Remigiusz Okraska: Samobójstwa młodzieży jako broń polityczna

- W 2025 roku liczba samobójstw wśród osób do 19. roku życia wzrosła o 26,8% w porównaniu z rokiem poprzednim.
- Za rządów PiS debatowano o zdrowiu psychicznym młodzieży znacznie intensywniej.
- Tekst stawia tezę, że część mediów, polityków i aktywistów traktowała temat samobójstw dzieci instrumentalnie.
Pamiętacie temat samobójstw dzieci i młodzieży? Gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, ta kwestia nie schodziła z ust liberałów. Wystarczył lekki wzrost wskaźnika obrazującego smutną tendencję, aby rozlegał się alarm. Kogóż nie było wśród zatroskanych... Wielkie media, partie ówczesnej opozycji, „autorytety moralne”, komentatorzy spraw publicznych, „aktywiści”, dyrektorzy wielkich koncernów. Oczywiście cały problem wprost lub za pomocą sugestii ukazywano jako odpowiedzialność rządu. To w tamtych czasach powstało nośne hasło, aby pieniądze z publicznej telewizji przekazać m.in. na psychiatrię dziecięcą.
A teraz rządzi Donald Tusk. I chore dzieci już nie są ważne. Samobójstwa wśród nich też niespecjalnie interesują kogokolwiek. Można by nawet pomyśleć, że za rządów Słońca Peru cudownie ozdrowiały. A może i nie cudownie. Po prostu żyje się jak w raju, więc problemy i czarne myśli znikły. Prawda?
No nie bardzo. Wzrost skali samobójstw wśród dzieci i młodzieży jest obecnie duży.
Cisza nad trumnami
Dane Komendy Głównej Policji za 2025 rok pokazują, że rok do roku aż o 26,8% wzrosła liczba samobójstw wśród osób do 19. roku życia. Co prawda nieznacznie spadła – o 6,3% – liczba prób samobójczych w tej grupie wiekowej. Ale to niewiele zmienia. Tym bardziej że skala samobójstw w całej populacji zmalała wobec roku 2024 o 1,4%. Mamy zatem skokowy wzrost odbierania sobie życia przez młodych. Liczba samobójstw w tej grupie wiekowej była w 2025 roku wyższa nawet niż w dotychczas rekordowym roku 2022. Tyle że wtedy były pandemia, wymuszona izolacja, wojna. A dzisiaj podobno jest świetnie.
Dokonane samobójstwa to nie tylko wielka tragedia. Uwidoczniają one także inną ponurą tendencję. Mianowicie skalę nieskuteczności dostrzeżenia, przeciwdziałania i pomocy – przez instytucje, szkoły, rodziny i otoczenie – w takich sytuacjach. To fatalne wieści dla wszystkich, którzy mają rozum i serce. Były to fatalne wieści w dotychczas rekordowym roku 2022. Są to fatalne wieści dla roku 2025 – roku nowego strasznego rekordu. Tyle że w 2022 roku był to ogólnonarodowy dramat i takaż debata publiczna. A dzisiaj?
Świetnie jest!
A dzisiaj jest cicho. Już mało kto o tym pisze i mówi. Już tylko ludzie zajmujący się problemem od lat wciąż są nim zatroskani. Nie ma troski liberałów, „wolnych mediów”, „autorytetów”, „aktywistów” – całej tej podłej ferajny, która nawet samobójczą śmierć traktuje instrumentalnie.
No i nikt już nie wzywa, aby grube miliardy wydawane na publiczne media przeznaczyć na psychiatrię dziecięcą, choć obecnie wydaje się na ten cel znacznie więcej niż za rządów PiS, a oglądalność i słuchalność mocno spadły wobec tamtych czasów.
Samobójstwa dzieci i młodzieży? Kto by się tym przejmował w 2026 roku. Przecież świetnie jest!
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Michał Drewnicki: Jestem gotowy do walki o prezydenturę w Krakowie

PiS w górę. Tusk ma problem [NOWY SONDAŻ]

Politycy PiS ws. Kierwińskiego: Złożymy wniosek o wotum nieufności

„Uczciwy rachunek za prąd”. Czarnek zapowiada projekt ustawy

Złe wiadomości dla Mateusza Morawieckiego. Polaków zapytano, czy zagłosowaliby na jego partię






