Tȟašúŋke Witkó: Koniec polskich kompleksów!

Francuska buta – praźródło mej dzisiejszej obojętności
Chirac spostponował publicznie kraje kandydujące do UE, które – w jego mniemaniu – „śmiały” poprzeć Waszyngton, przygotowujący się do przeprowadzenia operacji „Iracka Wolność”. Dziś wiemy, że inwazja na Bagdad rozpoczęta 20 marca 2003 roku była nieuprawniona, bowiem żadnej broni chemicznej w kraju Saddama Husajna nie znaleziono, a to jej posiadanie przez reżim – przynajmniej według „dowodów” przedstawionych przez Centralną Agencję Wywiadowczą – dawało armii Stanów Zjednoczonych mandat do wykonania pancernego rajdu przez pustynię.
Jednak wtedy, w lutym roku 2003, demokratyczny świat – wciąż pamiętający tragedię World Trade Center – wstrzymał oddech, obawiając się arabskiego ataku jakąś śmiercionośną substancją. Polska, w tamtym czasie już silnie związana militarnie z USA, postanowiła dołączyć do koalicji antysaddamowskiej, co wyraźnie nie spodobało się Niemcom i Francuzom, czemu wyraz dał Chirac w sposób przytoczony powyżej. Buta, pycha i totalna niewiedza o naszym kraju – tak można podsumować owo działanie prezydenta znad Loary. Dodajmy, że w roku 2011 został on skazany za defraudację środków publicznych, a czas jego urzędowania w Pałacu Elizejskim oceniany jest jako trudny gospodarczo i politycznie dla całego państwa.
W roku 2026, kiedy tamte wydarzenia nabrały odpowiedniej perspektywy czasowej, możemy śmiało uznać, że miernota i hochsztapler ujawnił swoje negatywne myśli o innych, mając u siebie niespotykany bałagan i tykającą bombę niezadowolenia społecznego, która zdetonowała 27 października 2005 roku w podparyskiej miejscowości Clichy-sous-Bois. Wtedy prąd śmiertelnie poraził dwóch nastolatków – Bounę Traoré oraz Zyeda Bennę – którzy uciekali przed policją, a co dało iskrę do tygodniowych walk ulicznych wykluczonej kolorowej społeczności z brutalnymi stróżami porządku. Cała Francja zapłonęła, a ja osobiście uważałem to za słuszną karę dla butnych władyków V Republiki.
Żółte kamizelki – pamiętamy
W listopadzie 2018 roku biali, ciężko pracujący Francuzi wyszli na ulice protestować przeciwko planowanym podwyżkom cen paliwa. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że wzrost opłat za materiały pędne nie był spodobany jakimś nagłym tąpnięciem w procesie wydobycia, transportu czy rafinacji surowca. Jedyną przyczyną była pustoszejąca szkatuła państwowa, której braki rządzący postanowili uzupełnić poprzez podniesienie danin przy sprzedaży oleju napędowego i etyliny na stacjach. To spowodowało tak duże niezadowolenie społeczne, że ubrani w żółte kamizelki ludzie wylegli tłumnie z domów, by w sposób pokojowy zaprotestować i zażądać poprawy warunków życia.
Reakcja władz była nieproporcjonalna. Bezwzględni, sfrustrowani funkcjonariusze policji – ci sami, którzy wcześniej sromotnie uciekali z gett opanowanych przez kolorowych imigrantów z Maghrebu – rozprawiali się z demonstrantami bezpardonowo, wyłącznie za pomocą gazu łzawiącego, armatek wodnych i pałek. Emmanuel Macron musiał wiedzieć, że resort siłowy, poprzez stosowanie bezwyjątkowo metod brutalnych potęguje napięcie, ale w żaden sposób nie zapobiegł owemu działaniu. Kraj ponownie ogarnęła fala niezadowolenia, a jedyną odpowiedzią rządzących była brutalna siła, bez mowy o najmniejszych nawet ustępstwach.
Płonąca Francja – skutek buty i głupoty elit
W październiku 2026 roku Francją wstrząsał kolejny bunt. Tym razem o swoje upomnieli się nauczyciele i licealiści. Znów płonące samochody, znów wybite szyby, znów ranni protestujący i demonstranci. Przyczyna – ponownie ta sama, co w przypadku żółtych kamizelek – brak pieniędzy w budżecie na harmonijne funkcjonowanie państwa. Ale skąd finanse mają się pojawiać, skoro śniadolicy przybysze nie pracują, a krocie wydaje się na ich utrzymanie? Najgorsze jest to, że ogłupiałe elity od lat nie wyciągają wniosków ze swoich błędów, a koszty wydumanych lewicowych wariactw przerzucają na barki pracujących. To butne głowy rządzących są powodem pożarów w Paryżu, a nie ręce protestujących.
Gorzkie, racjonalne podsumowanie
Nad Loarą samochody płoną już ponad dwie dekady, a elity nic z tym nie są w stanie zrobić, oprócz bicia ludzi. Do tego dochodzi buta, którą emanuje Pałac Elizejski i pogada dla wszystkiego, co leży na wschód od Strasburga. Jako cynik i człek pozbawiony uczyć wyższych, pozwalam sobie stwierdzić – dobrze im tak!
Dodam, że jeśli Francja ma spłonąć po to, by na jej zgliszczach dogorzała obłędna koncepcja Europy – jedzących kozy pieczone na ulicy oraz będących na zasiłkach – Murzynów i Arabów, to ja jestem gotów na podobne poświęcenie. My, Polacy, patrząc na sposób upadku V Republiki, nie możemy mieć najmniejszych nawet kompleksów!
Byle ten dym pożarów nie przedostał się na prawy i brzeg Odry…
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 16 października 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]
Komentarze
Le Pen i Bardella o Rosji: „Polityka zagraniczna Francji jest ustalana w Paryżu”

Leon XIV odmówił przyjęcia Legii Honorowej i zjedzenia obiadu z Macronem

Francuzi nie chcą systemu kaucyjnego jak w Polsce. Samorządy mówią „nie”

Farage i Bardella podpisali memorandum ws. migrantów. Mówią o „nowej Entente Cordiale”

„Frygijczycy”, czyli przemija postać świata

