Szukaj
Konto

Brak chętnych na igrzyska. Dobry interes na igrzyskach robi jedynie MKOl?

02.03.2017 10:00
Brak chętnych na igrzyska. Dobry interes na igrzyskach robi jedynie MKOl?
Źródło: Pixabay.com/CC0
Komentarzy: 0
Podczas najbliższego kongresu Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który zbierze się w połowie września w stolicy Peru, poznamy gospodarza letniej olimpiady 2024 roku. Wszystko wskazuje na to, że będzie jedynie dwóch chętnych. To kolejnym dowód, iż dobry interes na igrzyskach robi jedynie MKOl.
Wstępną chęć organizacji igrzysk zgłosiło pięć metropolii. Niemiecki Hamburg wycofał się pierwszy - mieszkańcy portu nad Łabą w referendum opowiedzieli się przeciwko tej idei. W połowie ubiegłego roku z wyścigu po olimpiadę ustąpił Rzym - zdecydowała o tym nowo wybrana pani burmistrz Wiecznego Miasta, której udało się znaleźć poparcie większości rzymian. W ostatnich dniach natomiast rozstrzygnęła się sprawa kandydatury Budapesztu, do tej pory traktowanej jako jedna z faworytów. Do tej pory miasto to aż pięciokrotnie przegrało rywalizację o prawo organizacji igrzysk - po raz pierwszy ubiegało się o to jeszcze w czasach, gdy Budapeszt był jedną ze stolic CiK monarchii Habsburgów, bo chciało igrzysk 1916 roku (ostatecznie prawo to otrzymał Berlin, lecz impreza nie odbyła się ze względu na trwającą I wojnę światową). Po raz ostatni zaś w latach pięćdziesiątych, kiedy w walce o igrzyska 1960 roku Budapeszt przegrał z Rzymem. Tym razem kandydatura miała sporo zwolenników - gorąco popierał ją między innymi premier tego kraju Viktor Orbán.

Mieszkańcy naddunajskiego dwumiasta byli jednak innego zdania - 15 lutego zorganizowali olbrzymią manifestację uliczną, w której udział wzięły dziesiątki tysięcy Węgrów. Pod takim naciskiem ustąpili nawet najbardziej zagorzali zwolennicy igrzysk. Tamtejszy komitet organizacyjny zawiesił swoje prace, uznając dalszy wysiłek za bezcelowy. Przeciwnicy olimpiady zebrali ponad ćwierć miliona podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie, a rząd nie zaryzykował konfrontacji z opinią społeczną, choć jeszcze niedawno Orbán i jego ministrowie zachwalali pomysł organizacji budapesztańskiej olimpiady jako znakomitą metodę na rozruszanie węgierskiej gospodarki i konsolidację społeczeństwa wokół tej właśnie idei. 22 lutego rzecznik rządu Zoltán Kovács ogłosił, że kandydatura Budapesztu zostanie wycofana.

Na polu boju zostaną więc jedynie dwa miasta - oba już w przeszłości organizowały igrzyska letnie. W Los Angeles igrzyska gościły w 1932 i 1984 roku, w Paryżu zaś znacznie dawniej - w 1900 i 1924 roku. Na faworyta wyrasta kandydatura francuska. Nad Sekwaną jest społeczna zgoda w tej sprawie, Francuzi traktują tę kwestię wręcz jako honorową. Francja w ostatnim dwudziestoleciu zorganizowała dwie wielkie imprezy piłkarskie - finały mistrzostw świata i Europy. Dysponuje nowoczesną i dobrze rozbudowaną infrastrukturą sportową, nie ma obaw również o komunikację i bazę hotelową. Amerykanie natomiast musieliby poczynić znacznie większe inwestycje. Obiekty budowane na igrzyska 1984 roku są już mocno przestarzałe, a niektóre zostały wręcz rozebrane. Za Paryżem przemawia też czynnik geograficzny - po igrzyskach w Londynie w 2012 roku kolejne dwie olimpiady powędrowały do Ameryki Południowej i Azji.

Leszek Masierak

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (09/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.03.2017 10:00