[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Nie przyjdziemy wam z pomocą…
![[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Nie przyjdziemy wam z pomocą…](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/ea3cfe0c-0e51-4ad0-963e-b7c0d8c608dc/16237538363c282179beec7fe032c40ad69a749262a0c51927c1922fd9fa532ce14f491f48.jpg?p=article_hero_mobile)
Modest Bobowicz "Wircz" wspominał: "Co chwilę wiejską drogą przelatywały galopem konie. To młodzi chłopcy z pobliskich wsi pędzili do naszych partyzanckich baz, do zaprzyjaźnionych zaścianków, aby donieść jak najszybciej wieść tragiczną. - Zginął Komendant »Ponury«! Pojutrze pogrzeb w Wawiórce! Bo choć Komendant był tu na szczuczyńskiej ziemi zaledwie dwa miesiące - od połowy kwietnia do 16 czerwca, zdobył sobie uznanie, szacunek i miłość wszystkich. (…) Do Wawiórki było siedem kilometrów. Szliśmy w tumanach pyłu, słońce prażyło. Ci, których kondukt mijał w trakcie prac polowych, odkładali narzędzia, biegli ku drodze i klękali. Tak w skupieniu i zadumie mijaliśmy Piaskowce, Gierdziowce, pojedyncze przydrożne chałupy. Wszędzie szpalery ludzi i powszechny płacz. (…) I gdy nad Wawiórką zapadł czerwcowy zmrok, wielotysięczny tłum zaśpiewał «Jeszcze Polska nie zginęła». Hymnem narodowym pożegnaliśmy Komendanta «Ponurego» i Jego żołnierzy, których ciała złożyliśmy w polską, nadniemeńską ziemię dnia 18 czerwca 1944 roku".
Właściwie "Ponury" "miał szczęście" - poległ na polu walki, od niemieckiej kuli, a nie w wyniku komunistycznych tortur. Trzy tygodnie później na te tereny weszła Armia Czerwona.
40 lat później, na powtórny pogrzeb Jana Piwnika, przybyły podobne tłumy. Pochowanie - w czerwcu 1988 r. - w kościele w Wąchocku nie byłoby jednak możliwe bez trwających 20 lat starań rodziny o sprowadzenie prochów z Nowogródczyzny. W 1969 r. zgody na to nie wyraziło Prezydium Wojewódzkiego Zarządu ZBoWiD w Kielcach, a sowiecki Czerwony Krzyż stwierdził, że nie można wyodrębnić zwłok "Ponurego", gdyż we wsi Wawiórka (obłast taka a taka), znajduje się zbiorowy kurhan poległych w czasie wojny partyzantów. Potem okazało się, że to nieprawda, gdyż polscy żołnierze zostali pochowani (każdy z osobna) na cmentarzu przy kościele, a jego towarzysze broni pamiętali dokładnie, który to grób.
Mimo to batalia o sprowadzenie szczątków Piwnika do Polski trwała jeszcze wiele lat. Co ciekawe - władze sowieckiej Białorusi zgodziły się na ekshumację, ale nadal przeciw byli urzędnicy z Kielc. Z kolei PRL-owski Urząd ds. Kombatantów odpowiedział, że "nie widzi możliwości przyjścia z pomocą w załatwieniu sprawy". Sytuacja zmieniła się dopiero we wrześniu 1987 r. Polska Agencja Prasowa podała wówczas depeszę: "W wyniku starań rodziny i ZBoWiD [!!!] 18 bm. sprowadzone zostały do kraju prochy mjr. »Ponurego« - Jana Piwnika".

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Zbrodnie znane, nieosądzone

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Legalni prezydenci Rzeczypospolitej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Niewinni Ciastoń i Płatek

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Największe zwycięstwo Żołnierzy Wyklętych

