Bełchatów walczy o atom

- Wyczerpywanie się złóż węgla brunatnego oznacza stopniowe zamknięcie kopalni i elektrowni w Bełchatowie.
- Transformacja energetyczna regionu budzi obawy o przyszłość blisko 10 tysięcy pracowników.
- Największą nadzieją dla Bełchatowa jest budowa drugiej polskiej elektrowni jądrowej.
Atomowy Bełchatów
Kopalnia Węgla Brunatnego „Bełchatów” to największa kopalnia odkrywkowa w Polsce i jedna z największych w Europie. Czarne złoto jest tam wydobywane w dwóch polach: Polu „Szczerców” i Polu „Bełchatów”, a następnie wykorzystywane jako paliwo dla pobliskiej Elektrowni Bełchatów.
Już w tym roku węgiel z odkrywki „Bełchatów” ma wyjechać na powierzchnie po raz ostatni. Z kolei na drugiej odkrywce w Polu „Szczerców” wydobycie ma potrwać do 2036 roku. Tam, gdzie dziś fedrują górnicy, w przyszłości mają pojawić się plażowicze.
Rekultywacja
Na terenach po obu odkrywkach planowane jest utworzenie dwóch sztucznych jezior, które w końcowej fazie napełniania wodą zostaną połączone w jeden zbiornik. Bełchatowskie jezioro ma być głębokie na około 170 metrów i stać się najgłębszym zbiornikiem wodnym w Polsce, głębszym o mniej więcej 60 metrów od dotychczasowego lidera rankingu – Hańczy (gł. 108,5 m). Będzie to także największe jezioro w Polsce – powierzchnia lustra wody ma wynieść około 4 tys. hektarów.
Bełchatowskie jezioro pomyślane jest jako miejsce rekreacji i wypoczynku: ogromna plaża, przystań jachtowa, a dla szukających wrażeń nurków rozważana jest koncepcja zatopienia na dnie koparki.
Prace nad zbiornikiem toczą się już od kilku lat. Aby wszystko zagrało, konieczne jest uformowanie linii brzegowej, skarp, dna jeziora i terenu pod plaże. Po wygaszeniu wydobycia nastąpi ograniczenie odwodnienia kopalni, a wyrobiska zaczną się naturalnie wypełniać wodami głębinowymi. Skierowane zostaną tam również wody powierzchniowe. Jeśli będzie taka potrzeba, do leja depresyjnego można „dolać” wody z rzek Warta i Widawka lub innych ujęć. Cały proces zalewania Kopalni „Bełchatów” ma potrwać 17–19 lat, a pełne wypełnienie odkrywek nastąpi po 2050 roku. Być może pierwsi turyści wybiorą się na „Bełchatowskie Mazury” około 2060 roku.
Warto dodać, że hydrorekultywacja w Bełchatowie to tak naprawdę żadna nowość. Mieszkańcy Tarnobrzegu od 2010 roku korzystają ze sztucznie utworzonego Jeziora Tarnobrzeskiego, które powstało na terenie byłej kopalni odkrywkowej siarki. Akwen został zasilony wodą z Wisły i dziś doskonale nadaje się do sportów wodnych: można w nim nurkować na głębokość nawet 42 metrów albo zupełnie odwrotnie – „przelecieć” nad jeziorem najdłuższą w Polsce tyrolką. Dawną kopalnię węgla brunatnego przekształcono w zbiornik wodny także w Russocicach w woj. wielkopolskim.
Zalewanie terenu to oczywiście nie jedyna metoda rekultywacyjna. Na terenach bełchatowskiego kompleksu energetycznego zasadzono także miliony drzew, a pokaźną powierzchnię zalesionych gruntów przekazano Lasom Państwowym.
Ponadto ze zwałowiska utworzono Górę Kamieńsk – najwyższe wzniesienie w środkowej Polsce o wysokości 407 metrów n.p.m., które w zimę służy jako stok narciarski, a w sezonie letnim można tam skorzystać z 620-metrowego grawitacyjnego toru saneczkowego, zjechać specjalnym pontonem z toru tubingowego, wjechać na szczyt krzesełkową koleją linową czy po prostu pojeździć rowerem. Na Górze Kamieńsk zbudowano też składającą się z 15 turbin farmę wiatrową.
Co z ludźmi?
Sama turystyka nie zrekompensuje jednak w pełni strat, jakie poniesie lokalna gospodarka. Tym bardziej że poza kopalnią działa tu także Elektrownia Bełchatów, która dostarcza zarówno prąd, jak i ciepło w postaci gorącej wody dla okolicznych odbiorców, w tym dla liczącego blisko 60 tys. mieszkańców Bełchatowa, oraz parę technologiczną, z której korzystają pobliskie zakłady przemysłowe.
Likwidacja bełchatowskiej elektrowni ma następować etapami. Siedem lat temu wygaszono tu pierwszy blok węglowy, a w kolejce stoi kolejnych 12. Bloki będą stopniowo zamykane od 2030 roku przez kolejnych 5–8 lat. Spowoduje to ubytek ok. 5,5 GW mocy w polskim systemie elektroenergetycznym i utratę wielu miejsc pracy. Spójrzmy na liczby. W kopalni pracuje dziś 3700 osób, a w elektrowni kolejne 2500. Co więcej, w spółkach grupy PGE w Bełchatowie zatrudnionych jest ponad 3600 osób. Łącznie to niemal 10 tysięcy pracowników.
Gdy kompleks zakończy wydobywać i spalać węgiel, tj. za 10 lat, niespełna 40 procent pracowników kopalni i elektrowni zyska uprawnienia emerytalne. Pytanie brzmi, co stanie się z pozostałymi. Część na pewno znajdzie zatrudnienie przy rekultywacji terenu, likwidacji majątku poeksploatacyjnego albo skorzysta z urlopów energetycznych oraz górniczych.
Nowa koncepcja
Już teraz 330 pracowników kopalni i elektrowni postanowiło odejść z PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna w ramach Programu Dobrowolnych Odejść, który potrwa do końca 2027 roku. Szansą na utrzymanie miejsc pracy mogą być nowe projekty energetyczne. Na stole leżą różne opcje: od budowy elektrowni szczytowo-pompowych, siłowni wiatrowych, farm fotowoltaicznych, magazynów energii, przez elektrownie gazowo-parowe, po reaktory modułowe SMR, czyli małe elektrownie jądrowe.
Najwięcej emocji budzi jednak koncepcja budowy wielkoskalowej elektrowni jądrowej. Pierwsza, jak wiadomo, powstanie na Pomorzu, w Lubiatowie-Kopalinie, w gminie Choczewo. Lokalizacja drugiej elektrowni nie jest jeszcze przesądzona, dlatego Bełchatów z całych sił lobbuje, aby węgiel brunatny zamienić na atom.
„Tak dla atomu w Bełchatowie”
O drugą elektrownię jądrową Bełchatów rywalizuje z Koninem. Nim zapadnie decyzja o wyborze lokalizacji, muszą zostać przeprowadzone odpowiednie badania.
Trzeba wykonać analizy hydrologiczne, ponieważ potrzebne są woda do chłodzenia reaktorów czy badania sejsmiczne, bo – zgodnie z rządowym rozporządzeniem – elektrownia jądrowa może zostać zbudowana na terenie, na którym w czasie ostatnich 10 tysięcy lat nie wystąpiło trzęsienie ziemi o magnitudzie ok. 7 w skali Richtera.
Prezes PGE GiEK Jacek Kaczorowski powiedział w zeszłym roku, że stacja sejsmologiczna w Bełchatowie odnotowała ponad 1300 zjawisk sejsmologicznych o lokalnych magnitudach na poziomie od 1 do 4,6 w skali Richtera, a
„w ostatnich latach obserwowana jest ich niewielka aktywność prowadząca do całkowitego zaniku”.
Za Bełchatowem przemawia także jedna z największych w kraju sieci przesyłowych i wyprowadzania mocy na poziomie 5,5 GW.
Ponadto budowa elektrowni jądrowej w Bełchatowie cieszy się szerokim poparciem społecznym. Inwestycje popierają zarówno mieszkańcy, samorządy, politycy różnych opcji politycznych, związkowcy, jak i przedsiębiorcy. Dowodem na to jest choćby deklaracja „Tak dla atomu w Bełchatowie” podpisana na początku tego roku na nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego w Bełchatowie. Podkreślono w niej, że Bełchatów od dziesięcioleci jest „sercem polskiej energetyki”, posiada wykwalifikowaną kadrę inżynierów, techników oraz gotową infrastrukturę przesyłową.
Sygnatariusze zaapelowali w niej do ministra energii oraz do Rady Ministrów o podjęcie szybkiej i ostatecznej decyzji o wyborze Bełchatowa w projekcie jądrowym.
„Jesteśmy gotowi aktywnie współpracować przy realizacji tej inwestycji, która jest historyczną szansą dla naszej małej ojczyzny”
– zadeklarowali.
Przyszłość regionu
Kolejnym wyrazem poparcia dla atomu w Bełchatowie jest list do premiera Donalda Tuska, który wystosowali w marcu przedstawiciele wszystkich 30 organizacji związkowych działających w strukturach PGE GiEK. Związkowcy podkreślili, że Bełchatów to idealne miejsce do budowy takiej elektrowni – posiadające wykwalifikowaną załogę, doświadczenie przemysłowe, pełną infrastrukturę wyprowadzenia mocy, wymagane zasoby hydrologiczne i odpowiednie warunki geologiczne, a położenie w centralnej części Polski
„istotnie wpływa na stabilność całego systemu energetycznego, jak również ma niebagatelne znaczenie dla aspektów wojskowych związanych z ochroną infrastruktury krytycznej”.
Przypomnieli też premierowi słowa, które wypowiedział na spotkaniu z mieszkańcami Piotrkowa Trybunalskiego w październiku 2025 roku. Donald Tusk oznajmił wtedy, że
„jeśli zapadnie decyzja o drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej, to Bełchatów jest na pierwszym miejscu tej listy”.
„To zdanie zostało przez naszych Pracowników przyjęte jako sygnał nadziei – która dziś wymaga potwierdzenia w postaci konkretnej decyzji. Dlatego też apelujemy o jednoznaczne rozstrzygnięcie i potwierdzenie, że druga polska elektrownia atomowa powstanie właśnie w Bełchatowie”
– zaapelowali związkowcy.
„Ta decyzja określi przyszłość naszego regionu na najbliższe kilkadziesiąt lat i udowodni, że sprawiedliwa transformacja energetyczna to nie pusty slogan, ale konkretne zobowiązanie pozwalające na wykorzystanie potencjału ludzi i miejsca, które od prawie pół wieku jest sercem polskiej energetyki”
– podkreślili.
Kto zbuduje drugą elektrownię jądrową?
Pierwsze reaktory atomowe powstaną, jak wiadomo, na Pomorzu dzięki współpracy spółki Skarbu Państwa Polskie Elektrownie Jądrowe z konsorcjum amerykańskich firm Westinghouse i Bechtel. To samo amerykańskie przedsiębiorstwo – Westinghouse – uczestniczy także w tzw. dialogu konkurencyjnym na budowę drugiej polskiej elektrowni jądrowej. W grze o polski atom jest jeszcze kanadyjski AtkinsRéalis oraz francuski EDF.
Kanadyjczycy oferują nam reaktory CANDU wykorzystujące jako paliwo naturalny uran, który – jak twierdzą – jest szeroko dostępny w Europie. Ich reaktory są również w stanie w tym samym czasie produkować prąd oraz radioizotopy wykorzystywane w przemyśle czy medycynie.
Z kolei prezydent Emmanuel Macron przekonywał podczas swojej kwietniowej wizyty w Gdańsku, że francuski
„EDF należy w 100 proc. do państwa, więc jest to partner godny zaufania”.
Niezależnie od tego, kto zostanie partnerem technologicznym, rząd musi wskazać lokalizacje. O tym, czy będzie to Konin, czy Bełchatów, dowiemy się w tym bądź w przyszłym roku.
[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Prezydent Bełchatowa: "Nasze miasto chce budować elektrownię jądrową, czekamy na decyzję polityczną"
Pożar w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Jest komunikat PAA

Należący do Niemców mBank opublikował raport nt. elektrowni atomowej w Polsce. „Serio?”

Analiza 207 tweetów Tuska z ostatniego pół roku. Zbigniew Kuźmiuk: Żadnego nie poświęcił rozwojowi Polski









