[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Hartowanie ikon
06.12.2018 21:36
![[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Hartowanie ikon](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/ff0eb2b8-c6ea-4c32-8378-41c6b2057113/26584.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Lech Wałęsa i Nelson Mandela. Przywódcy ruchów politycznych, które na trwałe zmieniły świat. Obaj uhonorowani Pokojową Nagrodą Nobla. Wałęsa w 1983 r., Mandela 10 lat później. Tyle podobieństwa. A różnice?
Choć Mandela urodził się w rodzinie wodza plemienia Thembu ludu Xhosa i skończył prawo w Ford Hare, jego pozycję w południowoafrykańskiej społeczności wyznaczał obowiązujący w RPA apartheid. Mimo to wraz ze wspólnikiem otworzył pierwszą "czarną" kancelarię prawniczą w Johannesburgu. Działalność polityczna w Afrykańskim Kongresie Narodowym i po jego zdelegalizowaniu we Włóczni Narodu zaprowadziła go przed sąd. Został oskarżony o zdradę stanu i sabotaż, a w 1964 r. skazany na dożywotnie więzienie. Karę odbywał w najcięższym południowoafrykańskim więzieniu na wyspie Robben. Z prawem do jednorazowych odwiedzin i dwóch listów w ciągu roku. Wzrost nastrojów antyrządowych sprawił, że władza zaoferowała mu zwolnienie warunkowe, które Mandela, mimo nabytej w więzieniu gruźlicy, odrzucił. Ostatecznie po 27 latach więzienia wyszedł na wolność. W RPA następują zmiany. Zalegalizowany został AKN, dwa lata później w referendum odrzucony zostaje apartheid. W wyborach w 1994 r. Nelson Mandela zostaje prezydentem RPA. Zyskuje wielkie uznanie międzynarodowe, w kraju jest powszechnie poważany i kochany. Jego politycznej działalności nie towarzyszą żadne skandale.
O politycznej karierze Lecha Wałęsy wiemy w zasadzie wszystko. Bez jednoznacznej odpowiedzi pozostaje pytanie, jak Wałęsa to zrobił, że z pozycji noszonego przez tłum na rękach frontmana, później prezydenta RP, w wyborach w 2000 r. osiągnął wynik 1,01 proc. To prawda, że nie był wtedy, tak jak obecnie, ulubieńcem "Gazety Wyborczej". Po latach życia na politycznej zsyłce reaktywowany został przez Platformę Obywatelską. Nie jako przewodniczący Solidarności, która staraniem wielu milionów Polaków zmieniła oblicze kraju i skruszyła komunizm. Występuje jako ten, który sam tego dokonał. To spotkało się ze sprzeciwem. Głównie tych, którzy ponosili niemałe koszty walki z komuną, także w wymiarze osobistym (załamanie kariery zawodowej, rozpad rodziny). Czarę goryczy przelało zachęcanie Donalda Tuska, by ten spałował protestujących przed Sejmem związkowców. Pomimo jednoznacznego komunikatu prokuratury IPN z kwietnia 2015 r. za prezesury Łukasza Kamińskiego informującego, że wieloletnie śledztwo nie potwierdziło, by dokumenty w sprawie współpracy Lecha Wałęsy z SB były sfałszowane, on sam co rusz przedstawia niespójne i coraz fantastyczniejsze wersje swojej niezłomności. W warunkach ostrej wewnętrznej walki politycznej w środowisku totalnej antyrządowej opozycji znajduje zrozumienie. Ale tylko tam.
Mieczysław Gil
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (49/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
O politycznej karierze Lecha Wałęsy wiemy w zasadzie wszystko. Bez jednoznacznej odpowiedzi pozostaje pytanie, jak Wałęsa to zrobił, że z pozycji noszonego przez tłum na rękach frontmana, później prezydenta RP, w wyborach w 2000 r. osiągnął wynik 1,01 proc. To prawda, że nie był wtedy, tak jak obecnie, ulubieńcem "Gazety Wyborczej". Po latach życia na politycznej zsyłce reaktywowany został przez Platformę Obywatelską. Nie jako przewodniczący Solidarności, która staraniem wielu milionów Polaków zmieniła oblicze kraju i skruszyła komunizm. Występuje jako ten, który sam tego dokonał. To spotkało się ze sprzeciwem. Głównie tych, którzy ponosili niemałe koszty walki z komuną, także w wymiarze osobistym (załamanie kariery zawodowej, rozpad rodziny). Czarę goryczy przelało zachęcanie Donalda Tuska, by ten spałował protestujących przed Sejmem związkowców. Pomimo jednoznacznego komunikatu prokuratury IPN z kwietnia 2015 r. za prezesury Łukasza Kamińskiego informującego, że wieloletnie śledztwo nie potwierdziło, by dokumenty w sprawie współpracy Lecha Wałęsy z SB były sfałszowane, on sam co rusz przedstawia niespójne i coraz fantastyczniejsze wersje swojej niezłomności. W warunkach ostrej wewnętrznej walki politycznej w środowisku totalnej antyrządowej opozycji znajduje zrozumienie. Ale tylko tam.
Mieczysław Gil
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (49/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.12.2018 21:36
[Felieton TS] Waldemar Biniecki: Atak na amerykańską cywilizację…
10.06.2020 22:18

Komentarzy: 0
W trakcie ubiegłotygodniowych zamieszek w Stanach Zjednoczonych jedno wydarzenie bezpośrednio zagroziło bezpieczeństwu prezydenta USA Donalda Trumpa. Tuż po rozpoczęciu godziny policyjnej został on ewakuowany do podziemnego bunkra pod Białym Domem. Powodem tego był agresywny tłum demonstrantów próbujących zbliżyć się niebezpiecznie do Białego Domu.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: O czym warto pamiętać
01.06.2020 23:50
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Nowe rozdanie
29.05.2020 21:50
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Majowe święto
19.05.2020 22:50

Komentarzy: 0
12 maja 1364 r. był to dzień Zielonych Świątek. Ostatni król z dynastii Piastów, Kazimierz Wielki wystawił dokument fundacyjny dla Uniwersytetu Krakowskiego. W tym samym czasie miasto Kraków również wydało stosowny dokument i w oparciu o nie papież Urban wystawił bullę erekcyjną dla pierwszej polskiej uczelni. Działalność rozpoczęła ona w 1367 r. jako Studium Generale. Król nie uzyskał zgody papieża na uruchomienie, wówczas najbardziej prestiżowego, wydziału teologicznego. Funkcjonowały tylko trzy wydziały: sztuk wyzwolonych z jedną katedrą, prawa – z trzema katedrami prawa kanoniczego i pięcioma prawa rzymskiego, oraz medycyny – z dwiema katedrami. Uczelnię zorganizowano według wzoru włoskiego, co oznaczało, że była korporacją studencką, a rektora żacy wybierali… spośród siebie. Prawdopodobnie pierwsze wykłady odbywały się na Wawelu. Budowę siedziby przerwała nagła śmierć króla.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Walka o krzyż
08.05.2020 22:20

Komentarzy: 0
27 kwietnia 1960 r. w Nowej Hucie na ulice wyszły „resztki antyspołecznych szumowin, które dały o sobie znać w gorszących chuligańskich ekscesach” – nie przebierał w słowach Władysław Gomułka. Towarzysz Wiesław pozwolił sobie też na zbesztanie hutników: „To cały kraj wypruwa sobie żyły, a wy urządzacie zamieszki i chcecie budować kościoły?”.
Czytaj więcej

