[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Hodowla tumanów

Jestem ojcem trzech synów w różnym wieku i obserwatorem życia publicznego i kierunek, w którym od lat zmierza szkoła, napawa mnie przerażeniem. Już hasła o tym, że "ma uczyć umiejętności, a nie wiedzy" wzbudzały mój niepokój. Chyba uzasadniony, bo z moich obserwacji laika wynika, że skutkiem nie jest ani nauka wiedzy, ani umiejętności, a raczej czegoś w rodzaju "umiejętności rozwiązywania testów". A postulatem, który słychać najczęściej, jest "odchudzanie przeładowanej podstawy programowej", która - mam wrażenie - i tak obejmuje od dawna ułamek tego, czego uczono nas.
Kryzys wizerunku nauczyciela
Jako ojcu uczniów wydaje mi się, że krokiem w bardzo złym kierunku były gimnazja. W konsekwencji latami uczeń powtarzał to samo, nie idąc naprzód, a jeszcze nie miał okazji do zagrzania w żadnej szkole miejsca na dłużej, trawiąc czas i energię na przystosowywanie się do coraz to nowych. Na szczęście gimnazja zostały zlikwidowane. Niestety, choć oczywiście nadal z zewnątrz, obserwuję pewną ewolucję pośród części nauczycieli, pośród których poglądy polityczne, czy szerzej - modne światopoglądy, w coraz większym stopniu wpływają na to, w jakim kierunku prowadzą uczniów. Szokiem był dla mnie zorganizowany przez ZNP protest, który nie tylko odbył się kosztem uczniów, ale również przy użyciu środków - mówiąc oględnie - destrukcyjnych dla wizerunku zawodu nauczyciela, żeby nie napisać żenujących.
Zmiany, zmiany zmiany…
Z drugiej strony, może nie jest jednak jeszcze tak źle, skoro polscy uczniowie są tak wysoko oceniani w międzynarodowych rankingach. Być może to właśnie jest powodem, dla którego nowa, "nowoczesna" minister Barbara Nowacka zapowiedziała, że w szkole będzie mniej fizyki, chemii, geografii, biologii, historii i języka polskiego. A czego będzie więcej? Zapewne permisywnej edukacji seksualnej, według propedofilskich "standardów WHO". Po co polskie dzieci mają osiągać w międzynarodowych rankingach wyniki wyższe niż dzieci niemieckie? Wystarczy, że szkoła wykształci ich do poziomu zbieraczy szparagów i "tirówek". Ktoś może uznać, że użyłem zbyt mocnych określeń. OK, przyjmuję do wiadomości. Ale niech w wtedy, w ramach rewanżu, przyjmie do wiadomości, że jako ojciec trzech uczniów nie martwię się wyłącznie ogólnie o "kierunek, w jakim zmierza świat", tylko martwię się o swoich Synów. Choć jako obywatelowi zatroskanemu o swoją Ojczyznę pomysł na hodowlę "świadomych seksualnie" tumanów również mi nie odpowiada.
Komentarze
Uszkodzony gazociąg przy szkole podstawowej. Ewakuowano kilkaset osób
Czarne chmury nad minister Nowacką. Coraz więcej krytyki

Śmiertelna strzelanina w szkole. Spływają dramatyczne informacje
13 pytań do Ministerstwa Edukacji Narodowej

Komisja Wychowania KEP odniosła się do decyzji MEN ws. edukacji zdrowotnej



