Szukaj
Konto

Tȟašúŋke Witkó: Koniec polskich kompleksów!

grafika ilustracyjna wygenerowana przez AI
Źródło: Chat GPT | grafika ilustracyjna wygenerowana przez AI
Słynne zdanie: „Straciliście bardzo dobrą okazję, by siedzieć cicho!”, 17 lutego 2003 roku wyartykułował prezydent Francji, Jacques René Chirac. Ono, jak chyba nic innego, najlepiej pokazywało stosunek krajów „starej” Europy do byłych demoludów, próbujących wówczas wkomponować się struktury Unii Europejskiej, a jedyne co zawierało, to potężny ładunek skondensowanej pogardy dla aspirujących i poczucia własnej wyższości na innymi.

Francuska buta – praźródło mej dzisiejszej obojętności

Chirac spostponował publicznie kraje kandydujące do UE, które – w jego mniemaniu – „śmiały” poprzeć Waszyngton, przygotowujący się do przeprowadzenia operacji „Iracka Wolność”. Dziś wiemy, że inwazja na Bagdad rozpoczęta 20 marca 2003 roku była nieuprawniona, bowiem żadnej broni chemicznej w kraju Saddama Husajna nie znaleziono, a to jej posiadanie przez reżim – przynajmniej według „dowodów” przedstawionych przez Centralną Agencję Wywiadowczą – dawało armii Stanów Zjednoczonych mandat do wykonania pancernego rajdu przez pustynię.

Jednak wtedy, w lutym roku 2003, demokratyczny świat – wciąż pamiętający tragedię World Trade Center – wstrzymał oddech, obawiając się arabskiego ataku jakąś śmiercionośną substancją. Polska, w tamtym czasie już silnie związana militarnie z USA, postanowiła dołączyć do koalicji antysaddamowskiej, co wyraźnie nie spodobało się Niemcom i Francuzom, czemu wyraz dał Chirac w sposób przytoczony powyżej. Buta, pycha i totalna niewiedza o naszym kraju – tak można podsumować owo działanie prezydenta znad Loary. Dodajmy, że w roku 2011 został on skazany za defraudację środków publicznych, a czas jego urzędowania w Pałacu Elizejskim oceniany jest jako trudny gospodarczo i politycznie dla całego państwa.

W roku 2026, kiedy tamte wydarzenia nabrały odpowiedniej perspektywy czasowej, możemy śmiało uznać, że miernota i hochsztapler ujawnił swoje negatywne myśli o innych, mając u siebie niespotykany bałagan i tykającą bombę niezadowolenia społecznego, która zdetonowała 27 października 2005 roku w podparyskiej miejscowości Clichy-sous-Bois. Wtedy prąd śmiertelnie poraził dwóch nastolatków – Bounę Traoré oraz Zyeda Bennę – którzy uciekali przed policją, a co dało iskrę do tygodniowych walk ulicznych wykluczonej kolorowej społeczności z brutalnymi stróżami porządku. Cała Francja zapłonęła, a ja osobiście uważałem to za słuszną karę dla butnych władyków V Republiki.

Żółte kamizelki – pamiętamy

W listopadzie 2018 roku biali, ciężko pracujący Francuzi wyszli na ulice protestować przeciwko planowanym podwyżkom cen paliwa. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że wzrost opłat za materiały pędne nie był spodobany jakimś nagłym tąpnięciem w procesie wydobycia, transportu czy rafinacji surowca. Jedyną przyczyną była pustoszejąca szkatuła państwowa, której braki rządzący postanowili uzupełnić poprzez podniesienie danin przy sprzedaży oleju napędowego i etyliny na stacjach. To spowodowało tak duże niezadowolenie społeczne, że ubrani w żółte kamizelki ludzie wylegli tłumnie z domów, by w sposób pokojowy zaprotestować i zażądać poprawy warunków życia.

Reakcja władz była nieproporcjonalna. Bezwzględni, sfrustrowani funkcjonariusze policji – ci sami, którzy wcześniej sromotnie uciekali z gett opanowanych przez kolorowych imigrantów z Maghrebu – rozprawiali się z demonstrantami bezpardonowo, wyłącznie za pomocą gazu łzawiącego, armatek wodnych i pałek. Emmanuel Macron musiał wiedzieć, że resort siłowy, poprzez stosowanie bezwyjątkowo metod brutalnych potęguje napięcie, ale w żaden sposób nie zapobiegł owemu działaniu. Kraj ponownie ogarnęła fala niezadowolenia, a jedyną odpowiedzią rządzących była brutalna siła, bez mowy o najmniejszych nawet ustępstwach.

Płonąca Francja – skutek buty i głupoty elit

W październiku 2026 roku Francją wstrząsał kolejny bunt. Tym razem o swoje upomnieli się nauczyciele i licealiści. Znów płonące samochody, znów wybite szyby, znów ranni protestujący i demonstranci. Przyczyna – ponownie ta sama, co w przypadku żółtych kamizelek – brak pieniędzy w budżecie na harmonijne funkcjonowanie państwa. Ale skąd finanse mają się pojawiać, skoro śniadolicy przybysze nie pracują, a krocie wydaje się na ich utrzymanie? Najgorsze jest to, że ogłupiałe elity od lat nie wyciągają wniosków ze swoich błędów, a koszty wydumanych lewicowych wariactw przerzucają na barki pracujących. To butne głowy rządzących są powodem pożarów w Paryżu, a nie ręce protestujących.

Gorzkie, racjonalne podsumowanie

Nad Loarą samochody płoną już ponad dwie dekady, a elity nic z tym nie są w stanie zrobić, oprócz bicia ludzi. Do tego dochodzi buta, którą emanuje Pałac Elizejski i pogada dla wszystkiego, co leży na wschód od Strasburga. Jako cynik i człek pozbawiony uczyć wyższych, pozwalam sobie stwierdzić – dobrze im tak!
Dodam, że jeśli Francja ma spłonąć po to, by na jej zgliszczach dogorzała obłędna koncepcja Europy – jedzących kozy pieczone na ulicy oraz będących na zasiłkach – Murzynów i Arabów, to ja jestem gotów na podobne poświęcenie. My, Polacy, patrząc na sposób upadku V Republiki, nie możemy mieć najmniejszych nawet kompleksów!
Byle ten dym pożarów nie przedostał się na prawy i brzeg Odry…

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 16 października 2026 r.

[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.10.2026 21:27
Źródło: Tysol.pl