Szukaj
Konto

Tadeusz Płużański: Sowiet w mundurze polskiego oficera

13.12.2024 21:07
Tadeusz Płużański
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Antoni Skulbaszewski w Armii Czerwonej służył od 1935 r. Ukończył szkołę oficerską NKWD i dochrapał się stopnia pułkownika. Uczestniczył w napaści ZSRS na Finlandię i w tzw. Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Potem Stalin oddelegował go do Wojska Polskiego.

W podległej sowietom polskiej armii Skulbaszewski był kolejno "oficerem" śledczym, prokuratorem, a w latach 1945-1948 zastępcą i w końcu naczelnym prokuratorem wojskowym (1948-1950) - to kluczowa funkcja w komunistycznym aparacie represji. I jeszcze jedna niebagatelna funkcja - zastępcy szefa owianego szczególnie złą sławą Głównego Zarządu Informacji MON (1950-1954). Szczególnie za zbrodnie w tej stalinowskiej Informacji Wojskowej powinien być oskarżony i sądzony. Niestety, stało się inaczej...

Parasol ochronny

Skulbaszewski w 1954 r. został odwołany do ZSRS. Zamieszkał w rodzinnym Kijowie (urodził się w podkijowskiej Peregonomce, jego matka była Ukrainką). Mimo prób ścigania go przez ministerstwo sprawiedliwości RP pozostawał - jak to obrazowo kiedyś określono - poza zasięgiem naszych służb. Bo na Ukrainie jego czyny nie były uznawane za zbrodnicze, a nawet jeśli - podlegały przedawnieniu.
Taki właśnie parasol ochronny Ukraińcy rozpięli nad Skulbaszewskim w latach 90. Dlatego odmówili jego ekstradycji do Polski. Dlatego krwawy oprawca mógł bezczelnie wyrażać takie opinie, jak przed laty w jednym z wywiadów dla polskich mediów: "Tatara [gen. Stanisława Tatara] i jego kompanów uważano za przysłanych z Anglii do Polski do zorganizowania i przeprowadzenia przewrotu. I tak było w rzeczywistości. Wysłano go przeciwko tamtej władzy. Teraz macie tę władzę, za którą Tatar przyjechał walczyć".

Przesłuchania

O zbrodniach Skulbaszewskiego mówi "odwilżowy" raport zastępcy prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura z 1957 r.: "Wymyślał brutalnie Tatarowi, karał go karcerem i raz uderzył go ręką w twarz. Straszył Tatara aresztowaniem żony w wypadku, gdyby odwoływał zeznania". Wobec innego więźnia Informacji, płk. Mariana Utnika: "Podczas jednego z przesłuchań Skulbaszewski uderzył go w twarz i posłał na kilka godzin do karceru". Wobec ppłk. Stanisława Nowickiego: "Deptał mu po palcach nóg, śmiał się z niego, że został uderzony w twarz przez oficera śledczego [Leśniewskiego], straszył rozstrzelaniem bez sądu".

Mjr Informacji Wojskowej Czesław Markiewicz przywoływał powiedzenie Skulbaszewskiego: "Niech ta bladź stoi tak długo, aż zdechnie albo zacznie mówić". Inny major IW: "Całym śledztwem, i to w sposób despotyczny, kierował prawie wyłącznie Skulbaszewski. Od niego zależało stosowanie konwejeru, stójek itp. Skulbaszewski obchodził się wulgarnie nie tylko z aresztowanymi, ale i z oficerami śledczymi".
Był skuteczny. W sprawach tatarowskich oficerom, którym zarzucono szpiegostwo i zdradę "na rzecz imperialistów", podległy Informacji Wojskowej sąd orzekł ponad dwadzieścia wyroków śmierci. Pozostałe to kary wieloletniego więzienia. Taki był efekt sfingowanego przez komunistów "spisku w wojsku", a efekt ścigania jego architekta - Antoniego Skulbaszewskiego - jest i pozostanie żaden.

CZYTAJ TAKŻE:

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.12.2024 21:07
Źródło: Tygodnik Solidarność 50/2024