Katastrofa w Nepalu. Rośnie liczba ofiar

Poprzednie dane mówiły o 547 zabitych w Nepalu i pięciu w sąsiednim, kontrolowanym przez Chiny Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Chińskie służby podniosły bilans ofiar śmiertelnych w tym regionie do siedmiu.
Nepalska policja w sobotnim komunikacie poinformowała z kolei o odnalezieniu 616 ciał w regionach dotkniętych katastrofą. Według NDRRMA obecnie nie ma kontaktu z 2426 osobami. Wcześniejszy bilans mówił o ponad 1,9 tys. zaginionych. Po stronie chińskiej za zaginione uznaje się 554 osoby.
Potrzebne potężne pieniądze na odbudowę
Minister finansów Nepalu Swarnim Wagle powiedział agencji Reutera, że kraj będzie potrzebował na odbudowę 4-5 mld dolarów.
Początkowo rząd odrzucał propozycje przyjęcia zagranicznych zespołów ratunkowych, twierdząc, że krajowe siły są wystarczające. Władze zmieniły jednak decyzję na skutek „intensywnej presji dyplomatycznej” państw, których obywatele są wśród zaginionych - poinformował w piątek wieczorem dziennik „The Kathmandu Post”.
Wśród zaginionych jest ponad 500 cudzoziemców, w tym m.in. 178 obywateli Indii, 65 Amerykanów i 53 Ukraińców. Jak zaznaczył dziennik, zgoda na wjazd dotyczy wyspecjalizowanych zespołów z Indii, Chin, Australii i Korei Południowej, które mają pomóc w akcjach w zalanych tunelach oraz przy identyfikacji ciał za pomocą badań DNA.
Lokalni ratownicy próbują obecnie dotrzeć m.in. do ponad 100 osób uwięzionych w tunelu elektrowni wodnej w dystrykcie Rasuwa, ok. 30 km od granicy z Chinami. Akcję utrudnia gruba na półtora metra warstwa mułu. Rzecznik armii gen. Raja Ram Basnet poinformował w sobotę, że operacje z udziałem śmigłowców zostały wstrzymane ze względu na złe warunki pogodowe.
Wstrząsające nagrania obiegły świat
Strona chińska opublikowała tymczasem nowe nagrania z akcji poszukiwawczej w okolicach zrujnowanego przejścia granicznego z Nepalem, Gyirong. Świat obiegły nagrania, na których widać rwącą wodę porywającą ze sobą infrastrukturę na granicy, jednak w samych Chinach relacje dotyczące klęski żywiołowej podlegają ścisłej cenzurze. W państwowej telewizji pokazano tylko statyczny kadr.
Kontrolowany przez Chiny Tybet jest na co dzień niedostępny dla zachodnich dziennikarzy, co w praktyce uniemożliwia niezależne relacjonowanie wydarzeń z tego miejsca.
W internecie blokowane są relacje i nagrania świadków tragedii. Jak podała BBC, organizacja International Campaign for Tibet wezwała rząd Chin, by przestał usuwać materiały dotyczące powodzi z portali społecznościowych oraz opublikował „kompletne, dające się zweryfikować informacje o zniszczeniach i ofiarach” kataklizmu.
Tagi
Komentarze
„TAZ”: „Między Polską a Niemcami wszystko idzie dobrze. Gdyby tylko nie tych kilka tysięcy ocalałych…”

70. rocznica Poznańskiego Czerwca. Członkowie „S” modlili się w intencji ofiar
Odkryto pierwszą mogiłę ofiar UPA w Hucie Pieniackiej. Szczątki są częściowo spalone

Wybuch gazu w Anielinie. 15-latka zginęła na miejscu









