Karuzela z blogerami. Grzegorz J. „Bob Denard” Kałuża: Ocean zapomnienia

Jestem kolejny raz w USA. Znam nie najgorzej ten kraj, jego społeczeństwo, codzienne życie Amerykanów. Obraz USA z filmów Hollywood jest tak odległy od realiów, jak wyczyny polskiej kinematografii i relacje TVN od Polski, jaką znacie. To normalny kraj, woda jest mokra, ludzie w większości sympatyczni, a żarówki zasilane napięciem 110 V świecą tak samo, jak te nasze.
Pokolenia Polaków emigrowały do Stanów Zjednoczonych, budując wraz z innymi potęgę i zamożność tego kraju. Większość z nich odniosło tu życiowy sukces. Skąd więc pojawiła się w polskim internecie fala niechęci w stosunku do USA? Kraju tradycyjnie u nas lubianego i postrzeganego jako geopolityczna przeciwwaga Rosji i militarny opiekun, ale i nadzorca Niemiec. Czy to tylko kwestia pokoleniowa, czy wynik umiejętnej propagandy przeciwników zbliżenia Polski i USA? Co do naszej wiedzy o Stanach, sądzimy, że przez obcowanie z masową kulturą wiemy sporo. Proszę jednak zrobić eksperyment i bez sprawdzania wymienić nazwy stanów. Ile z 50 pamiętamy?
Z kolei warto zapytać, skąd ten bezmiar niewiedzy o Polsce ze strony amerykańskich elit? To, co prezentuje Georgette Mosbacher, ambasador mianowana przez zainteresowanego współpracą z Polską prezydenta, kobieta sukcesu w biznesie, absolwentka dobrej uczelni, wpływowy uczestnik życia politycznego nowojorskiej prawicy - jest żałosne. Farmerzy z Ohio czy załogi szybów naftowych Teksasu nie muszą wiedzieć wiele o naszej części świata, naszej historii, kulturze, silnym poczuciu godności narodowej. Ambasador powinien wiedzieć więcej. Inne są wymagania wobec zwykłych ludzi, inne wobec elit.
W czasach naszych pradziadków i dziadków Polska nie była dla elit USA krajem nieznanym i nieistotnym. Przed frontem Białego Domu jest park Lafayette Square. Postawiono na nim pomniki cudzoziemców zasłużonych dla powstania Stanów Zjednoczonych. Wśród czterech tak wyróżnionych postaci jest piękny pomnik Tadeusza Kościuszki z polskim kosynierem i amerykańskim saperem u podstawy cokołu. Pomnik powstał za czasów Theodora Roosevelta, w epoce budowy Kanału Panamskiego, za pieniądze podatników. Nie musiała go fundować, a potem walczyć o niego Polonia, jak o Pomnik Katyński w New Jersey. Podobnie było z nieco dalej stojącym konnym pomnikiem Kazimierza Pułaskiego. Przecież wtedy nawet nie mieliśmy własnego państwa, a USA miały jedynie ambasady w Berlinie, Wiedniu i Petersburgu.
Ta pamięć Amerykanów o nas zaowocowała wpływami Paderewskiego, postulatem wskrzeszenia naszego państwa w orędziu Wilsona, czy takimi aktami osobistej szlachetności, jak powstanie Eskadry Kościuszkowskiej. W Polsce działały amerykańskie firmy, banki, w Warszawie i innych miastach pojawili się mieszkający na stałe artyści, muzycy, filmowcy czy przedsiębiorcy ze Stanów, traktujący nasz kraj jako atrakcyjne miejsce w Europie.
Aby stosunki polsko-amerykańskie nie były tak groteskowe, jak list ambasador Mosbacher, nie musimy uczyć się siebie na nowo. Wystarczy przywrócić pamięć elitom i zwykłym ludziom i ukazywać prawdę o sobie. Wspólne interesy i prywatne znajomości zrobią resztę. Odległość geograficzna nie ma dziś znaczenia. To nie Atlantyk nas dzieli, ale ocean zapomnienia.
Grzegorz J. "Bob Denard" Kałuża
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (01/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Z kolei warto zapytać, skąd ten bezmiar niewiedzy o Polsce ze strony amerykańskich elit? To, co prezentuje Georgette Mosbacher, ambasador mianowana przez zainteresowanego współpracą z Polską prezydenta, kobieta sukcesu w biznesie, absolwentka dobrej uczelni, wpływowy uczestnik życia politycznego nowojorskiej prawicy - jest żałosne. Farmerzy z Ohio czy załogi szybów naftowych Teksasu nie muszą wiedzieć wiele o naszej części świata, naszej historii, kulturze, silnym poczuciu godności narodowej. Ambasador powinien wiedzieć więcej. Inne są wymagania wobec zwykłych ludzi, inne wobec elit.
W czasach naszych pradziadków i dziadków Polska nie była dla elit USA krajem nieznanym i nieistotnym. Przed frontem Białego Domu jest park Lafayette Square. Postawiono na nim pomniki cudzoziemców zasłużonych dla powstania Stanów Zjednoczonych. Wśród czterech tak wyróżnionych postaci jest piękny pomnik Tadeusza Kościuszki z polskim kosynierem i amerykańskim saperem u podstawy cokołu. Pomnik powstał za czasów Theodora Roosevelta, w epoce budowy Kanału Panamskiego, za pieniądze podatników. Nie musiała go fundować, a potem walczyć o niego Polonia, jak o Pomnik Katyński w New Jersey. Podobnie było z nieco dalej stojącym konnym pomnikiem Kazimierza Pułaskiego. Przecież wtedy nawet nie mieliśmy własnego państwa, a USA miały jedynie ambasady w Berlinie, Wiedniu i Petersburgu.
Ta pamięć Amerykanów o nas zaowocowała wpływami Paderewskiego, postulatem wskrzeszenia naszego państwa w orędziu Wilsona, czy takimi aktami osobistej szlachetności, jak powstanie Eskadry Kościuszkowskiej. W Polsce działały amerykańskie firmy, banki, w Warszawie i innych miastach pojawili się mieszkający na stałe artyści, muzycy, filmowcy czy przedsiębiorcy ze Stanów, traktujący nasz kraj jako atrakcyjne miejsce w Europie.
Aby stosunki polsko-amerykańskie nie były tak groteskowe, jak list ambasador Mosbacher, nie musimy uczyć się siebie na nowo. Wystarczy przywrócić pamięć elitom i zwykłym ludziom i ukazywać prawdę o sobie. Wspólne interesy i prywatne znajomości zrobią resztę. Odległość geograficzna nie ma dziś znaczenia. To nie Atlantyk nas dzieli, ale ocean zapomnienia.
Grzegorz J. "Bob Denard" Kałuża
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (01/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 04.01.2019 21:49
Komentarze
Ludzie pod łapą zwierząt. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
11.05.2026 19:00

Komentarzy: 0
Czy prawa zwierząt zaczynają dominować nad prawami człowieka? Czy współczesna kultura i polityka przesuwają granice między światem ludzi i zwierząt? Na te pytania odpowiada najnowszy „Tygodnik Solidarność” nr 19/2026, którego tematem numeru jest coraz bardziej gorący społeczny i cywilizacyjny spór o miejsce zwierząt we współczesnym świecie. W nowym wydaniu nie brakuje także mocnych analiz politycznych, tekstów społecznych, tematów związkowych oraz szerokiego przeglądu felietonów i komentarzy.
Czytaj więcej
Mapa polskiego bezrobocia – nowy numer „Tygodnika Solidarność”
04.05.2026 19:00

Komentarzy: 0
Rosnące bezrobocie, zwolnienia grupowe i niepokojące zmiany na rynku pracy – to główny temat najnowszego wydania „Tygodnika Solidarność” nr 18/2026. Redakcja przygląda się zjawisku, które jeszcze niedawno wydawało się w Polsce marginalne, a dziś ponownie staje się jednym z kluczowych problemów społeczno-gospodarczych. W numerze nie brakuje także mocnych komentarzy, analiz politycznych oraz szerokiego wachlarza felietonów.
Czytaj więcej
Człowiek na pierwszym miejscu. Nowy numer Tygodnika Solidarność
27.04.2026 19:52
Jarosław Kaczyński w epoce fałszywej konieczności
15.04.2026 10:45

Komentarzy: 0
Przez kilkanaście miesięcy, na przełomie 1989 i 1990 roku, Jarosław Kaczyński był redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność” – pisma, które w samym środku transformacji mówiło coś odmiennego niż to, co ówczesne elity uważały za oczywiste. W redakcyjnych sporach i tekstach odrzucających język „konieczności” krystalizowała się wizja, która później powróci jako realna siła polityczna.
Czytaj więcej
Kłócimy się o Trumpa. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
13.04.2026 19:00

Komentarzy: 0
Nasza redakcja kłóci się o Donalda Trumpa na łamach "Tygodnika Solidarność". Gorąca dyskusja dziennikarzy na temat działań i zachowania Prezydenta USA przelała się na papier, dając nam iście pluralistyczny numer "TySola". Debata wokół Donalda Trumpa i jego polityki to konflikt, który wykracza daleko poza Stany Zjednoczone i dotyka także polskiej opinii publicznej. Autorzy "TS" analizują nie tylko samą postać byłego prezydenta USA, ale także mechanizmy medialne, ideologiczne i geopolityczne, które stoją za globalnym sporem.
Czytaj więcej
