[Tylko u nas] Piotr Strojnowski dla Tysol.pl: "Spoiwem mojej twórczości jest serducho"
![[Tylko u nas] Piotr Strojnowski dla Tysol.pl: "Spoiwem mojej twórczości jest serducho"](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/7e56d7c8-7a6b-41f1-846b-3429fd9227fe/32204.jpg?p=article_hero_mobile)
Świat jest pokręcony i konsumpcyjny. Jest pęd do zaspokajania swoich najniższych potrzeb. Zapominamy o tym, co mamy w sercu. Nie uśmiechamy się do ludzi, którzy przechodzą obok nas na ulicy – mówi Piotr Strojnowski, wokalista, autor tekstów, kompozytor, terapeuta, złotnik.Piotr Strojnowski
- Nasze serca są obecnie zniewolone?
- Tak. Świat jest pokręcony i konsumpcyjny. Jest pęd do zaspokajania swoich najniższych potrzeb. Zapominamy o tym, co mamy w sercu. Nie uśmiechamy się do ludzi, którzy przechodzą obok nas na ulicy.
- Debiutancki album twojego zespołu ma zamiar otworzyć serca słuchaczy na wyższe wartości?
- O tym są moje teksty. Chciałbym, żeby ludzi zaczęli myśleć sercem, a nie rozumem. Chciałbym, żeby miłość wyszła na zewnątrz, bo trochę zapomnieliśmy o niej.
- Wasza muzyka nie jest obecnie anachronizmem?
- Coś w tym jest. Popularność muzyki reggae spada od 10 lat. Reggae się zgubiło i przeszło w inne gatunki muzyczne. Sądzę jednak, że nasz projekt przypomni ludziom o co w tak naprawdę w reggae chodzi. Muzyka serc ciągle trwa.
- Kto tworzy wraz z tobą zespół Strojnowy?
- Grzegorz Rytka - saksofony, Michał Marecki - instrumenty klawiszowe - obydwaj panowie są również producentami projektu i na ich barkach spoczywa aranżacja piosenek. Są też: Paweł Mazurczak - bas, Jacek Orłow - perkusja, Piotr Hrycyk - instr. perkusyjne, Krzysztof Nowicki - gitara, Łukasz Hodor - puzon - wszyscy są fantastycznymi muzykami. Za brzmienie odpowiada Mariusz Dziurawiec - Studio As One.
- Jakbyś określił to o czym śpiewasz?
- Generalnie o różnych kolorach miłości i o ludzkiej kondycji.
- Wciąż jesteś złotnikiem?
- Tak.
- Polscy raperzy odzywają się, żebyś zrobił im złoty łańcuch?
- (śmiech) Miałem kilka propozycji, jednak nie doszło do konkretnych działań. Robię unikatowe rzeczy. Polecam moją stronę na Facebooku Struna Art.

- Możesz utrzymywać się wyłącznie z muzyki?
- W tej chwili nie. Jestem terapeutą uzależnień. Mam ośrodek pod Warszawą i z tego żyję. Mam komfort, że muzyką mogę zajmować się hobbystycznie.
- Każdy człowiek z ulicy, który ma problem z jakimś uzależnieniem może trafić do twojego ośrodka?
- Przede wszystkim ktoś musi chcieć zmienić życie. Codziennie spotykam się z pacjentami. Mam dwa ośrodki w Czersku i w Ostrówku.
- Kiedy wpadłeś na pomysł, żeby założyć taka działalność gospodarczą?
- Pracuję w zawodzie od 17 lat. Sam miałem problem z uzależnieniami. Od 24 lat nie korzystam ze środków zmieniających świadomość.
- Masz na koncie wielki przebój "W moim ogrodzie". Możesz do dziś z niego żyć?
- Generalnie można. Jednak podzieliłem się z kolegami tantiemami. Gdybym się z nimi nie podzielił, to mógłbym spokojnie żyć z jednej piosenki. Dochodzą jeszcze inne kompozycje, ale " W moim ogrodzie" jest na czele stawki. Dziś ze Strojnowym gramy " W moim ogrodzie", i inne moje piosenki z okresu Daab'u gdyż słuchacze upominają się o te utwory. "W moim ogrodzie" to był wiersz do dziewczyny, w której byłem zakochany - to miłość niespełniona, ale jak często mówię - "Lepiej kochać nieszczęśliwie niż nie kochać wcale". Stąd jej ponadczasowość. Spoiwem mojej twórczości jest serducho i wiem, że ludzie to czują. Bo miłość najważniejsza jest.
- Trochę jak u św. Pawła. Słyszałem, że chciałeś być księdzem?
- Tak, ale później mi się odechciało (śmiech).
- Patrząc na twój wizerunek, ludzie muszą ciebie darzyć szacunkiem(śmiech)
- Chyba bardziej chodzi o respekt, a to trochę co innego. No cóż… taki mam wygląd (śmiech). Moi pacjenci mają tak samo. Później mówią mi, że w moim przypadku pierwsze wrażenie jest bardzo mylne i wtedy pojawia się szacunek.
- Jak odreagowujesz te ciężkie historie, które opowiadają ci twoi pacjenci?
- Na początku chłonąłem je jak gąbka. Później nauczyłem się mieć do tego dystans. Mam bardzo dużo życiorysów w głowie. Wystarczy, że po 10 latach ktoś się do mnie odezwie, od razu przypomina mi się jego historia.
- Strojnowy to jest jednorazowy projekt?
- Nie. Będziemy grać, ile się da. Piszę teksty, komponuję muzykę. Jestem kolesiem z ulicy, a ulica nie znosi pustki - po ulicach chodzą ludzie - śpiewam o nich i dla nich - moje serce jest muzyką.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak
- Tak. Świat jest pokręcony i konsumpcyjny. Jest pęd do zaspokajania swoich najniższych potrzeb. Zapominamy o tym, co mamy w sercu. Nie uśmiechamy się do ludzi, którzy przechodzą obok nas na ulicy.
- Debiutancki album twojego zespołu ma zamiar otworzyć serca słuchaczy na wyższe wartości?
- O tym są moje teksty. Chciałbym, żeby ludzi zaczęli myśleć sercem, a nie rozumem. Chciałbym, żeby miłość wyszła na zewnątrz, bo trochę zapomnieliśmy o niej.
- Wasza muzyka nie jest obecnie anachronizmem?
- Coś w tym jest. Popularność muzyki reggae spada od 10 lat. Reggae się zgubiło i przeszło w inne gatunki muzyczne. Sądzę jednak, że nasz projekt przypomni ludziom o co w tak naprawdę w reggae chodzi. Muzyka serc ciągle trwa.
- Kto tworzy wraz z tobą zespół Strojnowy?
- Grzegorz Rytka - saksofony, Michał Marecki - instrumenty klawiszowe - obydwaj panowie są również producentami projektu i na ich barkach spoczywa aranżacja piosenek. Są też: Paweł Mazurczak - bas, Jacek Orłow - perkusja, Piotr Hrycyk - instr. perkusyjne, Krzysztof Nowicki - gitara, Łukasz Hodor - puzon - wszyscy są fantastycznymi muzykami. Za brzmienie odpowiada Mariusz Dziurawiec - Studio As One.
- Jakbyś określił to o czym śpiewasz?
- Generalnie o różnych kolorach miłości i o ludzkiej kondycji.
- Wciąż jesteś złotnikiem?
- Tak.
- Polscy raperzy odzywają się, żebyś zrobił im złoty łańcuch?
- (śmiech) Miałem kilka propozycji, jednak nie doszło do konkretnych działań. Robię unikatowe rzeczy. Polecam moją stronę na Facebooku Struna Art.

- Możesz utrzymywać się wyłącznie z muzyki?
- W tej chwili nie. Jestem terapeutą uzależnień. Mam ośrodek pod Warszawą i z tego żyję. Mam komfort, że muzyką mogę zajmować się hobbystycznie.
- Każdy człowiek z ulicy, który ma problem z jakimś uzależnieniem może trafić do twojego ośrodka?
- Przede wszystkim ktoś musi chcieć zmienić życie. Codziennie spotykam się z pacjentami. Mam dwa ośrodki w Czersku i w Ostrówku.
- Kiedy wpadłeś na pomysł, żeby założyć taka działalność gospodarczą?
- Pracuję w zawodzie od 17 lat. Sam miałem problem z uzależnieniami. Od 24 lat nie korzystam ze środków zmieniających świadomość.
- Masz na koncie wielki przebój "W moim ogrodzie". Możesz do dziś z niego żyć?
- Generalnie można. Jednak podzieliłem się z kolegami tantiemami. Gdybym się z nimi nie podzielił, to mógłbym spokojnie żyć z jednej piosenki. Dochodzą jeszcze inne kompozycje, ale " W moim ogrodzie" jest na czele stawki. Dziś ze Strojnowym gramy " W moim ogrodzie", i inne moje piosenki z okresu Daab'u gdyż słuchacze upominają się o te utwory. "W moim ogrodzie" to był wiersz do dziewczyny, w której byłem zakochany - to miłość niespełniona, ale jak często mówię - "Lepiej kochać nieszczęśliwie niż nie kochać wcale". Stąd jej ponadczasowość. Spoiwem mojej twórczości jest serducho i wiem, że ludzie to czują. Bo miłość najważniejsza jest.
- Trochę jak u św. Pawła. Słyszałem, że chciałeś być księdzem?
- Tak, ale później mi się odechciało (śmiech).
- Patrząc na twój wizerunek, ludzie muszą ciebie darzyć szacunkiem(śmiech)
- Chyba bardziej chodzi o respekt, a to trochę co innego. No cóż… taki mam wygląd (śmiech). Moi pacjenci mają tak samo. Później mówią mi, że w moim przypadku pierwsze wrażenie jest bardzo mylne i wtedy pojawia się szacunek.
- Jak odreagowujesz te ciężkie historie, które opowiadają ci twoi pacjenci?
- Na początku chłonąłem je jak gąbka. Później nauczyłem się mieć do tego dystans. Mam bardzo dużo życiorysów w głowie. Wystarczy, że po 10 latach ktoś się do mnie odezwie, od razu przypomina mi się jego historia.
- Strojnowy to jest jednorazowy projekt?
- Nie. Będziemy grać, ile się da. Piszę teksty, komponuję muzykę. Jestem kolesiem z ulicy, a ulica nie znosi pustki - po ulicach chodzą ludzie - śpiewam o nich i dla nich - moje serce jest muzyką.
Rozmawiał: Bartosz Boruciak

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 08.05.2019 23:50
Komentarze
Tyle kosztuje dziś koncert Justyny Steczkowskiej. Ceny poszybowały
09.07.2026 10:36
Roksana Węgiel nie gryzła się w język. Tak oceniła jeden ze swoich utworów
28.06.2026 14:25

Komentarzy: 0
Roksana Węgiel nie ukrywa, że dziś inaczej patrzy na część swojej wcześniejszej twórczości. W czasie promocji nowego albumu „Błękit” artystka zdecydowała się bardzo szczerze opowiedzieć o tym, jak zmieniło się jej podejście do muzyki.
Czytaj więcej
Cleo szczerze o mężu i dzieciach
26.06.2026 12:44
Legendarna piosenkarka walczy o życie
15.06.2026 19:51
Nie koncerty, nie płyty. Doda zdradziła, na czym zarobiła pierwszy milion
08.06.2026 16:31



