Szukaj
Konto

Niemieckie media nie ustają w szczuciu. Znowu o samospaleniu Piotra Szczęsnego

23.12.2020 21:40
Niemieckie media nie ustają w szczuciu. Znowu o samospaleniu Piotra Szczęsnego
Źródło: Pixabay.com
Komentarzy: 0
- Spektakl „Marienplatz” oparty jest na prawdziwym przypadku samospalenia w Monachium. Premiera pokazana została na streamie Residenztheater - pisze na łamach internetowej wersji Sueddeutsche Zeitung Egbert Tholl o spektaklu "Marienplartz". Jest to dla niego pretekstem do odwołania do kilku przypadków samospaleń w Europie.

Po pierwsze samospalenia niezidentyfikowanego mężczyzny w Monachium w 2017 roku, po drugie Zdenka Adamca w Pradze w 2003 roku i po trzecie Piotra Szczęsnego w 2017 roku. Jak się później okazało, Szczęsny, choć jako "szary człowiek" stał się symbolem "walki o demokrację" miał problemy psychiatryczne.

Natomiast, co za pech, spośród wymienionych, Egbert Tholl może wymienić jedynie motywacje Piotra Szczęsnego, co skwapliwie czyni.

- Kiedy pojawia się tutaj to zdanie, to może ono, ale nie musi, wiele wyjaśniać. Brzmi "esse est percipi" - "istnieć znaczy być postrzeganym". Wczesnym rankiem 19 maja 2017 r.,gdy noc przeszła w dzień, pewien mężczyzna podjeżdża na Marienplatz w Monachium, wylewa na siebie benzynę i podpala się. Umiera - i nikt nie wymienia jego nazwiska. Umiera, a nikt prawie nie był świadkiem tego czynu. Znany jest jego wiek, nic poza tym. I temu bezimiennemu poświęcona została sztuka teatralna pt. "Marienplatz" Beniamina M. Bukowskiego w streamowej premierze w Residenztheater. "Esse est percipi". W odniesieniu do tej premiery George Berkeley, bo to on sformułował tę tezę, ma trochę racji.

W tym samym roku, kilka miesięcy później, przed Pałacem Kultury w Warszawie spalił się Piotr Szczęsny, na znak protestu przeciwko polityce rządzącej partii PiS w Polsce, przeciwko wyprzedaży wolności, sprawiedliwości i praw obywatelskich. Można się tego dowiedzieć z broszury programu. A rano 6 marca 2003 r. 18-letni Zdeněk Adamec spalił się na schodach Muzeum Narodowego na placu Wacława w Pradze - w miejscu, gdzie w 1969 r. spalili się Jan Palach i Jan Zajíc. Popełnili ten czyn w proteście przeciwko inwazji wojsk radzieckich i stłumieniu praskiej wiosny. Powody Adamca są właściwie niejasne, w każdym razie bardziej zagmatwane. Nie dało się ich ustalić, dlatego popadł w zapomnienie, aż do momentu kiedy Peter Handke nie przywrócił go tego lata do pamięci społecznej.

- pisze Tholl.

Z niemieckiego tłumaczył Marian Panic

Z całością artykułu można się zapoznać tutaj

Komentarzy: 0
Data publikacji: 23.12.2020 21:40
Źródło: Sueddeutsche.de