Szukaj
Konto

Cezary Krysztopa dla "TS": Nic z tego nie rozumiem, ale bardzo mi się to podoba

17.11.2016 09:33
Cezary Krysztopa dla "TS": Nic z tego nie rozumiem, ale bardzo mi się to podoba
Źródło: Pixabay.com/CC0
Komentarzy: 0
Wieczorami zawsze staram się spędzić trochę czasu ze Starszym Synem. Młodszy w ciągu dnia jest tak zajmujący, że chociaż Starszy jest świetnym bratem, to z pewnością jakoś na tym cierpi, a kiedy Młodszy pójdzie spać, mamy dla siebie dłuższą lub krótszą chwilę. Zawsze jednak staramy się zmówić razem Pacierz. Nasz Pacierz składa się z oczywistej części oficjalnej i „nieoficjalnej”, którą zmawiamy sobie w duchu, kiedy dziękujemy i prosimy o różne rzeczy (ciekawe, że jak bym nie kombinował, zawsze wychodzi mi, że powinienem o więcej rzeczy poprosić niż podziękować).
Tym razem Starszy przed Pacierzem zapytał: Tato, czy możesz pobawić się ze mną pociągami, które zrobiłem z klocków? - Niestety nie, Synku - odpowiedziałem. - Mam jeszcze dużo pracy, muszę napisać felieton dla "Tygodnika Solidarność", a kompletnie nie mam dziś pomysłu. - Zawsze masz dużo pracy - żalił się Starszy. - No nie zawsze, dzisiaj po południu przecież się z Wami bawiłem - odpowiedziałem, ale w duchu przyznałem mu rację. Czas, który poświęcam moim Chłopcom, zawsze jest zbyt krótki, rzeczywiście bardzo dużo pracuję i choć staram się codziennie wygospodarować parę godzin na życie rodzinne, to samo to, że trzeba mnie prosić o to, żeby się ze mną pobawić, świadczy o tym, że zbyt mało.

W trakcie Pacierza byłem przez to trochę rozkojarzony, oczywiście nie dawały mi spokoju wyrzuty sumienia. W końcu pomyślałem sobie - Napiszesz jakoś ten felieton, zrobisz też wszystko inne, jak zawsze kiedy nie masz wyjścia, co ci szkodzi pobawić się z nim przez piętnaście minut pociągami z klocków? Poprosiłem też Pana, żeby pozwolił mi szybko wpaść na jakiś pomysł, żebym miał więcej czasu dla Starszego.

Kiedy skończyliśmy nasze obie części Pacierza, Starszy spojrzał na mnie prosząco i zapytał - Tato, ale pobawisz się ze mną? - Tak - odpowiedziałem bez wahania. - To działa! - krzyknął. - Ale co? - spytałem. - Bo ja prosiłem Boga, żebyś się ze mną pobawił!
Muszę Wam powiedzieć, że chociaż minęło już parę godzin, nawet teraz, kiedy to piszę, czuję coś w gardle. Mimo wszystko nieczęsto człowiek zostaje zaskoczony takim aktem miłości i metafizyki jednocześnie.

Potem bawiliśmy się pociągami, ścigaliśmy się, stawaliśmy na stacjach i na bocznicach. Starszy opowiadał mi, co było dla niego inspiracją w budowie takich, a nie innych pociągów, dlaczego mają takie, a nie inne kolory, że chociaż nie mają kół, to w zasadzie nie miał na myśli kolei magnetycznej, tylko nie mógł znaleźć klocków z kołami. Jeden też musiał przebudować, żeby były identyczne, a zabrakło mu klocków z szybkami i że zastanawiał się, czy nie zrobić im nad szybkami daszków, żeby nie płynął po nich w razie czego deszcz.

A potem Starszy poszedł spać, a ja już z czystym sumieniem poszedłem do swojej pracy. Usiadłem do laptopa i zrozumiałem, że mam świetny temat na felieton.

Cezary Krysztopa

Wersja cyfrowa felietonu, który ukazał się w najnowszym numerze "TS" (47/2016). Cały numer do kupienia tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.11.2016 09:33