[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Przeleciałem Pałac Stalina. Trzy razy!
21.01.2020 20:50
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Przeleciałem Pałac Stalina. Trzy razy!](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/2c32503e-0b86-4959-babd-e2f4bab396a2/42526.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Większość z Was zna moje zdanie na temat Pałacu Stalina. To symbol podległości. Jak cerkiew, Sobór Aleksandra Newskiego w Warszawie, architektonicznie całkiem zgrabny, ale rolą architektury jest nie tylko być użytecznym i wyglądać. Rolą architektury, szczególnie tej przez duże „A”, jest również kształtowanie społeczeństwa poprzez budowanie mu środowiska, swoistego biotopu, ale również za pomocą symboli. Takim symbolem zniewolenia Warszawy na początku polskiej niepodległości w latach dwudziestych ubiegłego wieku był Sobór Aleksandra Newskiego. Polacy doskonale to wtedy rozumieli, dlatego Sobór zburzyli.
Niestety nie rozumieli tego Polacy po 1989 roku. Zapewne dlatego, że dzięki umowie Okrągłego Stołu III RP miała być płynną kontynuacją PRL, w której wprawdzie byli czerwoni zamordyści cudownie przeistoczyli się w wykrawaconych biznesmenów, ale prawdziwym władcom pozostało jeszcze na tyle sentymentu do stalinowskich i peerelowskich symboli, że Lesławów Maleszków i Zygmuntów Baumanów uczynili autorytetami, a Pałac Stalina pozostawili na nasz wieczny wstyd i żeby nam się w głowach od nadmiaru wolności nie poprzewracało. I tak stoit statuja zamiast dawno wylecieć w powietrze.
No więc skoro stoi, to pojawiła się okazja, żeby ją - choć w odróżnieniu od Soboru Aleksandra Newskiego, brzydka jak bolszewicka noc - jakby to nie zabrzmiało, przelecieć, i tym samym w jakimś sensie zmazać tę hańbę, przynajmniej na prywatny użytek. Dzięki uprzejmości grupy "Biegamy po schodach" Fundacji Wparcia Ratownictwa, za co im chwała, wziąłem udział w bieganiu po klatkach schodowych Pałacu Stalina. Nie było łatwo.
Zaprawieni w bojach biegają w górę [w dół zjeżdża się windą, ponieważ zakwaszone mięśnie nóg mogą płatać figle i można się stoczyć po schodach], bo ja wiem, straciłem rachubę, po dziesięć razy? Ja byłem pierwszy raz. Podobno za pierwszym razem żółtodziobom zaleca się maksymalnie dwie tury. Więc zrobiłem trzy.
Oczywiście za pierwszym razem czułem się mistrzem świata. I tam, dwa razy? Nuda, pewnie zrobię przynajmniej pięć kolejek. Mijałem kolejnych spoconych biegaczy. Mięczaki. Patrzcie, jak się pokonuje Pałac Stalina. Ciach, ciach, ciach, kolejne piętra za mną. No dobrze, na ostatnim piętrze, czekając na windę, może czułem się trochę zmęczony, ale generalnie sądziłem, że to wszystko znacznie dłużej potrwa.
Gdzieś w połowie drugiego podejścia ból nóg powiedział mi, że muszę mieć jakiś plan. Plan z pewnością powinien zawierać jakiś rozsądny rozkład sił. Jednak z powodu braku tlenu proces projektowania planu uległ zupełnemu rozkładowi. Niemniej do końca jakoś się doczołgałem.
Trzecie podejście zrealizowałem wyłącznie po to, żeby udowodnić, że jestem w stanie zrobić więcej niż dwa. Miękkie nogi poruszały się wyłącznie siłą. Z całą pewnością jednak na ostatnim piętrze byłem już pełen pokory.
Co nie zmienia faktu, że Pałac Stalina przeleciałem. Trzy razy.

No więc skoro stoi, to pojawiła się okazja, żeby ją - choć w odróżnieniu od Soboru Aleksandra Newskiego, brzydka jak bolszewicka noc - jakby to nie zabrzmiało, przelecieć, i tym samym w jakimś sensie zmazać tę hańbę, przynajmniej na prywatny użytek. Dzięki uprzejmości grupy "Biegamy po schodach" Fundacji Wparcia Ratownictwa, za co im chwała, wziąłem udział w bieganiu po klatkach schodowych Pałacu Stalina. Nie było łatwo.
Zaprawieni w bojach biegają w górę [w dół zjeżdża się windą, ponieważ zakwaszone mięśnie nóg mogą płatać figle i można się stoczyć po schodach], bo ja wiem, straciłem rachubę, po dziesięć razy? Ja byłem pierwszy raz. Podobno za pierwszym razem żółtodziobom zaleca się maksymalnie dwie tury. Więc zrobiłem trzy.
Oczywiście za pierwszym razem czułem się mistrzem świata. I tam, dwa razy? Nuda, pewnie zrobię przynajmniej pięć kolejek. Mijałem kolejnych spoconych biegaczy. Mięczaki. Patrzcie, jak się pokonuje Pałac Stalina. Ciach, ciach, ciach, kolejne piętra za mną. No dobrze, na ostatnim piętrze, czekając na windę, może czułem się trochę zmęczony, ale generalnie sądziłem, że to wszystko znacznie dłużej potrwa.
Gdzieś w połowie drugiego podejścia ból nóg powiedział mi, że muszę mieć jakiś plan. Plan z pewnością powinien zawierać jakiś rozsądny rozkład sił. Jednak z powodu braku tlenu proces projektowania planu uległ zupełnemu rozkładowi. Niemniej do końca jakoś się doczołgałem.
Trzecie podejście zrealizowałem wyłącznie po to, żeby udowodnić, że jestem w stanie zrobić więcej niż dwa. Miękkie nogi poruszały się wyłącznie siłą. Z całą pewnością jednak na ostatnim piętrze byłem już pełen pokory.
Co nie zmienia faktu, że Pałac Stalina przeleciałem. Trzy razy.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.01.2020 20:50
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Krysztopy czytają „Opowieści z Narnii”
15.09.2024 19:45

Komentarzy: 0
Żyjemy w czasach, w których dzieci w jakiejś niemałej części nie wychowują rodzice. Wychowują je urządzenia, a ściślej rzecz biorąc, samozwańczy „wychowawcy”, którzy pod nieobecność rodziców chętnie nasze dzieci wychowają. Nic zatem dziwnego, że niektórzy rodzice ze zdziwieniem konstatują, że żyją pod jednym dachem z dziećmi, których wyborów nie rozumieją lub których w jakimś sensie nie znają.
Czytaj więcej
Niemieckie media: Polacy kochają prezent od Stalina
18.08.2024 11:25

Komentarzy: 0
Niemiecki tygodnik "Der Spiegiel" przekonuje, że Pałac Kultury i Nauki w Warszawie stał się "symbolem pewnego siebie miasta i najbardziej cool monumentem Europy".
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej