Szukaj
Konto

Apel w sprawie Eugeniusza Madeja. Były opozycjonista i jego żona znaleźli się w dramatycznym położeniu

08.02.2026 14:38
mężczyzna na wózku
Źródło: AI, zdj. ilustr.
Komentarzy: 0
Eugeniusz Madej, były działacz opozycji antykomunistycznej i osoba represjonowana z powodów politycznych, został w 2024 roku odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - Polonia Restituta. Dziś jednak znalazł się w dramatycznej sytuacji, w której to on i jego żona potrzebują pomocy państwa.
Co musisz wiedzieć
  • Były opozycjonista i jego żona zostali rozdzieleni w państwowej placówce opiekuńczej
  • Codzienne wizyty na wózku inwalidzkim mimo choroby i pogody
  • Apel kolegi z opozycji pozostaje bez realnego skutku

 

Bohater opozycji w państwowym ośrodku

Od blisko roku Eugeniusz Madej, po nagłym pogorszeniu stanu zdrowia, przebywa w Stołecznym Centrum Opiekuńczo-Leczniczym przy ul. Mehoffera w Warszawie. Jego żona Barbara, wymagająca stałej opieki, została tam umieszczona kilka lat wcześniej. Oboje są w pełni sprawni umysłowo.

Małżonkowie rozdzieleni

Oboje jednak zostali rozdzieleni - on przebywa w pawilonie nr 1, ona w pawilonie nr 7, znacznie oddalonym od jego miejsca pobytu.

Jak relacjonuje Jarosław Maciej Goliszewski, kolega Madeja z czasów internowania i działalności opozycyjnej, sytuacja ta ma wymiar wręcz symboliczny. Madej, poruszający się na wózku inwalidzkim, niemal codziennie - niezależnie od pogody, mrozu, upału czy ulewy - jedzie do swojej żony, by choć na chwilę być razem.

Gdy wybucha epidemia grypy i pawilon zostaje zamknięty, kontakt zostaje całkowicie przerwany. W perspektywie jest remont, który może oznaczać rozlokowanie pensjonariuszy w innych placówkach, a tym samym trwałe rozdzielenie małżonków.

Nie mają bliskiej rodziny. Jedyny syn zmarł kilka lat temu. Znajomi i dawni koledzy w większości o nim zapomnieli. Pozostali nieliczni - jak Goliszewski - próbują bić na alarm.

Apel bez odpowiedzi

Nikt dotąd nie wykazał się myśleniem i empatią, by ta niezwykle zacna dwójka ludzi mogła mieszkać razem. Taka kuriozalna sytuacja kompromituje III RP

- pisał Goliszewski w mediach społecznościowych po wizycie u Madeja 5 lutego br. Dodawał gorzko, że Ojczyzna, o którą walczyli, "nie jest dziś dobrą matką, lecz bezduszną macochą wobec swoich najlepszych dzieci".

Sam Eugeniusz Madej zwrócił się na początku lutego do szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Leszka Parella, prosząc o pomoc w rozwiązaniu tej elementarnej, humanitarnej sprawy.

Prosił o rozważenie dwóch wariantów: umieszczenie obojga małżonków na jednym oddziale SCOL lub przeniesienie ich do Domu Pomocy Społecznej "Kombatant" na warszawskim Bemowie, gdzie - jak wynika z doświadczeń innych byłych opozycjonistów - warunki są godniejsze.

Odpowiedź Urzędu na pisma apelującego w październiku 2025 roku o pomoc dla kolegi J.M. Goliszewskiego, choć obszerna i poprawna formalnie, sprowadza się do stwierdzenia ograniczeń kompetencyjnych oraz przerzucenia odpowiedzialności na inne instytucje: dyrekcję placówki, pomoc społeczną, procedury i przepisy.

Urząd zapewnia o "należytej trosce", analizach systemowych i korespondencji z NFZ, jednak konkretnego rozwiązania losu Madejów nadal brak.

Problem szerszy niż jeden przypadek

Goliszewski nie ukrywa, że sprawa Eugeniusza Madeja jest jedynie symbolem znacznie szerszego problemu. W licznych pismach i mailach zwraca uwagę na dramatyczną sytuację starzejącego się środowiska byłych opozycjonistów i represjonowanych: brak realnej asystencji domowej, brak wyspecjalizowanych DPS-ów dla tej grupy, problemy z dostępem do bezpłatnych leków, chaos informacyjny w systemie ochrony zdrowia, a także całkowitą bezradność wobec ZUS-u i biurokracji.

Jak podkreśla, środowisko to - opisane ustawą z 20 marca 2015 r. - miało fundamentalny udział w przełomie 1989 roku, pierwszym bezkrwawym zwycięstwie Polaków od 1920 r. Tymczasem dziś ludzie ci często dożywają starości w samotności, zmagając się z chorobami i obojętnością instytucji.

Test dla państwa

Sprawa Eugeniusza Madeja nie wymaga rewolucji ani wielkich nakładów finansowych. Wymaga zwykłej ludzkiej decyzji, empatii i elementarnego poczucia sprawiedliwości. To test nie tylko dla Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, ale dla całego państwa polskiego.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.02.2026 14:38
Źródło: tysol.pl