Ekspert: Trybunał Konstytucyjny przypomniał, że prezydent nie jest notariuszem Sejmu

- Trybunał Konstytucyjny orzekł, że prezydent nie ma obowiązku automatycznego odbierania ślubowania od każdego sędziego TK wybranego przez Sejm.
- Wyrok podkreśla, że głowa państwa pełni rolę strażnika Konstytucji, a nie jedynie formalnego wykonawcy decyzji większości parlamentarnej.
- Spór dotyczy także granic wpływu władzy politycznej na skład Trybunału oraz znaczenia konstytucyjnych zabezpieczeń przed podporządkowaniem TK jednej większości.
Sprawa K 3/26. TK przypomniał, że prezydent nie jest notariuszem Sejmu
Dzisiejszy wyrok Trybunał Konstytucyjny w sprawie K 3/26 może okazać się jednym z najważniejszych orzeczeń ustrojowych ostatnich lat. Formalnie chodziło o interpretację przepisów dotyczących ślubowania sędziów TK. W rzeczywistości spór dotyczył jednak czegoś znacznie poważniejszego: czy prezydent ma być wyłącznie technicznym wykonawcą decyzji większości parlamentarnej, czy też realnym strażnikiem Konstytucji. Trybunał uznał, że art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów TK — rozumiany jako nakładający na Prezydenta RP bezwzględny obowiązek odebrania ślubowania — jest niezgodny z art. 126 oraz art. 2 Konstytucji RP.
To oznacza kontynuację linii orzeczniczej wyznaczonej wcześniej w wyroku K 34/15. TK po raz kolejny podkreślił, że prezydent nie jest biernym wykonawcą decyzji większości parlamentarnej. Jako strażnik Konstytucji posiada kompetencję do oceny, czy procedura wyboru sędziów została przeprowadzona zgodnie z ustawą zasadniczą.
W praktyce oznacza to, że w wyjątkowych sytuacjach prezydent może powstrzymać się od odebrania ślubowania — zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się poważne wątpliwości dotyczące legalności samego wyboru.
Twórcy Konstytucji przewidzieli ten problem
Dzisiejszy spór nie pojawił się znikąd. Twórcy Konstytucji doskonale rozumieli zagrożenie, jakie niesie możliwość jednorazowego przejęcia kontroli nad Trybunałem przez jedną większość polityczną. Dlatego właśnie wprowadzono zasadę indywidualnych, dziewięcioletnich kadencji sędziów TK. Ówczesny prezes TK Andrzej Zoll mówił podczas prac konstytucyjnych wprost:
Każdy sędzia Trybunału Konstytucyjnego powinien być wybierany indywidualnie na 9 lat. To prowadziłoby do wyboru co najwyżej jednego lub dwóch sędziów jednocześnie.
To nie była techniczna uwaga. To była ustrojowa gwarancja. Dziewięcioletnia kadencja miała „oderwać” skład TK od bieżącej większości parlamentarnej i sprawić, że żadna ekipa polityczna nie będzie w stanie podporządkować sobie całego Trybunału. Podobnie mówił Aleksander Kwaśniewski:
Wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie będzie następował w jednym momencie.
I dodawał jeszcze mocniej:
Nie ma mowy o jakiejś zależności, że oto określony układ parlamentarny wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego na 9 lat i pomimo zmiany sytuacji politycznej układ ten trwa dalej. Skład Trybunału będzie przecież podlegał stałej rotacji.
To właśnie ta rotacja miała być konstytucyjnym bezpiecznikiem chroniącym państwo przed politycznym zawłaszczeniem sądu konstytucyjnego.
Sześciu sędziów jednocześnie. I tu zaczyna się problem
Dzisiejszy wyrok nie funkcjonuje w próżni. W tle znajduje się obecny spór dotyczący sposobu wyboru sędziów TK. Krytycy wskazują, że doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady ciągłości oraz indywidualnego charakteru kadencji, ponieważ wyboru dokonano jednocześnie wobec sześciu osób, mimo że wcześniejsze wakaty nie były obsadzane na bieżąco.
Tymczasem idea przyjęta przez ustrojodawcę była dokładnie odwrotna — skład Trybunału miał zmieniać się stopniowo, wraz z pojawiającymi się wakatami, a nie skokowo pod wpływem jednej większości parlamentarnej. To właśnie w tym kontekście należy odczytywać dzisiejsze stanowisko TK. Trybunał stwierdził de facto, że prezydent nie musi biernie akceptować sytuacji, co do której istnieją poważne konstytucyjne wątpliwości. Głowa państwa nie została sprowadzona do roli ceremonialnego dodatku do decyzji parlamentarnej większości.
I właśnie dlatego wyrok K 3/26 ma tak duże znaczenie ustrojowe.
Ślubowanie „wobec Prezydenta” znaczy dokładnie to, co znaczy
Trybunał odniósł się również do prób obchodzenia konstytucyjnej procedury. TK wyraźnie podkreślił, że ślubowanie składane „wobec Prezydenta RP” oznacza fizyczną obecność głowy państwa podczas tej czynności. To niezwykle istotne stanowisko, ponieważ w ostatnim czasie pojawiały się próby tworzenia politycznych „skrótów konstytucyjnych”, w tym koncepcji odbierania ślubowania przez marszałka Sejmu.
Dzisiejszy wyrok praktycznie zamyka tę dyskusję. Obecność prezydenta ma charakter konstytutywny — bez niej procedura nie wywołuje skutków prawnych przewidzianych dla objęcia urzędu sędziego TK.
Spór o granice władzy
W rzeczywistości sprawa K 3/26 dotyczy czegoś więcej niż samej procedury ślubowania sędziów TK. To spór o granice władzy i o to, czy konstytucyjne mechanizmy kontroli mają jeszcze realne znaczenie. Jak wynika z cytatów ze stenogramów z prac nad Konstytucją, twórcy Konstytucji świadomie stworzyli system, w którym żadna większość parlamentarna nie miała możliwości jednoczesnego przejęcia pełnej kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym. Temu właśnie służyły dziewięcioletnie, indywidualne kadencje oraz udział prezydenta w procedurze powoływania sędziów.
Dzisiejszy wyrok przypomina, że prezydent nie został wpisany do tej procedury wyłącznie dla ceremonialnej dekoracji. Jego rola ma charakter ustrojowy — ma stać na straży Konstytucji również wtedy, gdy pojawiają się poważne wątpliwości co do zgodności działań większości parlamentarnej z zasadami państwa prawa.
Dlatego orzeczenie K 3/26 będzie miało znaczenie wykraczające daleko poza sam Trybunał Konstytucyjny. To kolejny ważny głos w sporze o to, czy Konstytucja pozostaje realnym ograniczeniem władzy politycznej, czy jedynie dokumentem interpretowanym zależnie od aktualnej większości parlamentarnej.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]
[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego to ważne dla obywatela", a także niektóre śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego to ważne dla obywatela:
- Wyrok dotyczy równowagi władz w państwie i określa, jaką realną rolę ma prezydent w kontrolowaniu zgodności działań polityków z Konstytucją.
- Decyzje dotyczące składu Trybunału Konstytucyjnego wpływają na późniejsze orzeczenia dotyczące praw obywatelskich, ustaw, podatków czy działania instytucji państwa.
- Spór pokazuje, jak ważne są konstytucyjne mechanizmy zabezpieczające przed przejęciem pełnej kontroli nad sądami przez jedną większość polityczną.
Komentarze
Karol Nawrocki i rewanż robotniczego blokowiska

Jak Berlin i jego służby rozgrywają polsko-ukraiński klincz historyczny

Nawrocki chce odebrać order Zełenskiemu. Poparcie jest miażdżące
Skandaliczna decyzja Zełenskiego. Tymczasem Tusk uderza w… Nawrockiego

Nawrocki ostro o decyzji Zełenskiego. Chodzi o nadanie jednostce imienia „Bohaterów UPA”

