[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Bandyta „Laluś”
![[Felieton "TS"] Tadeusz Płużański: Bandyta „Laluś”](https://tysol.pl/storage/files/2026/2/28/f7164995-38d3-4a70-bb88-4159d19b5939/1634734336f58aedf23baf30f4dffd3573871bb5ff671c0e46542819d143ee5d9bcae8638e.jpg?p=article_hero_mobile)
"Jako pseudohistoryczną podbudowę kultu «wyklętych» stworzono dwa wielkie mity. Pierwszy to mit powstania antykomunistycznego, które miało trwać w latach 1944-1963. Datę końcową wyznacza śmierć Józefa Franczaka «Lalka» z oddziału Zdzisława Brońskiego «Uskoka», który zginął w obławie 21 października 1963 r." - napisał tygodnik "Przegląd", pod jakże znamiennym tytułem: "Bandyci, a nie święci".
W tym (post)komunistycznym organie można było przeczytać dalej: "Od lutego 1953 r. Franczak nie prowadził jednak żadnej walki zbrojnej, tylko się ukrywał, a jego ostatnią akcją była «akcja ekspropriacyjna», czyli napad rabunkowy na kasę Gminnej Spółdzielni w Piaskach w powiecie świdnickim". Autor "zapomniał" napisać, że "Laluś" przeżył, bo ok. 200 osób z okolicznych wiosek pomagało mu przetrwać - zapewniało dach nad głową, wikt i opierunek. Była to podzięka za wcześniejszą, wieloletnią obronę przed Niemcami i Sowietami.
Przez lata rodzina i sąsiedzi myśleli, że "Lalusia" zadenuncjował sąsiad - Wacław Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Jak wynika z akt IPN, była to celowa, ubecka dezinformacja. Franczaka wydał TW "Michał" - Stanisław Mazur, stryjeczny brat Danuty Mazur, narzeczonej "Lalusia" i matki jego syna. Za kapowanie dostał w sumie 12 050 zł, z tego prawie połowę - około 5000 zł za donosy na "Lalusia". Rozumiem, że ci, którzy do dziś potępiają Józefa Franczaka, będą bronili agenta, który go zakapował.
"Proszę o zdjęcie głowy ze zwłok Józefa Franczaka" - polecił 24 października 1963 r. prokurator. Cel owego barbarzyństwa wyszedł na jaw kilka dni temu. Dzięki trwającemu niemal 20 lat śledztwu IPN czaszka "Lalusia" została odnaleziona na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Służyła studentom do eksperymentów. Teraz przekazano ją Markowi Franczakowi, synowi "Lalusia".
Prawdziwa burza rozpętała się po deklaracji Marka Franczaka, kiedy przed ostatnimi wyborami prezydenckimi publicznie ogłosił, że poprze Andrzeja Dudę. W internecie zdarzały się takie opinie, jak Dariusza Pilarskiego: "Popieram wypowiedź Marka. Za prezydentury Pana Dudy odnalazłem i z honorami pochowałem swojego dziadka płk. Mariana Pilarskiego Jar, Twórcę i Inspektora II Inspektoratu Zamojskiego AK. Jego poprzednicy nawet palcem nie kiwnęli". Ale dominowały opinie, że Marek Franczak nie ma prawa do bycia synem Wyklętego.
A ja przywołam tylko słowa Danuty Mazur, która przed laty mówiła mi: "Józek zobaczył Marka pierwszy raz po ośmiu miesiącach, gdy wyniosłam dziecko w zboże. Jeździłam do księży, ale nikt nie chciał dać nam ślubu, mówili, że to wielkie ryzyko. Kiedy ubecy pytali o Marka, odpowiadałam, że nie wiem, z kim mam to dziecko".

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Schnepf w obławie augustowskiej

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Zbrodnie znane, nieosądzone

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Legalni prezydenci Rzeczypospolitej
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Niewinni Ciastoń i Płatek

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Największe zwycięstwo Żołnierzy Wyklętych

