Szukaj
Konto

Dżuma w Rosji? Trzy razy odkażali dom zmarłej. "To na karaluchy"

Pracownik w białym kombinezonie ochronnym i masce podczas dezynfekcji wejścia do budynku
Źródło: Grafika wygenerowana przy użyciu AI | Autor: OpenAI / ChatGPT | Zdjęcie ilustracyjne wygenerowane przy użyciu AI. Przedstawia pracownika w kombinezonie ochronnym. Nie przedstawia rzeczywistej akcji w Irkucku.
Sprawa możliwej dżumy w Rosji robi się coraz bardziej zagadkowa. Niezależne rosyjskie media ujawniły, co miało dziać się w domu zmarłej 28-letniej Darii Szypiłowej.
Co musisz wiedzieć:
  • Dom zmarłej pracownicy rosyjskiego instytutu przeciwko dżumie miał być dezynfekowany aż trzy razy.
  • Według relacji mieszkańców na miejscu pojawiali się ludzie w kombinezonach ochronnych.
  • Jedna z sąsiadek miała usłyszeć, że chodzi o... "karaluchy".

Dżuma w Rosji? Niepokojące doniesienia z Irkucka

Sprawa śmierci 28-letniej pracownicy Instytutu Przeciwdziałania Dżumie w Irkucku rozgrzewa światowe media. Rosyjskie władze zapewniają, że nie potwierdzono przypadków dżumy, ale z Syberii napływają szokujące relacje.

Niezależny serwis "Ludzie Bajkału", którego materiał opublikowała także "Meduza", dotarł do mieszkańców domu, w którym mieszkała 28-letnia Daria Szypiłowa. Z ich relacji wynika, że po śmierci kobiety pod budynkiem pojawili się ludzie w kombinezonach ochronnych i maskach przeciwgazowych. Mieli powiedzieć, że zostali wysłani przez Rospotrebnadzor, rosyjski urząd nadzoru sanitarnego.

Jedna z mieszkanek opowiadała, że po pierwszej dezynfekcji w budynku utrzymywał się bardzo intensywny zapach. Lokatorzy mieli otwierać drzwi na klatkę schodową, bo – jak relacjonowała kobieta – trudno było oddychać. Według jej słów podczas pierwszej wizyty pracownicy wspominali też o śmierci młodej kobiety i "śmiertelnie niebezpiecznym wirusie".

Dom odkażali trzy razy. Padło słowo "karaluchy"

Według "Ludzi Bajkału" dom, w którym mieszkała zmarła laborantka, dezynfekowano łącznie trzy razy. Podczas kolejnych wizyt pracownicy również mieli korzystać z ochronnych kombinezonów i masek przeciwgazowych.

Najbardziej zaskakująca jest relacja sąsiadki Szypiłowej. Podczas jednej z wizyt pracownica miała poprosić ją o wodę potrzebną do przygotowania roztworu. Gdy mieszkanka zapytała, co jest rozpylane w domu, miała usłyszeć, że to środek "na karaluchy".

Kobieta zapewniała dziennikarzy, że w budynku karaluchów nie było. Zauważyła też, że po zakończeniu pracy osoba prowadząca dezynfekcję zdjęła strój ochronny i zapakowała go osobno do worka.

Dżuma w Rosji? WHO nie jest w stanie w pełni ocenić zagrożenia

Jak informowaliśmy wcześniej, według medialnych doniesień Szypiłowa miała wcześniej uczestniczyć w incydencie laboratoryjnym związanym z patogenem dżumy płucnej. Rosyjskie służby tego nie potwierdziły. Oficjalnie mowa o zapaleniu płuc o nieustalonej przyczynie.

Światowa Organizacja Zdrowia przyznała w środę, że wciąż nie ma pełnego obrazu sytuacji po śmierci 28-letniej pracownicy laboratorium w Irkucku. WHO nie jest obecnie w stanie przeprowadzić pełnej oceny zagrożenia związanego z tym zdarzeniem.

Dyrektorka pionu ds. epidemii i pandemii WHO Maria Van Kerkhove poinformowała, że organizacja nadal nie wie, jaki "czynnik etiologiczny" leżał u podłoża zgonu laborantki. Wcześniej organizacja oceniała, że ryzyko dla całej Rosji jest niskie, a dla regionu europejskiego bardzo niskie. Pisaliśmy o tym w osobnym materiale.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.10.2026 19:58
Źródło: Meduza / PAP / Tysol.pl