Dżuma w Rosji? Niepokojące słowa Trumpa

- Donald Trump przyznał, że Rosja przekazuje USA tylko część informacji o incydencie w laboratorium w Irkucku.
- Prezydent USA powiedział, że nie sądzi, by sprawa miała związek z bronią biologiczną.
- WHO nadal nie ma pełnych danych pozwalających ocenić, co naprawdę wydarzyło się w Rosji.
Trump zapytany o domniemaną dżumę w Rosji
Sprawa tajemniczej śmierci 28-letniej pracownicy Instytutu Przeciwdziałania Dżumie w Irkucku dotarła do Białego Domu. Donald Trump przyznał w środę, że Rosja przekazuje Amerykanom informacje o zdarzeniu, ale jego zdaniem jest ich za mało.
Oni przekazują trochę (informacji) naszym ludziom. Oczekujemy, by przekazywali wiele naszym ludziom
– powiedział prezydent USA w Gabinecie Owalnym.
Trump został też zapytany, czy w jego ocenie sprawa może mieć związek z bronią biologiczną. – Nie sądzimy – odpowiedział. Dodał, że ma nadzieję, iż tak właśnie jest. Jak zaznaczył, Rosjanie zapewniają, że mają "wszystko pod kontrolą".
Trump porównał sytuację do początku pandemii
Prezydent USA odniósł się również do skojarzeń z początkiem pandemii Covid-19. – Chiny niewiele wtedy mówiły, a Rosja też nie mówi dużo – stwierdził.
Trump zapowiedział też, że jest umówiony w środę na rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem, który 7 października obchodzi urodziny. – Na pewno będziecie świętować – zwrócił się z przekąsem do dziennikarzy.
USA chcą więcej informacji od Rosji
Sprawa wywołała napięcie między Waszyngtonem a Moskwą. Jak podał "Wall Street Journal", USA ostrzegły Rosję za pośrednictwem poufnej komunikacji dyplomatycznej, że brak szczegółowych informacji o śmierci pracownicy laboratorium może być sprzeczny z międzynarodowymi zobowiązaniami dotyczącymi ochrony zdrowia.
Rzecznik Departamentu Stanu przekazał, że Waszyngton oficjalnie zwrócił się do rosyjskiego rządu o dodatkowe informacje i pozostaje w kontakcie z innymi państwami. Cztery dni po śmierci kobiety rosyjskie władze nadal nie podały dokładnej przyczyny zgonu. Oficjalnie informowano jedynie o zapaleniu płuc.
Co wydarzyło się w Irkucku?
Według doniesień medialnych 25 września 28-letnia Daria Szypiłowa miała rozbić w laboratorium probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Rosyjskie władze nie potwierdziły jednak, że do takiego incydentu doszło. Cztery dni później kobieta trafiła do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października.
WHO wciąż czeka na odpowiedzi
Światowa Organizacja Zdrowia otrzymała od Moskwy część informacji, ale nadal nie zna pełnego obrazu sytuacji. Organizacja chce m.in. danych dotyczących przeprowadzonych badań laboratoryjnych oraz działań podjętych po śmierci 28-latki.
Dom zmarłej miał być odkażany trzy razy
Jak informowaliśmy wcześniej, niezależne rosyjskie media podały, że po śmierci Szypiłowej jej dom miał być dezynfekowany aż trzy razy. Mieszkańcy relacjonowali obecność osób w kombinezonach ochronnych i maskach przeciwgazowych. Jedna z sąsiadek miała usłyszeć, że rozpylany środek jest... "na karaluchy".
Komentarze
Pieskow ostrzega „gorące głowy” w Polsce. „Rosja użyje całego dostępnego arsenału”

Tajemnicza śmierć laborantki. Kilka szpitali objętych kwarantanną

Polska odpowiada na groźby Rosji. Pilny komunikat MSZ

Zełenski: USA proponują trójstronne spotkanie z Rosją

Trump tworzy specjalny zespół do spraw AI. Na jego czele stanie szef wywiadu







