Szukaj
Konto

Działaczka białoruskiej opozycji: Andrzej Poczobut odmówił ułaskawienia

Plakat z Andrzejem Poczobutem, Warszawa
Źródło: Wikipedia - Паўлюк Шапецька / CC BY-SA 4.0
Mieszkająca we Włoszech białoruska działaczka opozycyjna Julia Juchno poinformowała w sobotę PAP, że dziennikarz przebywający w białoruskim więzieniu Andrzej Poczobut odmówił ułaskawienia i dlatego nie znalazł się na liście osób uwolnionych przez reżim Łukaszenki.
Co musisz wiedzieć
  • Białoruska działaczka opozycyjna Julia Juchno poinformowała, że Andrzej Poczobut nie znalazł się wśród uwolnionych, ponieważ odmówił złożenia wniosku o ułaskawienie do Aleksandra Łukaszenki.
  • Według Juchno dziennikarz nie chciał wyjść na wolność w formie przymusowego zwolnienia, które nie było rzeczywistym aktem uwolnienia.
  • Działaczka oceniła, że wypuszczenie 123 więźniów politycznych było formą wymiany zakładników za zniesienie sankcji, m.in. wobec białoruskiej fabryki potasu Bielaruskali.
  • Mimo zwolnienia części więźniów represje na Białorusi trwają nadal, a osoby wypuszczone zostały siłą deportowane i pozostawiły w kraju swoje rodziny.

 

"Andrzej Poczobut odmówił ułaskawienia"

Przedstawicielka opozycyjnej Ambasady Ludowej Białorusi we Włoszech, zapytana przez PAP o to, jak wytłumaczyć to, że na liście osób wypuszczonych z więzienia nie ma dziennikarza Andrzeja Poczobuta, przekazała PAP najnowszą informację mówiąc: - On odmówił ułaskawienia. Nie chciał złożyć wniosku o to do Łukaszenki.

Wiadomość tę podało również Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna".

Juchno oświadczyła również: - Według mnie Andrzej nie zgadzał się na to przymusowe zwolnienie, bo wiele razy mówił, jak czytałam, że nie chce wyjść na wolność w ten sposób.

"To nie było uwolnienie więźniów, ale sprzedaż"

Juchno wyraziła opinię, że "to nie było uwolnienie więźniów, ale sprzedaż zakładników w zamian za zniesienie sankcji".

- To nie jest pierwszy raz, gdy Łukaszenka sprzedaje więźniów politycznych w zamian za zniesienie sankcji. Tym razem zniesione zostały sankcje na dużą fabrykę potasu Bielaruskali. Uwolniono 123 osoby, wśród nich Maryję Kalasnikawą, Wiktora Babarykę, laureata Nagrody Nobla Alesia Bialackiego. Ale my musimy być przytomni i świadomi, że represje nie kończą się, a sytuacja na Białorusi nie zmienia się.

- Oczywiście jesteśmy bardzo szczęśliwi, że te osoby zostały uwolnione i że mogą teraz zacząć nowe życie. Ale nie mogę tego nazwać uwolnieniem, bo faktycznie ludzie ci zostali wypuszczeni i siłą deportowani. To nie jest normalne uwolnienie, jakim powinno być. W kraju zostały ich rodziny, a więc będzie wiele problemów - zaznaczyła białoruska działaczka żyjąca na emigracji.

"Łukaszenka nie zatrzyma się z represjami"

Juchno podkreśliła: - My jako siły demokratyczne jesteśmy gotowi ich przyjąć i pomóc im. Już rozpoczęła się zbiórka pieniędzy dla tych zwolnionych osób. Ale trzeba dodać, że po tym Łukaszenka nie zatrzyma się z represjami i dalej więzi ludzi. Możemy tylko mieć nadzieję, że coś naprawdę się zmieni, bo to jest tylko wymiana. Ja mogę powiedzieć, że obserwujemy proces, w którym zakładnicy są sprzedawani, bo to są zakładnicy reżimu, którzy zostali wymienieni za zniesienie sankcji na tę fabrykę potasu, a ona przynosiła zawsze dużo pieniędzy Łukaszence.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.12.2025 18:34
Źródło: PAP/opracowanie własne