Milion złotych na koncie. Zwycięzca „Milionerów” długo się martwił

- Jacek Iwaszko wygrał milion złotych w „Milionerach” we wrześniu 2021 roku.
- W finale poprawnie odpowiedział na pytanie o początek drugiego tysiąclecia.
- Większość wygranej postanowił zainwestować.
- Przez kilka lat martwił się, czy dobrze wykorzysta pieniądze.
- Jak przyznał, stres związany z inwestycjami minął dopiero po latach.
Milion złotych na koncie. Zwycięzca „Milionerów” długo się martwił
Pieniądze zwycięzca postanowił przede wszystkim zainwestować. Chciał dobrze wykorzystać wygraną i zabezpieczyć swoją przyszłość. Z czasem odpowiedzialność za podjęte decyzje finansowe zaczęła jednak mocno mu ciążyć.
„Powiem szczerze, że ten stres ustąpił dopiero jakieś pół roku temu. Może dlatego, że udało mi się sfinalizować wszystkie inwestycje, które zaplanowałem, i wreszcie zaczęły przynosić jakieś zyski.”
Iwaszko przyznał, że przez długi czas obawiał się, czy właściwie wykorzysta otrzymane pieniądze. „Bardzo się bałem, że po prostu nie wykorzystam w pełni tego potencjału, który się trafił” - powiedział w rozmowie z „Faktem”.
Z perspektywy czasu zwycięzca uważa, że do wygranej podszedł zbyt poważnie. Zamiast spokojnie cieszyć się pieniędzmi, od razu zaczął myśleć o inwestowaniu i zabezpieczeniu przyszłości swojej rodziny.
„Podszedłem do tego aż zbyt racjonalnie. Powinienem podejść do tego trochę swobodniej, nie próbować od razu ustawiać życia na trzy pokolenia wprzód, tylko spokojniej. Dlatego mówię - trochę się tym tematem stresowałem. Nie wszystkie pomysły udało się zrealizować, ale pogodziłem się z tym”
- wyznał.
Co ciekawe, decyzja o udziale w „Milionerach” pojawiła się w czasie, gdy Iwaszko i jego żona mieli problemy finansowe. Początkowo to właśnie jego partnerka miała spróbować swoich sił w programie.
„To był pomysł mój i żony. Byłem zdania, że ona powinna iść, bo ma większą wiedzę. Chodziło wtedy o to, że troszkę nas przycisnęło finansowo. Pracowaliśmy i tak dużo oboje, więc tutaj niewiele udało się ugrać, więc skąd wziąć łatwo pieniądze? Pójść do teleturnieju. Do jakiego teleturnieju pójść? Do tego, który płaci najwięcej”
- wyjawił w rozmowie z Małgorzatą Ohme.
Ostatecznie do programu poszedł on i osiągnął wynik, o którym marzą uczestnicy „Milionerów”. W finale poprawnie odpowiedział na pytanie dotyczące początku drugiego tysiąclecia i wskazał 1 stycznia 1001 roku. Wygrana nie oznaczała jednak dla niego końca zmartwień. Jak wynika z jego późniejszych wypowiedzi, dopiero zakończenie zaplanowanych inwestycji pozwoliło mu naprawdę poczuć, że może spokojniej patrzeć na swoją sytuację finansową.
Skąd się wziął program?
„Milionerzy” to jeden z najpopularniejszych teleturniejów na świecie. Format „Who wants to be a Milionaire” pochodzi z Wielkiej Brytanii, pierwszy odcinek wyemitowano w 1998 roku, a już we wrześniu 1999 teleturniej trafił do Polski. Pierwszy odcinek polskiej edycji „Milionerów” został wyemitowany dokładnie 3 września 1999 r. na antenie telewizji TVN. Prowadzącym został Hubert Urbański, który jako gospodarz zdobył ogromną popularność. Podczas eliminacji z grupy śmiałków wybierany jest najlepszy, który najszybciej odpowie na pytanie wstępne. Następnie zasiada przed prowadzącym i zaczyna walkę o milion. Ma do dyspozycji trzy koła ratunkowe: telefon do przyjaciela, pytanie do publiczności i pół na pół. Pytania dotyczą rozmaitych dziedzin życia i nierzadko wymagają od uczestnika szerokiej wiedzy i dobrej pamięci.
Komentarze
Nie żyje uczestniczka znanego teleturnieju. Polsat wydał komunikat
"Familiada" wraca w wielkim stylu. Zmiany zaskoczyły widzów

Duża zmiana w TVN. Popularny program ma trafić do Polsatu
Kultowy hit TVN znów na antenie. Widzów czeka zmiana

To już koniec "Milionerów"? Bo "nad TVN krąży widmo sprzedaży"









