
Oficer prasowa olsztyńskiej policji podkreśliła, że policja celowo chciała wystawić Zubie mandat po zakończeniu marszu. - Nie chcieliśmy go zatrzymywać na starcie, nie chcieliśmy przerywać marszu interwencją, dlatego, gdy impreza się zakończyła, policjanci przystąpili do interwencji - powiedziała Balińska i potwierdziła, że Zuba odmówiła przyjęcia mandatu, wobec czego sprawę rozstrzygnie sąd.
Patronat nad marszem równości w Olsztynie objęła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Na olsztyńskim ratuszu, spod którego wyruszył marsz, na znak solidarności z jego uczestnikami wywieszono tęczową flagę.
Komentarze
Atak w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju. Nowe informacje
Atak nożownika w szpitalu w Jastrzębiu-Zdroju. Są ranni
Co wydarzyło się na komendzie w Iławie? Ujawniono nagranie
Bąkiewicz: Niemieckie służby operują na terytorium RP
Nawoływał do zabójstwa Nawrockiego. Prokuratura postawiła mu zarzuty











