Leśne owoce mogą być zagrożeniem. Choroba rozwija się latami

- Jaja tasiemca bąblowcowego mogą znajdować się m.in. na leśnych owocach, w glebie i wodzie.
- Choroba wywoływana przez pasożyta to alweokokoza.
- Zakażenie przez wiele lat może nie dawać żadnych objawów.
- Pasożyt najczęściej rozwija się w wątrobie i może przypominać zmiany nowotworowe.
Leśne owoce mogą być zagrożeniem. Choroba rozwija się latami
Choroba rozwija się bardzo długo i przez wiele lat może nie dawać żadnych objawów. Najczęściej pasożyt atakuje wątrobę, a powstałe zmiany bywają mylone z chorobą nowotworową.
Za rozprzestrzenianie pasożyta odpowiadają głównie lisy.
- Jeden zarażony lis może mieć w swoich jelitach nawet kilka tysięcy dorosłych tasiemców bąblowcowych, a w każdym z nich może być 200–600 jaj. Zwierzę, zagrzebując swoje odchody, w których znajdują się jaja pasożyta, rozsiewa je w środowisku
- wyjaśniał WP abcZdrowie prof. Jerzy Stefaniak.
Jak podkreśla ekspert, zakażenie nie musi nastąpić wyłącznie po zjedzeniu owoców.
– Takie jaja mogą osadzić się na owocach, np. jagodach lub jeżynach, ale też przetrwać w ziemi. Innymi sposobami zarażenia mogą być żucie źdźbła trawy czy picie skażonej wody. Możliwe jest też zainhalowanie jaj podczas koszenia trawy w ogródku, w którym wcześniej przebywał lis
- ostrzega ekspert.
Największe ryzyko
Największe ryzyko dotyczy osób zbierających runo leśne i mieszkańców terenów wiejskich. Lekarze przypominają, że profilaktyka jest bardzo prosta - należy myć owoce i warzywa, unikać picia nieprzefiltrowanej wody oraz regularnie odrobaczać psy i koty.
– Ważną zasadą jest zapobieganie kontaktu psów i kotów z lisami, pamiętanie o odrobaczaniu, bo człowiek może się także zarazić, głaszcząc czy przytulając zakażonego domowego pupila
- podsumowuje prof. Jerzy Stefaniak.
Komentarze
Potężny pożar w Małopolsce. Trwa akcja służb
Katastrofalne efekty ideologizacji polskich lasów
W lesie pod Oleśnicą znaleziono ciało policjanta

Kieszonkowy Atlas Świata. Kampinos uzależnia










