Szukaj
Konto

Kołakowski. Historia uratowana dźwiękiem

Kołakowski. Historia uratowana dźwiękiem
Źródło: Wikipedia | Autor: Wikipedia | Licencja: Wikimedia Commons
Ostatni wywiad z Andrzejem Kołakowskim jest z wielu powodów symboliczny. Z bardem, który zmarł dosłownie kilka godzin po nagraniu, rozmawia syn prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Daniel Nawrocki. Rozmowa nagrywana jest na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym, tam, gdzie w sierpniu 2016 roku pochowano „Inkę” i „Zagończyka”. Kołakowski o pamięć Wyklętych walczył całe życie. Niedługo przed śmiercią poparł kandydaturę Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Wiosną ukazało się wznowienie płyty „Oskarżeni o wierność”, od której zaczyna się seria nagrań, które zostały po artyście.
Co musisz wiedzieć:
  • Tekst przedstawia życie i działalność Andrzeja Kołakowskiego: pieśniarza, opozycjonisty i pedagoga.
  • Autor pokazuje, że Kołakowski świadomie wybrał drogę działalności opozycyjnej i patriotycznej zamiast kariery estradowej.
  • Artykuł podkreśla znaczenie twórczości Kołakowskiego jako formy ratowania pamięci historycznej.

„Jak trudno umierać / Gdy naście masz lat / Dopiero się zrywasz do życia / A tam za murami / Zieleni się las / A zegar tak szybko / Odmierza ci czas / I tyle jest chwil do przeżycia”

– śpiewał Andrzej Kołakowski w piosence poświęconej właśnie pamięci „Inki”. Dwa pogrzeby, które odbyły się w 2016 roku – w kwietniu w Warszawie majora „Łupaszki” i w sierpniu w Gdańsku „Inki” i „Zagończyka” – były czymś w rodzaju szczytowego momentu naszej pamięci o żołnierzach zbrojnego podziemia antykomunistycznego. To wtedy spotkały się dwa nurty tej pamięci: ten nieoficjalny, buntowniczy wobec komunizmu i jego następczyni, III RP, i ten państwowy, z asystą, celebrą, mediami i wielkimi postaciami krajowej polityki – prezydentem, ministrami, a w Gdańsku, jak się okazało, również z przyszłym prezydentem.

„Postać «Inki» jest powszechnie znana, funkcjonuje już w popkulturze, ponieważ stała się ikoną dla młodego pokolenia. Jeszcze kilka–kilkanaście lat temu chodzono w koszulkach z Che Guevarą, teraz to są koszulki z «Inką», ludzie przedstawiają ją na muralach, poświęcane są też jej piosenki, których autorami są np. Andrzej Kołakowski czy Tadek Polkowski”

– mówił w rozmowie z portalem wPolityce ówczesny prezes IPN Jarosław Szarek.

Później sytuacja trochę się skomplikowała, bo choć przeciw Wyklętym nawet w latach 2016–2023 pozostawała duża część establishmentu III RP, „uliczny” nurt pamięci osłabł, co nie znaczy, że całkowicie wygasł. Andrzej Kołakowski natomiast w działalność na rzecz upamiętnienia partyzantów podziemia angażował się do końca. Gdy zmarł, pożegnały go chyba wszystkie instytucje, strony i profile w mediach społecznościowych poświęcone temu rozdziałowi naszej historii. Pożegnał go też prezydent Karol Nawrocki, pisząc na portalu X, że odszedł

„wielki patriota i dobry, skromny człowiek. Pedagog, działacz społeczny, poeta, pieśniarz i publicysta. W okresie PRL działacz opozycji antykomunistycznej. Znaliśmy się od lat, uczestniczyliśmy w wielu inicjatywach upamiętniających Żołnierzy Niezłomnych. Był zawsze tam, gdzie trzeba – wierny zasadom, z Polską w sercu”.

 

Trudniejsza droga

Andrzej Kołakowski urodził się w 1964 roku w Międzyrzeczu. Karnawał Solidarności zastał go w liceum, tam też po raz pierwszy padł ofiarą systemowych represji, gdy w 1982 roku za sprzeciw wobec władzy i stanu wojennego został zawieszony w prawach ucznia. W czerwcu 1985 roku brał udział w strajku głodowym, zorganizowanym przez legendę Solidarności, Annę Walentynowicz, podczas którego poznał swoją przyszłą żonę Annę. Był to najdłuższy tego typu protest w PRL, prowadzony w formie rotacyjnej, podjęty w proteście przeciwko nasileniu przez władze komunistyczne represji po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki jesienią 1984 roku.

„TRWAJCIE! Racja moralna jest po waszej stronie. Ludzie pracy są z Wami. Ludzie patrzą na Was z prawdziwym podziwem i zrozumieniem, że obrona wartości podstawowych jest obowiązkiem najpierwszym. Tym protestem głodowym świadczycie o godności społecznej Polaków. Przywracacie nam wszystkim uczciwą twarz!”

– zwracała się w specjalnym komunikacie do uczestników protestu podziemna „S”.

Co ciekawe, Kołakowski już wtedy mógł pójść inną drogą, świadomie wybrał jednak trudniejszą, lecz i bardziej chwalebną wersję swego przyszłego życiorysu. W 1984 roku w warszawskim klubie Hybrydy wystąpił podczas Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej, gdzie zdobył drugą nagrodę. Zaryzykuję stwierdzenie, że ze swoją dość ciepłą barwą głosu i talentem kompozytorskim Kołakowski spokojnie mógłby wybrać karierę estradową, wykonując niegroźne dla systemu i miłe dla ucha ballady rockowe w stylu sympatycznej przecież grupy Universe. Słychać to nawet w spokojniejszych fragmentach wydanej właśnie płyty, która stała się pretekstem do napisania tego wspomnienia. Zamiast wycierać sceny kontrolowane przez państwowy monopol rozrywkowy, skupił się na działalności opozycyjnej – wydawniczej, kolporterskiej i ulotkowej. Wydania swoich płyt w formie kaset i kompaktów doczekał się dopiero w latach 90.; teraz gdański Olifant ma w planach wypuszczenie nagrań artysty na winylu.

 

Wychowawca z gitarą

W 1989 roku upada, a raczej transformuje się, komuna. Kołakowski kończy studia pedagogiczne na KUL i zaczyna pracę z tzw. trudną młodzieżą, między innymi w ośrodkach wychowawczych i areszcie śledczym, pracował również w Domu Pomocy dla Dzieci Upośledzonych Umysłowo. W 2006 roku robi na KUL doktorat poświęcony placówkom opiekuńczym w woj. gdańskim. Rok później zaczyna pracę w Zakładzie Historii Nauki, Oświaty i Wychowania Uniwersytetu Gdańskiego. Równolegle publikuje artykuły historyczne w „Naszym Dzienniku”, pisze też branżowe książki ze swojej dziedziny wiedzy. Kołakowski nie zapomina jednak o muzyce. Przez lata współpracuje z wydawnictwem Antyk, które wydaje jego pierwszą oficjalną kasetę „Kontrrewolucja”, później wznowioną na CD, a następnie płyty „Oskarżeni o wierność” (2009), „Wysocki według Andrzeja Kołakowskiego” (2010) i „Requiem dla poległych” (2013). Na składance „Ktoś nam zabrał młodzieńcze marzenia” ukazują się też jego archiwalne, niepublikowane nagrania z lat 90.

W tekstach Kołakowski zajmuje się szeroko pojętą tematyką tożsamościową. Przybliża więc słuchaczom przede wszystkim tematy wiążące się z komunistycznymi represjami i antykomunistycznym oporem, czasem wypuszczając się w odleglejsze jeszcze czasy i starsze potyczki Polaków i innych ludów Rzeczypospolitej z kolejnymi wersjami wschodniej nawały. Czasem czyni to dość bezpośrednio, czasem bardziej poetycko i symbolicznie. Jest wierny swoim bohaterom tak, jak oni pozostawali wierni Polsce i swoim przekonaniom. Tak też dzieje się na wznowionej właśnie płycie „Oskarżeni o wierność”, na którą składa się 15 utworów nagranych z towarzyszeniem skrzypka Kazimierza Zagórskiego.

Muzycznie Kołakowski przypomina Wysockiego i Jacka Kaczmarskiego, często podążającego jego drogą muzyczną, do którego sam Kołakowski często zbliża się gitarowo i wokalnie. Do obu zresztą nawiązuje na płycie. Tekstowo poruszamy się w sygnalizowanym już obszarze, mamy tu więc zbrojny opór Litwy i Korony, zderzenie II RP z sowiecką dziczą, zbrojny opór i męczeństwo Wyklętych, a także bardziej poetyckie odwołania do stalinowskiego terroru, częściowo zapożyczone od Wysockiego. Znajdziemy w tym zestawie kilka utworów, które cieszą się w polskim internecie dużą popularnością, notując spore wyświetlenia na YouTubie. Są tu więc takie pieśni, jak „Przysięga”, „Epitafium dla majora «Ognia»”, „Rozstrzelana armia” czy „Niewolnictwo” z tekstem Zdzisława Brońskiego „Uskoka”.

 

Dochowana przysięga

W ostatnich latach Kołakowski organizuje Zaduszki Partyzanckie, spotkania, podczas których wykonywane są zachowane w aktach IPN utwory pisane przez żołnierzy podziemia.

„Te wiersze – mówił Kołakowski Danielowi Nawrockiemu – można powiedzieć poetycko, one nie są najwyższych lotów, ale ich wartość polega na tym, że one były pisane wtedy i one były pisane przez tych ludzi. Tak że nawet jeżeli gdzieś tam literacko one nie bardzo może są do zaakceptowania, to one właśnie będą do zaakceptowania, ponieważ to jest fragment historii”.

Od 2014 roku był członkiem Komitetu Honorowego Fundacji „Łączka”, zajmującej się opieką i wsparciem dla prac prowadzonych na tzw. Łączce, czyli miejscu pochówku pomordowanych przez bezpiekę uczestników podziemia na warszawskich Powązkach. W wyborach w 2025 roku wszedł w skład komitetu poparcia Karola Nawrockiego, który pośmiertnie odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej Andrzej Kołakowski otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (2009), Krzyż Wolności i Solidarności (2016) i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (2017).

„Lecz przysięgaliśmy na orła i na krzyż / Na dwa kolory, te najświętsze w Polsce barwy / Na czystą biel i na gorącą czerwień krwi / Na wolność żywych i na wieczną chwałę zmarłych”

– śpiewał Andrzej Kołakowski w „Przysiędze”, utworze, który otwiera płytę „Oskarżeni o wierność”. Wyśpiewanego zobowiązania zmarły w październiku zeszłego roku pieśniarz dotrzymał. Została po nim wdzięczność i pamięć, zostały też nagrania, które znajdziemy na płytach, i wiele opublikowanych w sieci zapisów występów, w tym profesjonalny program nagrany w 2020 roku przez TVP Gdańsk we współpracy z IPN. To nie tylko lekcja historii, ale też wierności sobie, swoim wartościom i przekonaniom.

Andrzej Kołakowski, „Oskarżeni o wierność”, Wydawnictwo Olifant, Gdańsk 2026.

[Sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzi od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.05.2026 10:13
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 18/2026, oprac. Ludwik Pęzioł