Rafał Woś: Ludzkość została skolonizowana przez zwierzęta

- Autor twierdzi, że współczesna kultura nadmiernie „usankcjonowała” zwierzęta domowe, przez co relacje człowieka ze zwierzętami zaczynają wypierać tradycyjne relacje międzyludzkie.
- W jego ocenie psy i koty stały się emocjonalną „alternatywą” dla ludzi, oferując łatwiejszą i bardziej bezwarunkową formę lojalności.
Ze świata, w którym psy trzymało się do polowań, kota na myszy, krowę dla mleka, a owcę dla wełny, przeszliśmy do sytuacji, gdy ludzie pracują po to, by mieć za co nakarmić kota łososiem, zapłacić za psi hotel spa albo operację żylaków świnki morskiej. Ktoś powie, że pieski, kotki i inne takie oddają ludziom za te inwestycje z nawiązką. Rzekomo oferując te dobra, których współczesnemu człowiekowi najbardziej brakuje. Zaspokajają potrzeby oddania, podziwu, lojalności i towarzystwa. O co we współczesnym świecie podobno coraz trudniej.
Ale ja tego zupełnie nie kupuję.
Zacierana granica
Mam raczej wrażenie, że z tymi psimi czy kocimi afektami to jest jak z pieniądzem gorszym, który wypiera pieniądz lepszy. W konkursie na lojalność i okazywanie przywiązania każdy pies wygra zawsze z najbardziej nawet oddanym mężem czy żoną. A to właśnie dlatego, że jest psem, a nie człowiekiem. Patrzy na człowieka jak na istotę wyższą. Człowiek zaś na człowieka patrzeć tak nie powinien. A przynajmniej nie przez cały czas, bo inaczej ego obdarowanego taką atencją tak się napompuje, że odleci, zawiśnie gdzieś w konarach drzew i nie będzie wiedział, jak zejść.
Większość z nas pamięta jeszcze czasy, gdy ludzie zdawali się to rozumieć. Wiedzieli, że miejsce szanującego się psa jest w budzie, a nie w łóżku. Kot zaś jest na tyle ogarnięty, by zakręcić się wokół własnych odchodów, a nie czekać na szorowanie kuwety.
Ale chyba ludzie jakoś przestali to rozumieć. A granica między ludzkim a zwierzęcym bywa zacierana. Młodzi, dobrze wykształceni i z ośrodków biorą sobie psiecko zamiast dziecka przekonani, że tak jest dobrze. Profesor filozofii Magdalena Środa (z domu Ciupak) mówi, że zwierzętom udomowionym trzeba przyznać obywatelstwo, a te bezpańskie powinny mieć status porównywalny z uchodźcą. Tylko patrzeć, jak pojawi się postulat psiego 500+. No bo przecież wydatki na utrzymanie pupila są bardzo realne. I jak słychać niemałe.
Ukojenie?
Jest pewnie nawet gorzej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. To dość znamienne, że do największego pęknięcia wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy doszło wcale nie na tle stosunku do konstytucji, wymiaru sprawiedliwości czy polityki gospodarczej. Tylko wtedy, gdy prezes Jarosław Kaczyński wjechał do Sejmu z tzw. piątką dla zwierząt. Wielu twierdzi, że po niej w obozie prawicy już nigdy nie było tak jak wcześniej.
Idzie to wszystko w takim kierunku, że ukojenie przynieść mogą w zasadzie już chyba tylko teorie spiskowe. Jak ta z filmu „Dzieciak rządzi”, w którym zorganizowana na kształt korporacji wierchuszka bobasów musi stawić czoła egzystencjalnemu zagrożeniu ze strony piesków i kotków, które zaczynają wypierać dzieci z serc dorosłych. Bo są dalece bardziej słodziutkie, zdecydowanie mniej pyskują i nie trzeba im pomagać w kupnie mieszkania.
Bo jeśli to nie jest piesko-koci spisek – i jeśli sami to sobie jako ludzkość robimy – to chyba naprawdę jesteśmy kompletnymi kretynami.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Komunikat poznańskiego zoo. W planach niezwykła inwestycja

„Stworzono precedens do wygaszania hodowli innych zwierząt niż futerkowe”

Wrocławskie zoo wydało komunikat. Rusza wyjątkowa świąteczna akcja

Zakaz hodowli zwierząt na futra. Jest stanowisko branży futrzarskiej







