Szukaj
Konto

USA - Iran: wojna inna od poprzednich

Donald Trump
Źródło: PAP | Autor: EPA/BONNIE CASH / POOL Dostawca: PAP/EPA. | Licencja: PAP | Donald Trump
Światowe media fałszują obraz wojny z Iranem jak się tylko da. Kpią z przeciągających się oczekiwań Trumpa na uzgodnienie warunków rozejmu. Nie potrafią docenić, że Trump wykazuje się opanowaniem i cierpliwością. Nie spieszy się, a to oznacza jedno: że nie wysyła żołnierzy na śmierć, jak wielokrotnie robili poprzedni prezydenci.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor przekonuje, że głównymi celami działań USA wobec Iranu są osłabienie potencjału militarnego Teheranu oraz zablokowanie możliwości zdobycia broni nuklearnej, a nie zmiana władz w Iranie.
  • Zdaniem autora strategia Donalda Trumpa opiera się na ograniczaniu strat wśród amerykańskich żołnierzy poprzez wykorzystanie presji militarnej, gospodarczej i negocjacyjnej zamiast szerokiej operacji lądowej.
  • Kluczową nierozstrzygniętą kwestią pozostaje przyszłość irańskich zapasów wzbogaconego uranu – od sposobu rozwiązania tego problemu ma zależeć ostateczna ocena skuteczności działań USA.

 

Dwa cele tej wojny

Media starają się wręcz wywołać wrażenie, że Trump nie wie, jak zakończyć wojnę, że jego strategia zawiodła lub nie miał jej wcale. Iran - według tej narracji - nie tylko, że nie przegrał wojny, ale w zasadzie to ją wygrał. Wygląda, że tylko sytuacja, w której nad Teheranem powiewałaby amerykańska flaga, zostałaby uznana za zwycięstwo.

Jest to oczywista bzdura, która wynika z ogólnego stosunku do Trumpa. Media go nienawidzą. Z wzajemnością. Dlatego starają się opinii publicznej nie przypominać, a nawet zatajać przed nią, że głównymi celami operacji wojennych USA przeciwko Iranowi jest likwidacja potencjału militarnego tego państwa oraz zatrzymanie irańskiego programu nuklearnego. Nic poza tym. Żadna zmiana reżimu, żadne "zaprowadzanie demokracji". Utrata władzy przez ajatollahów byłaby przyjęta przez USA z satysfakcją, ale to nie był i nie jest cel.

 

Wygrać jak najmniejszym kosztem

Broń nuklearna w rękach sfanatyzowanych przywódców religijnych to realne zagrożenie dla świata. Nie tylko dla Izraela i państw arabskich, ale także dla Europy i Stanów. Miliony ludzkich istnień znalazłyby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.  

Odebranie Iranowi możliwości pozyskania tej broni to potężne działanie na rzecz pokoju. Media starannie pomijają ten wątek, bo to dzieło znienawidzonego Trumpa. Stale akcentują fakt, że benzyna jest droga, a z wyrachowaniem nie wspominają, że chodzi tu o ocalenie milionów ludzi.

Dlatego większość analityków, wypowiadających się na temat tej wojny, lekceważy podstawową kwestię: Trump chce osiągnąć swoje dwa cele jak najmniejszym kosztem. Nie w sensie ekonomicznym, ale w sensie minimalnego narażania amerykańskich żołnierzy na utratę życia i odniesienie ran. To jest najważniejsze, kluczowe założenie tej wojny - doktryna wojenna Trumpa. Trump był 25 lat temu - po 2001 roku - przeciwny wysyłaniu amerykańskich żołnierzy do Iraku i Afganistanu. Teraz jest konsekwentny. Jego wojna jest całkiem inna niż wojny poprzedników. To wojna na ekonomiczne przyduszenie (blokada irańskiego eksportu ropy) i czekanie na ustępstwa. Ropa biła rekordy cen przez dwa miesiące, ale nie ginęli amerykańscy żołnierze. Rachunek kosztów wskazuje zwycięzcę. Życie ludzkie jest najcenniejsze.

 

Żadnych "boots on the ground"!

Zniszczenie militarnego potencjału Iranu zostało już dokonane kwietniowymi bombardowaniami. Cel został osiągnięty bez tzw. "boots on the ground", czyli bez zaangażowania żołnierzy amerykańskich w walki na lądzie. Wiadomo, że bez żołnierzy na terenie przeciwnika, nie jest możliwe jego całkowite rozbrojenie. Trump miał tego świadomość w momencie podejmowania decyzji o ataku. Dlatego osiągnięto tylko to, co jest możliwe z powietrza i z morza. Zniszczone zostało więc około 75 procent militarnego potencjału irańskiego. Świadomie zrezygnowano z pozostałych 25 procent, bo ich zaatakowanie mogło kosztować tysiące ofiar. Z tego powodu Trump zdecydował o samoograniczeniu. To postawa ocalająca życie żołnierzy nie tylko po amerykańskiej stronie, ale po obu stronach. 

75 procent zniszczenia cofa Iran militarnie o dziesięciolecia. Odbudowanie potencjału będzie wymagało wielu lat i setek miliardów dolarów. I dokładnie o to chodziło Amerykanom i Izraelczykom.

Dlatego chaos, o którym wciąż piszą media, był i jest tylko pozorny. Blokada irańskich portów była - w połączeniu z ciągłymi groźbami - manewrem psychologicznym, obliczonym na zmęczenie przeciwnika i ekonomiczne przyciśnięcie go do muru. Bardzo zyskowana i pokojowa alternatywa wobec perspektywy zabijania żołnierzy obu stron.

 

Straty USA: 13 zabitych

Celem bombardowania były obiekty technologii nuklearnej oraz związane z potencjałem balistycznym. Zlikwidowano fabryki, składy oraz wyrzutnie rakiet. Rozbito marynarkę wojenną. Dokonano eliminacji najwyższej kadry dowódczej i politycznej. Konsekwencją jest likwidacja zaplecza finansowego i militarnego dla wspieranych przez Iran organizacji terrorystycznych, takich jak Hezbollah w Libanie, Ruch Huti w Jemenie czy szyickie bojówki w Iraku.

Cele te zostały osiągnięte z minimalnymi stratami amerykańskimi. To jest kolosalny sukces Trumpa. W Iraku zginęło prawie 4.5 tysiąca amerykańskich żołnierzy. W Afganistanie - blisko 2.5 tysiąca. Pokonanie Iranu kosztowało życie 13 Amerykanów. Życie żołnierzy jest najwyższą wartością. Gdy dwóch amerykańskich pilotów zostało zestrzelonych w Iranie, odnaleziono ich w brawurowej akcji, by nie wpadli w ręce wroga. Nikt nie zginął.

Kluczem do zrozumienia sytuacji jest to, że Trump nie prowadził wojny przeciwko Iranowi, ale przeciwko władzy ajatollahów. To wyjaśnia ograniczenia w tej wojnie. Trump wycofał się z planów zniszczenia irańskich elektrowni i rafinerii ropy naftowej, by uniknąć nieuchronnych konsekwencji tych zniszczeń dla zwyczajnych mieszkańców Iranu. Jego wizja "cofnięcia Iranu dostępu epoki kamienia łupanego" była tylko straszakiem i uświadomieniem Irańczykom, co im mogłoby grozić, ale czego Stany nie wykorzystają.

 

Od losów uranu zależy, czy Trump wygra czy przegra

Drugim celem ataku na Iran było pozbawienie go dostępu do broni nuklearnej. I ten cel nie został jeszcze osiągnięty. Kwestia czterystu kilogramów wzbogaconego uranu, które ma Iran, wymaga cierpliwości i negocjacji. Albo ofiar w ludziach, bo Amerykanie musieliby ten uran fizycznie Iranowi odebrać, zabijając Irańczyków i tracąc własnych żołnierzy. Jest ukryty w kilku miejscach i głęboko pod betonem i skałami. Jednak siłowego rozwiązania Trump za wszelką cenę chce uniknąć. Zrezygnował z planu zagarnięcia uranu, który przygotowała armia.  Dlatego wszystko, co dzieje się w sprawie umowy pomiędzy Stanami a Iranem, będzie teraz podlegało ocenie według tego jednego kryterium: czy Iran będzie miał możliwości zdobycia broni nuklearnej, czy nie będzie?

Cała reszta jest tylko dodatkiem - łącznie z otwarciem Cieśniny Ormuz. Jedyny prawdziwie liczący się rezultat, to ostateczne zablokowanie broni nuklearnej.To musi być załatwione.

Stany Zjednoczone i Iran są bliskie podpisania porozumienia. Ma to nastąpić w piątek. Tylko wówczas, gdy będą w nim zawarte realne gwarancje, razem z sposobem na rzeczywiste odebranie Iranowi wzbogaconego uranu i sprzętu do jego wzbogacania, to USA wygrają tę wojnę. Prawie bez strat w ludziach. Trump zasłuży wtedy na Pokojowego Nobla, jak nikt wcześniej.

Jeśli jednak nie będzie tych realnych gwarancji, to Trump poniesie dramatycznie dotkliwą klęskę

Komentarzy: 0
Data publikacji: 15.06.2026 21:38
Źródło: Tysol.pl