Waldemar Żyszkiewicz: A. przeproś za Łukasza
Gerhard Gnauck, w przeciwieństwie do wielu swych niemieckich kolegów po piórze, napisał ostatnio z sensem o dzisiejszej Polsce.
Die Welt" przywołuje list opublikowany na wPolityce.pl i zmienia ton wobec rządu PiS. "Kaczyński wygra historyczną batalię przeciwko Michnikowi"
Czy można tę zmianę tonu wiązać z faktem, że Angela Merkel wybiera się w lutym do Warszawy? Czy dość niespodziewaną wizytę kanclerz Merkel i jej chęć rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim należy kojarzyć z faktem, że Donald Tusk podczas swego niespodziewanego grudniowego pobytu we Wrocławiu musiał - jak sam oświadczył - w istotny sposób zmienić treść przemówienia?
A może przyjazd niemieckiej kanclerz do Polski wiąże się jakoś z nieupilnowaniem przedbożonarodzeniowego jarmarku w tej części Berlina, do której ciągniki siodłowe z naczepami zwykle jednak nie wjeżdżają? Ewentualnie z blamażem niemieckich służb, które przy typowaniu sprawcy tego zamachu zastosowały znaną metodę "do trzech razy sztuka"?
Czy niesygnalizowaną wcześniej wizytę Angeli Merkel w Warszawie może łączyć coś z faktem, że sugerowanego przez media i niemieckie czynniki oficjalne sprawcę zastrzelił włoski policjant o bardzo krótkim stażu, nieledwie debiutant? To zresztą bardzo niedobrze, że wytypowany za trzecim podejściem sprawca został zastrzelony, bo nie będzie go już można przesłuchać...
Przyjazd niemieckiej polityk aspirującej do fotela kanclerskiego po raz czwarty z rzędu może też wiązać się po prostu z przemożną chęcią urealnienia szans swej reelekcji. Merkel, która wcale się prowadzonej polityki metysażu Europy (według zaleceń hrabiego Coudenhove-Kalergiego) nie wyrzekła, dziś raczej niemieckich wyborców odstręcza niż zachęca.
W innych krajach tzw. starej Unii nastroje elektoratu także mocno się zmieniły. To Victor Orban i Jarosław Kaczyński są dziś postrzegani jako dalekowzroczni politycy, którzy potrafili dostrzec zagrożenia, niesione przez kosztowną, niszczącą dotychczasowy ład społeczny lawinę mentalnie obcych oraz odpornych na inkulturację migrantów. Czyżby niemiecka kanclerz liczyła na wsparcie Warszawy w starciu z Martinem Schulzem?
Postscriptum
Nastroje w niemieckich mediach, czułych na potrzeby swego państwa, szybko ewoluują. Wychodzenie tamtejszych publicystów naprzeciw mniej czy bardziej bezpośrednio wyrażanym potrzebom rządzących jakoś jeszcze można zrozumieć, ale już grillowanie przez Niemców Polski za Jedwabne i to w rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auchswitz-Birkenau to zdecydowanie zbyt bezczelna uzurpacja.
Nasi zachodni sąsiedzi zachowują się, jakby nie słyszeli o komandzie Hermana Schapera, które w roku 1941 grasowało w Jedwabnem i innych okolicach Ciechanowa. Albo jakby liczyli na naszą niepamięć czy niewiedzę w tym zakresie.
Czas wyjść wreszcie poza kuriozalne oświadczenie prokuratora pionu śledczego IPN Radosława Ignatiewa, który mimo że nie doprowadził w roku 2002 do zadania byłemu dowódcy komanda pytań o Jedwabne (podobno ze względu na zły stan zdrowia przesłuchiwanego oficera gestapo), to jednak oficjalnie ogłosił później, że zeznania Schapera potwierdzają dotychczasowe wyniki śledztwa! Tylko dokończenie przerwanej w Jedwabnem ekshumacji pozwoli na niepowątpiewalne ustalenie prawdy materialnej o tamtej zbrodni.
Nie warto też zwlekać z ogłoszeniem pełnych wyników sekcji zwłok Łukasza Urbana przeprowadzonych przez polskich specjalistów. Ofiara życia polskiego kierowcy była zbyt emblematyczna, żebyśmy pozwolili sobie na jej zapomnienie. Tym bardziej że czasowa koincydencja berlińskiej tragedii z grudniową zawieruchą w polskim sejmie i pod jego siedzibą, łącznie z mocno do dziś niejasnym przebiegiem tego zamachu, zmiennymi relacjami w niemieckich mediach, wreszcie dezinformacją na temat roli oraz godziny śmierci polskiego kierowcy skłania do wielu zasadnych pytań. Szczególnie jaskrawo zaznaczyła się też różnica, z jaką na śmierć Polaka zareagowali zwyczajni Niemcy w przeciwieństwie do prominentnych niemieckich polityków.
*
Słynny żelazny kanclerz Otto von Bismarck zwykł był mówić, że przed ludźmi należy utrzymać w tajemnicy dwie rzeczy: jak się robi politykę i jak się robi kiełbasę. Bo w przeciwnym razie tego nie kupią. Wniosek? Jak w tytule.
Waldemar Żyszkiewicz
Czy można tę zmianę tonu wiązać z faktem, że Angela Merkel wybiera się w lutym do Warszawy? Czy dość niespodziewaną wizytę kanclerz Merkel i jej chęć rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim należy kojarzyć z faktem, że Donald Tusk podczas swego niespodziewanego grudniowego pobytu we Wrocławiu musiał - jak sam oświadczył - w istotny sposób zmienić treść przemówienia?
A może przyjazd niemieckiej kanclerz do Polski wiąże się jakoś z nieupilnowaniem przedbożonarodzeniowego jarmarku w tej części Berlina, do której ciągniki siodłowe z naczepami zwykle jednak nie wjeżdżają? Ewentualnie z blamażem niemieckich służb, które przy typowaniu sprawcy tego zamachu zastosowały znaną metodę "do trzech razy sztuka"?
Czy niesygnalizowaną wcześniej wizytę Angeli Merkel w Warszawie może łączyć coś z faktem, że sugerowanego przez media i niemieckie czynniki oficjalne sprawcę zastrzelił włoski policjant o bardzo krótkim stażu, nieledwie debiutant? To zresztą bardzo niedobrze, że wytypowany za trzecim podejściem sprawca został zastrzelony, bo nie będzie go już można przesłuchać...
Przyjazd niemieckiej polityk aspirującej do fotela kanclerskiego po raz czwarty z rzędu może też wiązać się po prostu z przemożną chęcią urealnienia szans swej reelekcji. Merkel, która wcale się prowadzonej polityki metysażu Europy (według zaleceń hrabiego Coudenhove-Kalergiego) nie wyrzekła, dziś raczej niemieckich wyborców odstręcza niż zachęca.
W innych krajach tzw. starej Unii nastroje elektoratu także mocno się zmieniły. To Victor Orban i Jarosław Kaczyński są dziś postrzegani jako dalekowzroczni politycy, którzy potrafili dostrzec zagrożenia, niesione przez kosztowną, niszczącą dotychczasowy ład społeczny lawinę mentalnie obcych oraz odpornych na inkulturację migrantów. Czyżby niemiecka kanclerz liczyła na wsparcie Warszawy w starciu z Martinem Schulzem?
Postscriptum
Nastroje w niemieckich mediach, czułych na potrzeby swego państwa, szybko ewoluują. Wychodzenie tamtejszych publicystów naprzeciw mniej czy bardziej bezpośrednio wyrażanym potrzebom rządzących jakoś jeszcze można zrozumieć, ale już grillowanie przez Niemców Polski za Jedwabne i to w rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auchswitz-Birkenau to zdecydowanie zbyt bezczelna uzurpacja.
Nasi zachodni sąsiedzi zachowują się, jakby nie słyszeli o komandzie Hermana Schapera, które w roku 1941 grasowało w Jedwabnem i innych okolicach Ciechanowa. Albo jakby liczyli na naszą niepamięć czy niewiedzę w tym zakresie.
Czas wyjść wreszcie poza kuriozalne oświadczenie prokuratora pionu śledczego IPN Radosława Ignatiewa, który mimo że nie doprowadził w roku 2002 do zadania byłemu dowódcy komanda pytań o Jedwabne (podobno ze względu na zły stan zdrowia przesłuchiwanego oficera gestapo), to jednak oficjalnie ogłosił później, że zeznania Schapera potwierdzają dotychczasowe wyniki śledztwa! Tylko dokończenie przerwanej w Jedwabnem ekshumacji pozwoli na niepowątpiewalne ustalenie prawdy materialnej o tamtej zbrodni.
Nie warto też zwlekać z ogłoszeniem pełnych wyników sekcji zwłok Łukasza Urbana przeprowadzonych przez polskich specjalistów. Ofiara życia polskiego kierowcy była zbyt emblematyczna, żebyśmy pozwolili sobie na jej zapomnienie. Tym bardziej że czasowa koincydencja berlińskiej tragedii z grudniową zawieruchą w polskim sejmie i pod jego siedzibą, łącznie z mocno do dziś niejasnym przebiegiem tego zamachu, zmiennymi relacjami w niemieckich mediach, wreszcie dezinformacją na temat roli oraz godziny śmierci polskiego kierowcy skłania do wielu zasadnych pytań. Szczególnie jaskrawo zaznaczyła się też różnica, z jaką na śmierć Polaka zareagowali zwyczajni Niemcy w przeciwieństwie do prominentnych niemieckich polityków.
*
Słynny żelazny kanclerz Otto von Bismarck zwykł był mówić, że przed ludźmi należy utrzymać w tajemnicy dwie rzeczy: jak się robi politykę i jak się robi kiełbasę. Bo w przeciwnym razie tego nie kupią. Wniosek? Jak w tytule.
Waldemar Żyszkiewicz

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 27.01.2017 21:46
Komentarze
Groźne owady wywołały alarm. Przyjechały z Niemiec
29.07.2026 07:03
Polityk CSU chce dostępu do ukraińskich technologii dronowych w zamian za niemiecką pomoc
28.07.2026 14:31

Komentarzy: 0
Jak poinformował „Bild am Sonntag”, Aleksander Hoffmann, lider grupy Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bundestagu, domaga się, aby w zamian za niemiecką pomoc Bundeswehra uzyskała dostęp do ukraińskich osiągnięć w dziedzinie technologii bezzałogowych.
Czytaj więcej
„Statek widmo” wynurzył się z rzeki. Wrócił po latach
28.07.2026 10:16

Komentarzy: 0
Niski poziom Renu odsłonił wrak dawnego statku rybackiego na zachodzie Niemiec. Jednostka znana jako „Conny” była całkowicie widoczna ostatnio w 2022 roku. Niemiecka stacja WDR przypomina jego mroczną historię.
Czytaj więcej
Zginęła Polka. Jest ruch polskich śledczych po zamachu w Berlinie
27.07.2026 20:04
Abdul B. zabił Polkę w zamachu. Niemiecka lewica obwinia prawicę
27.07.2026 19:32

Komentarzy: 0
Abdul B. wjechał w tłum podczas Parady Równości w Berlinie. Zginęła Polka, a 29 osób zostało rannych. Niemiecka lewicowa partia Die Linke nie wspomniała o islamizmie, a jedynie ostrzegła przed... prawicą i konserwatystami.
Czytaj więcej

