Szukaj
Konto

Nomen omen Cudak

Nomen omen Cudak
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Sławomir Jastrzębowski
Po pierwsze – nie śmiejemy się z nazwisk, ponieważ to wysoce niestosowne (chyba że skrycie). Po drugie – gdzieś się jednak jakoś o tę łacinę otarliśmy, Zeus raczy wiedzieć, po co. Pamiętamy, że „nomen omen” to „imię jest wróżbą” lub „imię jest znakiem”. I wtedy, kiedy my pamiętamy, właśnie wtedy, proszę Państwa, na scenę wchodzi cały na biało Cudak, Cudak Sławomir, wstrząśnięty, całkiem zmieszany. Wchodzi i mówi, że on uważa osobiście, iż to on rektorem Akademii Wymiaru Sprawiedliwości jest. Jakie to wszystko zachwycające! Radość wypada przepracować dla duchowego wzmocnienia i pożytku politycznego. Do dzieła zatem. Do dzieła!
Co musisz wiedzieć:
  • Spór o kierownictwo Akademii Wymiaru Sprawiedliwości przerodził się w kolejną odsłonę konfliktu wokół legalności działań obecnej władzy.
  • Sławomir Cudak objął kierowanie uczelnią mimo trwającego sporu prawnego i sprzeciwu części jej środowiska.
  • Autor przedstawia Cudaka jako symbol sposobu działania obecnej władzy.

Rys czy tam podbudowa teoretyczna łącząca się z tym „nomen omen” może się przydać. Może uda się w jakimś towarzystwie błysnąć albo co? Otóż zwala się to powiedzenie na Plauta, choć zapewne samo mu do głowy nie przyszło, tylko zasłyszał i wykorzystał w komedii. Szubrawiec z niego lekki był, nie da się ukryć. Odrobina smrodku pedagogicznego upoważnia nas do nieco zbędnego przybliżenia oddalonego wiekami rzymskiego komediopisarza zmarłego ok. 184 roku przed naszą erą.

Dalsza część artykułu przeznaczona jest dla osób z subskrypcją premium

Z Plauta pamiętam, że dorobił się majątku na komediach, których nie wymyślał, tylko podkradał greckie pomysły, przerabiał nadając im język brutalny, niewyszukany, ordynarny, co zawsze zwiastuje sukces. Znał się na tym, majątku się na tym dorobił, ale postanowił pieniądz zainwestować w handel morski, na czym się nie znał, więc zbankrutował. Cudak jeden. Nie o to chodzi. On swoim bohaterom dawał takie nazwiska, że od razu wiadomo było, czego, jakiej cechy charakteru, jakiego temperamentu czy jakiej to dysfunkcji się po nich spodziewać. Nomen omen.

Sławomirowi Cudakowi nikt nazwiska nie wymyślił, takie po prostu ma, nomen omen. Ale, ale… Kilka wierszy zużyć trzeba na wyjaśnienie ogólne i chronologiczne sytuacji, bo nie każdy musi śledzić na bieżąco, jak zaciekle kadry akademickie walczą o fotel rektora w udręczonej Polsce.

 

Autonomia to nie tutaj

Nie przesądzamy, kto ma rację, czyli kto jest rektorem Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie, akademii kształcącej kadry Służby Więziennej, choć swoje zdanie na ten temat mamy. Na pewno był nim, a może nawet dalej jest, Michał Sopiński, który jednak kojarzony był z PiS, więc po zmianie władzy w 2023 roku wielu dygnitarzom stawał żurkiem w gardle. Z przyrodzoną sobie subtelnością minister sprawiedliwości Waldemar Żurek postanowił go odwołać, chociaż nie mógł, bo Trybunał Konstytucyjny wydał zabezpieczenie, że nie, a uczelnie cieszą się autonomią i rektora wybierają ze swojego grona. Jednak Waldemar Żurek twierdzi, że mógł, że Trybunału Konstytucyjnego nie ma i będzie dopiero, jak Maciej Berek od Tuska zacznie rządzić, a poza tym autonomia to nie tutaj i tyle, bo prawem jest policja.

Na nowego rektora, czy też pełniącego obowiązki rektora, wytypowano postać zachwycającą – Cudaka Sławomira. W akademii doszło do przepychanek, nieco podobnych do tych, które obserwowaliśmy przy nielegalnym przejmowaniu telewizji czy PAP-u w 2023 roku. Na miejscu byli dziennikarze, którzy uświadamiali panu Sławomirowi Cudakowi, że nie jest żadnym rektorem, tylko uzurpatorem, i wtedy profesor z tego stresu się spocił. Te szczegóły są ważne, ponieważ budują ogólną konstrukcję sprawowania władzy przez tę władzę rękoma ludzi specyficznych wybieranych do władz.

No więc się spocił, ale jak! Całą koszulę miał mokrą, kapiącą, przylepną. Widzieliśmy, bo marynarkę zdjął. Nienajlepiej radził sobie z ofensywą dziennikarzy. Riposty, którymi próbował fechtować, na stępione wskazywały ostrze. Nie miejsce i czas poddawać analizie detale dnia przejęcia uczelni, ale na uwagę zasługuje fakt skakania przez profesora (w zasadzie doktora habilitowanego w turystycznych okolicznościach, ale o tym za chwilę) po wersalce (tak, tak, skakał po wersalce, próbując dostać się do wymarzonego pokoju rektora) oraz zamknięcie się przez niego w toalecie, z której przeprowadzał głośne rozmowy telefoniczne. Z obowiązku dodam, że pan Cudak zamknął się w toalecie dla niepełnosprawnych, choć miał na podorędziu toaletę dla sprawnych. Jak to interpretować? Otóż w ostatniej chwili powstrzymałem się przed wyjaśnieniem tej sytuacji, bo stronom przyniosłoby to ujmę.

 

Przewaga Cudaka

Tu zdań kilka o Sławomirze Cudaku, który mówi, że jest rektorem AWS. Otóż z wykształcenia początkowego jest inżynierem, potem ojciec nakierował go na pedagogikę, a jeszcze potem, po tym pierwszym potem, zrobił habilitację na Słowacji. Czemu na Słowacji? Ano właśnie. Złe języki, których na świecie nie brak, sugerują, że na Słowacji w tej właśnie akademii w Rużomberku (miasto ma 25 tys. mieszkańców), to habilitację mógł zrobić nawet i bonobo (szympans karłowaty), ale pod warunkiem, że wieloznacznie i konsekwentnie milczał, bo inaczej to by się wydało. Nie wiemy jednak, czy były tam takie przypadki, ale wiemy, że owa uczelnia jest porównywana do niesławnego Collegium Humanum.

W każdym razie w budynku Akademii Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie rządzi aktualnie pod opieką policji, która zabezpieczyła gmach, pan Sławomir Cudak, zwalniając dyscyplinarnie ludzi, którzy nawet nie przyszli do pracy, ale mogliby mu zagrozić w głosowaniu, więc lepiej zwolnić.

Nomen omen pan profesor Cudak udzielił wywiadu w telewizji, która bezskutecznie próbuje się zlikwidować, a jego słowa harmonizowały. Powiedział rzeczy istotne o swojej świadomości w procesie:

„Nie interesowałem się całą procedurą czy powodami odwołania. Nie jestem prawnikiem i nie jestem w stanie tego ocenić. Natomiast mam wiarę, że to w ministerstwie uczyniono na tyle ostrożnie, na tyle prawnie, że nie budzi to żadnych wątpliwości”.

Człowiek zawierzenia!

Czyż nie jest to zachwycające? Profesor Cudak dołącza do grona ludzi pokroju wiceminister klimatu i środowiska Urszuli Zielińskiej, jej szefowej Pauliny Hennig-Kloski, ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego i długo, długo by jeszcze wymieniać ten specyficzny rys tej specyficznej władzy. Niemniej ma przewagę, nazwisko, które natychmiast się zapamiętuje i łączy z osobą, która Syzyfem walczy o powagę i dostojeństwo.

[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.09.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 38/2026, oprac. Ludwik Pęzioł