Szukaj
Konto

Niemcy w szoku po przegranej Friedricha Merza. Głos zabierają ekonomiści: "Druzgocący sygnał"

06.05.2025 13:12
Niemcy
Źródło: Pixabay
Komentarzy: 0
Niemcy nie mogą się otrząsnąć po porażce Friedricha Merza w wyborach na kanclerza federalnego. Głosowanie nowej koalicji miało być formalnością, a jednak legło w gruzach. Głos zabrali przedstawiciele niemieckiego biznesu.  - Fakt, że Merz poniósł porażkę w pierwszej turze głosowania, wysyła społeczeństwu i gospodarce druzgocący sygnał - przyznał Jens Südekum, profesor ekonomii międzynarodowej. 

AfD: Jesteśmy gotowi do rządów


Porażka Friedricha Merza w wyborach na kanclerza była pierwszym takim zdarzeniem w historii federalnych Niemiec. W tajnym głosowaniu wzięło udział 310 posłów. To miała być czysta formalność, ale i tak zabrakło sześciu głosów w świeżo powołanej koalicji CDU, CSU i SPD.

Szczęśliwi z takiego obrotu spraw były posłowie Alternatywy dla Niemiec (AfD), która zaapelowała o rozpisanie nowych wyborów partyjnych.

"Najlepszym rozwiązaniem dla naszego kraju byłoby dokonanie bezpośredniego cięcia w tym miejscu i natychmiastowe zakończenie powolnej śmierci Friedricha Merza oraz utorowanie drogi do nowych wyborów"

- powiedziała współprzewodnicząca AfD Alice Weidel, cytowana przez Welt.de.

Co więcej ugrupowanie to stwierdziło, że jest gotowe przejąć odpowiedzialność za rząd.

Głos biznesu: "Druzgocący sygnał"

Wydarzeniom z uwagą przygląda się też niemieccy biznesmeni i ekonomiści. Kilku z ekonomistów i biznesmenów wypowiedziało się w tej sprawie dla Wirtschaftswoche, niemieckiego magazynu biznesowego.

Jens Südekum, profesor ekonomii międzynarodowej, nie krył zaskoczenia, ponieważ, jak przyznał "wszyscy zakładali, że wybory przebiegną gładko". "Fakt, że Merz poniósł porażkę w pierwszej turze głosowania, wysyła społeczeństwu i gospodarce druzgocący sygnał" - stwierdził profesor. "Biznes i cały kraj potrzebują przede wszystkim jednej rzeczy: stabilnego rządu, który prowadzi przewidywalną politykę" - zastrzegł.
Z kolei Marcel Fratzscher, prezes Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW) wskazała na fakt, jak "głęboko podzielony jest Bundestag" i "jak bardzo CDU/CSU i SPD są od siebie odległe politycznie". Jego zdaniem umowa koalicyjna spotykała się z głębokim odrzuceniem wielu posłów.

Według Thomas Hoppe, szefa Stowarzyszenia Młodych Przedsiębiorców wszystkiemu winne są "intrygi partyjne zagrażają dobrobytowi naszego kraju i zwiększają rozczarowanie polityczne".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.05.2025 13:12
Źródło: tysol.pl, welt.de, Wirtschaftswoche