Szukaj
Konto

Zabijaj i jedz. Co Biblia naprawdę mówi o zwierzętach?

Zabijaj i jedz. Co Biblia naprawdę mówi o zwierzętach?
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Tomasz Gutry | Licencja: Tygodnik Solidarność | Owca
Zabijanie i zjadanie zwierząt jest moralne. Nie ma nic złego w tym, by cieszyć się z naszych „braci mniejszych” i traktować ich w sposób użytkowy. Chrześcijaństwo daje najlepsze wskazówki, jak ustanowić relacje między ludźmi a zwierzętami.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor twierdzi, że chrześcijaństwo ustanawia wyraźną hierarchię między człowiekiem a zwierzęciem, dopuszczając zabijanie i wykorzystywanie zwierząt przy jednoczesnym nakazie troski o nie.
  • Tekst krytykuje współczesne nurty ekologiczne i „uczłowieczanie” zwierząt.
  • Według autora można jednocześnie kochać przyrodę, cieszyć się bliskością zwierząt i traktować je użytkowo.

Koniec kwietnia 2026 roku, na warszawskim Bemowie na placu zabaw zastrzelony został w piaskownicy dzik „Henio”. Uśmiercenie zwierzęcia wywołało burzę i internetową żałobę. Na miejscu zaczęły pojawiać się znicze, co bardziej przedsiębiorczy szydercy zaczęli snuć scenariusze sprzedawania piasku z legowiska „Henia” jako pamiątki z miejsca męczeństwa. Mniej więcej w tym samym czasie w okolicach miejscowości Płonna w Bieszczadach niedźwiedź zaatakował i zabił 58-letnią kobietę.

 

Egzotyczne idee

Zarówno w przypadku dzika, jak i niedźwiedzia internetowe autorytety jednogłośnie i natychmiast oznajmiły, że winę ponosi człowiek, bo jest nieodpowiedzialny, a zwierzę po prostu się broni. Winna ma też być presja antropogeniczna, polegająca na tym, że ludzie zabierają zwierzętom ich naturalne siedliska, a te muszą gdzieś żyć, i część z nich coraz częściej wybiera miasta, w których jest pożywienie.

Współczesne bezdroża filozofii i egzotyczne idee odwołujące się nawet do dalekich tradycji hinduizmu bardzo szybko opanowały umysły ludzi Zachodu w temacie współodczuwania ze zwierzętami. Nawet nie wiadomo kiedy, a przeszliśmy od infantylnego „bambinizmu” opartego na prostych dziecięcych emocjach do postawy życiowej, bo nie każdy kojarzy to od razu z filozofią, gdzie „Henio”, osoba-dzik, jest właśnie traktowany jako osoba. Ambicją wielu postępowych partii w Europie jest nadawanie zwierzętom praw podobnych do tych, które posiadają ludzie.

A w ogóle to dzik z Bemowa został zgładzony wskutek intrygi zakonnic, które zamknęły plac zabaw, by zwierzę nie uciekło w oczekiwaniu na swoich oprawców. W „Gazecie Wyborczej” napisano, że na policję zadzwonił ksiądz, który stwierdził, że „on [Henio] nie ma duszy”.

 

"Nowe zaczarowanie świata"

I właściwie w tym punkcie trzeba by się zatrzymać, poprosić, żeby nas ktoś uszczypnął i uzmysłowił, że to się dzieje naprawdę, a ludzie najgłośniej wyrażający swoje oburzenie są często po studiach i mają jakiś autorytet w swoich środowiskach.

W historii Europy zdarzały się już okresy wielkich herezji, czasów, gdy ludzie światli szli zupełnie świadomie na wielkie bezdroża umysłowe, dzisiaj też jesteśmy w takim okresie.

– Na przekór zeświecczeniu powstaje „nowe zaczarowanie świata”, któremu ulegają również nowożytne ideologie

– mówi Chantal Delsol. Europa straciła rozum. Profetycznie mówił o tym w ubiegłym stuleciu abp Fulton Sheen, martwiąc się upadkiem Zachodu.

Doszło już do tego, że sam Kościół poczuwający się do nadążania za nową wrażliwością swoich wiernych i towarzyszenia im w dylematach moralnych współczesnego świata zaczął wychodzić z wielowiekowej nauki radości i podziwu nad stworzeniem na rzecz przejmowania tych nurtów ekologii, które wpisują się w rewolucję mającą zmieść chrześcijaństwo.

 

Zwierzęta w kulcie boskim

Tymczasem z Biblii dowiadujemy się, jak wysoką rangę mają zwierzęta, ale w służbie Bogu i człowiekowi. Zwierzęta są tak ważne, że uczestniczą w kulcie boskim:

„Wszystkie zwierzęta wchodzące w skład świata albo związane z Izraelem nie tylko śpiewają chwałę Bogu i Zbawicielowi, nie tylko stają się przedmiotem ustawodawstwa mojżeszowego, nie tylko uczestniczą w pokucie człowieka, lecz są uznane za godne tego, by właśnie z nich zazwyczaj były składane ofiary Bogu”

– czytamy w „Słowniku teologii biblijnej”. Zabijanie zwierząt było i jest do dzisiaj moralne i pożyteczne, choć ofiary ze zwierząt ustały wraz ze zburzeniem świątyni w Jerozolimie. Kiedyś, gdyby nie one, nie ich krew, nie byłoby kultu świątynnego w Izraelu, nie byłoby ofiar przebłagalnych. Oddawanie czci Bogu to z kolei najwyższy wymiar relacji między Nim a człowiekiem. Składanie na tę okoliczność ofiary, która była nieodwracalna, bo zwierzę traciło życie, nadawało tym relacjom bardzo doniosłe znaczenie.

Zarówno człowiek, jak i zwierzęta są według Księgi Rodzaju z tego samego „prochu ziemi”. Ba, zwierzęta powstały wcześniej niż człowiek, one już żyły, gdy pojawili się ludzie. Ci jednak dostali nad nimi władzę, ponieważ z mocy Boga każdemu ze zwierząt mieli nadać nazwę. To w języku biblijnym znaczy, że człowiek określa rolę zwierząt, panuje nad nimi. Pierwsza księga Biblii mówi jasno, kto jest koroną stworzenia:

„A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!».

Nie mniej „Bóg, widząc, że [zwierzęta] były dobre, pobłogosławił je tymi słowami:

«Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi»”.

To nakłada na człowieka szczególną odpowiedzialność za zwierzęta, i jeśli można się gdzieś doszukiwać źródeł chrześcijańskiej ekologii, to te słowa będą jednymi z najważniejszych. Nie można zadawać cierpienia temu, co Bóg uznał za dobre, nie można bez sensu mordować i „marnować” istot, które Bóg wyposażył w dar przekazywania życia. Prokreacja łączy się ze stwarzaniem, dawaniem życia, co jest jednym z przymiotów Boga. Człowiek musi to szanować w stworzeniach bożych, którymi są zwierzęta.

 

Zoolatria

Bóg, jakby przewidując herezje i pokusy zoolatrii, władztwo człowieka nad zwierzętami potwierdza dwukrotnie. Po potopie mówi do Noego i jego synów,

„Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko”.

Zwierzęta ocalone od zagłady stały się tym samym częścią nowego przymierza między Bogiem a ludźmi z przeznaczeniem na pokarm. Warto o tym pamiętać dzisiaj, gdy świat znowu zaczyna czcić złote cielce.

Niestety mimo wyraźnego rozróżnienia i ustanowienia hierarchii między ludźmi a zwierzętami tak starożytni Izraelici, jak ludzie naszych czasów popadają w mniej lub bardziej zaowaloną formę zoolatrii.

Sprzężenie zwrotne zależności zwierząt od ludzi i ludzi od zwierząt doskonale oddaje sentencja św. Franciszka z Asyżu, który mówił, że „ciało ludzkie jest jak osiołek, jeśli o niego dbamy, odpowiednio karmimy, nie przeciążamy, służy nam wiele lat”. Widać tutaj zależność zwierzęcia od człowieka i jego funkcje użytkowe, rolę służebną wobec właściciela, ale także troskę człowieka o zwierzę. Korzyść obopólna.

 

Rytualne miotełki

Genialna myśl św. Franciszka wyraża też coś, co we współczesnym świecie zaczyna być coraz mniej rozumiane, mianowicie można się cieszyć z bliskości zwierząt, jednocześnie je wykorzystując. Można zachwycać się pięknem natury i część z niej zabijać. Dla wielu zindoktrynowanych umysłów jest nie do pomyślenia, że np. myśliwi kochają przyrodę, uwielbiają w niej przebywać i jednocześnie zabijają mieszkające w niej zwierzęta. Na wsi do dzisiaj dzieci bawią się z młodziutkim przychówkiem, owieczkami czy koziołkami ze świadomością, że kiedyś będą one zjedzone. Ale tak właśnie było od tysięcy lat i jest do teraz. To nowe synkretyczne prądy filozoficzno-ideowe próbują zmusić ludzi do zmiany myślenia i przekonywać, że albo się kocha zwierzęta, albo się je zabija i nie jest możliwe jedno i drugie.

Można by nawet przewrotnie zadać pytanie ludziom Zachodu dumnym ze swego racjonalizmu, czy chcą skończyć jak dżinijscy mnisi i mniszki noszący przy sobie specjalne, rytualne miotełki, którymi delikatnie zmiatają ziemię przed sobą podczas chodzenia lub siadania, by czasem nie zmiażdżyć owadów, robaczków czy też innych małych stworzeń. Praktyka ta wynika jednak z fundamentalnej zasady dżinizmu – ahimsy, czyli całkowitego niestosowania przemocy wobec żadnej żywej istoty. Wciąż rosnąca grupa Europejczyków idzie w tę samą stronę, nie zdając sobie sprawy ze źródeł swoich postaw.

 

Zabijaj i jedz

Zwierzęta odegrały doniosłą rolę w decyzji otwarcia nauki Jezusa na pogan, co na początku w Kościele pierwotnym wcale oczywiste nie było. Ale znowu zwierzęta pojawiają się tutaj według klucza użytkowego. Św. Piotr przed powołaniem setnika Korneliusza z kohorty italskiej miał widzenie różnych zwierząt, także nieczystych rytualnie, a Bóg mówił:

„«Zabijaj, Piotrze i jedz!» – odezwał się do niego głos. «O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego» - odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: «Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił»”.

Czyli zabijaj i jedz, to normalne i moralne w przeciwieństwie do bezsensownego i okrutnego zadawania niepotrzebnego cierpienia.

Dlatego wiele osób uważa, że problemem nie jest samo jedzenie mięsa, ale sposób jego produkcji.

Mimo iż w świętych tekstach, zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich, nie ma mowy o zrównywaniu zwierząt z ludźmi, to trudno wyobrazić sobie Biblię bez zwierząt. W obu tradycjach nie ma wrogości czy antagonizmu między ludźmi a zwierzętami. Są one wszędzie, towarzyszą niemal wszystkim bohaterom, stanowią istotne znaki i składnik historii świętej, historii zbawienia. Sam „Leksykon wszystkich zwierząt biblijnych” liczy ponad 800 stron. Zwierzęta w dziejach zbawienia sprawują najróżniejsze funkcje, od robaczka, którego Bóg zesłał, aby uszkodził krzew, pod którym spał prorok Jonasz, aż do baranka paschalnego symbolizującego Jezusa, który obok krzyża jest najbardziej rozpoznawalnym znakiem chrześcijaństwa.

Dość wspomnieć, że na czterech ewangelistów aż trzech przedstawianych jest w symbolice zwierząt: lew – św. Marek, symbolizuje siłę, zmartwychwstanie i głos wołającego na pustyni; byk – św. Łukasz, zwierzę ofiarne, oznaczające pokorę, ofiarę krzyżową Chrystusa; orzeł – św. Jan, symbolizuje wzniosłość, przenikliwość, mądrość i wniebowstąpienie, orzeł potrafi patrzeć w słońce, co odnosi się do głębokiej teologii Jana przenikającej tajemnice Boże; anioł – św. Mateusz, symbolizuje wcielenie (człowieczeństwo) Chrystusa.

Zwierzęta towarzyszą Jezusowi od narodzin w stajni aż do uroczystego wjazdu na osiołku do Jerozolimy w Niedzielę Palmową. Nic nie jest tutaj pozostawione przypadkowi i ma głębokie teologiczne wyjaśnienie. Wjazd na osiołku to wypełnienie proroctwa Zachariasza:

„Raduj się wielce, Córo Syjonu... Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku...”.

We wszystkich scenach biblijnych zwierzęta nie są jednak ostatecznym wypełnieniem, nie są celem samym w sobie, one wszystkie służą sprawom bożym i ludzkim. To człowiek ma rozum i władzę nad zwierzętami, nie na odwrót.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 15.05.2026 09:39
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 19/2026, oprac. Ludwik Pęzioł