Szukaj
Konto

Niemcy wracają do węgla i wyhamowują OZE

11.09.2025 18:30
Friedrich Merz
Źródło: PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Komentarzy: 0
Niemcy, które latami forsowały zieloną transformację, dziś same cofają się o krok. Kanclerz Friedrich Merz przyznał, że kraj nie nadąża z budową alternatywnych źródeł energii. W efekcie Berlin rozważa utrzymanie elektrowni węglowych dłużej, niż wcześniej zapowiadano.
Co musisz wiedzieć
  • Kanclerz Friedrich Merz rozważa zatrzymanie zamykania elektrowni węglowych
  • Niemcy przyznają, że tempo transformacji energetycznej grozi blackoutem
  • Berlin chce dotować elektrownie gazowe, nawet kosztem UE i klimatu

 

Merz o "ratowaniu" węgla

Podczas spotkania z przedstawicielami branży energetycznej Merz przyznał, że transformacja wymyka się spod kontroli.

Nikt nie chce powstrzymać odchodzenia od węgla, ale wycofywanie się następuje szybciej niż zastępowanie go innym źródłem

- powiedział kanclerz.

Chciałbym, żeby było odwrotnie

- dodał.

Gaz zamiast OZE

Według deklaracji rządu Niemcy miały skończyć z węglem do 2038 roku. Teraz jednak Merz forsuje dotacje dla nowych elektrowni gazowych, które dopiero w przyszłości mają być przerobione na zasilane wodorem. To rozwiązanie tymczasowe, ale bardzo kosztowne i wymagające zgody Brukseli.

Blackout za rogiem

Bloomberg informuje, że niemiecki regulator ostrzegł, że do 2035 roku kraj będzie potrzebował dodatkowo od 22 do 36 GW mocy, by uniknąć przerw w dostawach prądu.

Merz sugeruje nawet spowolnienie rozwoju OZE, aby wzmocnić sieć energetyczną i uniknąć kryzysu.

Decyzje w tej sprawie mają zostać podjęte po opublikowaniu wyników kluczowego badania w przyszłym tygodniu. Jednak jak zauważa Bloomberg, metodologia badania już spotkała się z krytyką ze strony reprezentantów branży OZE.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.09.2025 18:30
Źródło: Business Insider