Szukaj
Konto

[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Hartowanie ikon

06.12.2018 21:36
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Hartowanie ikon
Źródło: Wikipedia domena publiczna
Komentarzy: 0
Lech Wałęsa i Nelson Mandela. Przywódcy ruchów politycznych, które na trwałe zmieniły świat. Obaj uhonorowani Pokojową Nagrodą Nobla. Wałęsa w 1983 r., Mandela 10 lat później. Tyle podobieństwa. A różnice?
Choć Mandela urodził się w rodzinie wodza plemienia Thembu ludu Xhosa i skończył prawo w Ford Hare, jego pozycję w południowoafrykańskiej społeczności wyznaczał obowiązujący w RPA apartheid. Mimo to wraz ze wspólnikiem otworzył pierwszą "czarną" kancelarię prawniczą w Johannesburgu. Działalność polityczna w Afrykańskim Kongresie Narodowym i po jego zdelegalizowaniu we Włóczni Narodu zaprowadziła go przed sąd. Został oskarżony o zdradę stanu i sabotaż, a w 1964 r. skazany na dożywotnie więzienie. Karę odbywał w najcięższym południowoafrykańskim więzieniu na wyspie Robben. Z prawem do jednorazowych odwiedzin i dwóch listów w ciągu roku. Wzrost nastrojów antyrządowych sprawił, że władza zaoferowała mu zwolnienie warunkowe, które Mandela, mimo nabytej w więzieniu gruźlicy, odrzucił. Ostatecznie po 27 latach więzienia wyszedł na wolność. W RPA następują zmiany. Zalegalizowany został AKN, dwa lata później w referendum odrzucony zostaje apartheid. W wyborach w 1994 r. Nelson Mandela zostaje prezydentem RPA. Zyskuje wielkie uznanie międzynarodowe, w kraju jest powszechnie poważany i kochany. Jego politycznej działalności nie towarzyszą żadne skandale.

O politycznej karierze Lecha Wałęsy wiemy w zasadzie wszystko. Bez jednoznacznej odpowiedzi pozostaje pytanie, jak Wałęsa to zrobił, że z pozycji noszonego przez tłum na rękach frontmana, później prezydenta RP, w wyborach w 2000 r. osiągnął wynik 1,01 proc. To prawda, że nie był wtedy, tak jak obecnie, ulubieńcem "Gazety Wyborczej". Po latach życia na politycznej zsyłce reaktywowany został przez Platformę Obywatelską. Nie jako przewodniczący Solidarności, która staraniem wielu milionów Polaków zmieniła oblicze kraju i skruszyła komunizm. Występuje jako ten, który sam tego dokonał. To spotkało się ze sprzeciwem. Głównie tych, którzy ponosili niemałe koszty walki z komuną, także w wymiarze osobistym (załamanie kariery zawodowej, rozpad rodziny). Czarę goryczy przelało zachęcanie Donalda Tuska, by ten spałował protestujących przed Sejmem związkowców. Pomimo jednoznacznego komunikatu prokuratury IPN z kwietnia 2015 r. za prezesury Łukasza Kamińskiego informującego, że wieloletnie śledztwo nie potwierdziło, by dokumenty w sprawie współpracy Lecha Wałęsy z SB były sfałszowane, on sam co rusz przedstawia niespójne i coraz fantastyczniejsze wersje swojej niezłomności. W warunkach ostrej wewnętrznej walki politycznej w środowisku totalnej antyrządowej opozycji znajduje zrozumienie. Ale tylko tam.

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (49/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.12.2018 21:36