Waldemar Żyszkiewicz: A. przeproś za Łukasza
27.01.2017 20:46
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Gerhard Gnauck, w przeciwieństwie do wielu swych niemieckich kolegów po piórze, napisał ostatnio z sensem o dzisiejszej Polsce.
Die Welt" przywołuje list opublikowany na wPolityce.pl i zmienia ton wobec rządu PiS. "Kaczyński wygra historyczną batalię przeciwko Michnikowi"
Czy można tę zmianę tonu wiązać z faktem, że Angela Merkel wybiera się w lutym do Warszawy? Czy dość niespodziewaną wizytę kanclerz Merkel i jej chęć rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim należy kojarzyć z faktem, że Donald Tusk podczas swego niespodziewanego grudniowego pobytu we Wrocławiu musiał - jak sam oświadczył - w istotny sposób zmienić treść przemówienia?
A może przyjazd niemieckiej kanclerz do Polski wiąże się jakoś z nieupilnowaniem przedbożonarodzeniowego jarmarku w tej części Berlina, do której ciągniki siodłowe z naczepami zwykle jednak nie wjeżdżają? Ewentualnie z blamażem niemieckich służb, które przy typowaniu sprawcy tego zamachu zastosowały znaną metodę "do trzech razy sztuka"?
Czy niesygnalizowaną wcześniej wizytę Angeli Merkel w Warszawie może łączyć coś z faktem, że sugerowanego przez media i niemieckie czynniki oficjalne sprawcę zastrzelił włoski policjant o bardzo krótkim stażu, nieledwie debiutant? To zresztą bardzo niedobrze, że wytypowany za trzecim podejściem sprawca został zastrzelony, bo nie będzie go już można przesłuchać...
Przyjazd niemieckiej polityk aspirującej do fotela kanclerskiego po raz czwarty z rzędu może też wiązać się po prostu z przemożną chęcią urealnienia szans swej reelekcji. Merkel, która wcale się prowadzonej polityki metysażu Europy (według zaleceń hrabiego Coudenhove-Kalergiego) nie wyrzekła, dziś raczej niemieckich wyborców odstręcza niż zachęca.
W innych krajach tzw. starej Unii nastroje elektoratu także mocno się zmieniły. To Victor Orban i Jarosław Kaczyński są dziś postrzegani jako dalekowzroczni politycy, którzy potrafili dostrzec zagrożenia, niesione przez kosztowną, niszczącą dotychczasowy ład społeczny lawinę mentalnie obcych oraz odpornych na inkulturację migrantów. Czyżby niemiecka kanclerz liczyła na wsparcie Warszawy w starciu z Martinem Schulzem?
Postscriptum
Nastroje w niemieckich mediach, czułych na potrzeby swego państwa, szybko ewoluują. Wychodzenie tamtejszych publicystów naprzeciw mniej czy bardziej bezpośrednio wyrażanym potrzebom rządzących jakoś jeszcze można zrozumieć, ale już grillowanie przez Niemców Polski za Jedwabne i to w rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auchswitz-Birkenau to zdecydowanie zbyt bezczelna uzurpacja.
Nasi zachodni sąsiedzi zachowują się, jakby nie słyszeli o komandzie Hermana Schapera, które w roku 1941 grasowało w Jedwabnem i innych okolicach Ciechanowa. Albo jakby liczyli na naszą niepamięć czy niewiedzę w tym zakresie.
Czas wyjść wreszcie poza kuriozalne oświadczenie prokuratora pionu śledczego IPN Radosława Ignatiewa, który mimo że nie doprowadził w roku 2002 do zadania byłemu dowódcy komanda pytań o Jedwabne (podobno ze względu na zły stan zdrowia przesłuchiwanego oficera gestapo), to jednak oficjalnie ogłosił później, że zeznania Schapera potwierdzają dotychczasowe wyniki śledztwa! Tylko dokończenie przerwanej w Jedwabnem ekshumacji pozwoli na niepowątpiewalne ustalenie prawdy materialnej o tamtej zbrodni.
Nie warto też zwlekać z ogłoszeniem pełnych wyników sekcji zwłok Łukasza Urbana przeprowadzonych przez polskich specjalistów. Ofiara życia polskiego kierowcy była zbyt emblematyczna, żebyśmy pozwolili sobie na jej zapomnienie. Tym bardziej że czasowa koincydencja berlińskiej tragedii z grudniową zawieruchą w polskim sejmie i pod jego siedzibą, łącznie z mocno do dziś niejasnym przebiegiem tego zamachu, zmiennymi relacjami w niemieckich mediach, wreszcie dezinformacją na temat roli oraz godziny śmierci polskiego kierowcy skłania do wielu zasadnych pytań. Szczególnie jaskrawo zaznaczyła się też różnica, z jaką na śmierć Polaka zareagowali zwyczajni Niemcy w przeciwieństwie do prominentnych niemieckich polityków.
*
Słynny żelazny kanclerz Otto von Bismarck zwykł był mówić, że przed ludźmi należy utrzymać w tajemnicy dwie rzeczy: jak się robi politykę i jak się robi kiełbasę. Bo w przeciwnym razie tego nie kupią. Wniosek? Jak w tytule.
Waldemar Żyszkiewicz
Czy można tę zmianę tonu wiązać z faktem, że Angela Merkel wybiera się w lutym do Warszawy? Czy dość niespodziewaną wizytę kanclerz Merkel i jej chęć rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim należy kojarzyć z faktem, że Donald Tusk podczas swego niespodziewanego grudniowego pobytu we Wrocławiu musiał - jak sam oświadczył - w istotny sposób zmienić treść przemówienia?
A może przyjazd niemieckiej kanclerz do Polski wiąże się jakoś z nieupilnowaniem przedbożonarodzeniowego jarmarku w tej części Berlina, do której ciągniki siodłowe z naczepami zwykle jednak nie wjeżdżają? Ewentualnie z blamażem niemieckich służb, które przy typowaniu sprawcy tego zamachu zastosowały znaną metodę "do trzech razy sztuka"?
Czy niesygnalizowaną wcześniej wizytę Angeli Merkel w Warszawie może łączyć coś z faktem, że sugerowanego przez media i niemieckie czynniki oficjalne sprawcę zastrzelił włoski policjant o bardzo krótkim stażu, nieledwie debiutant? To zresztą bardzo niedobrze, że wytypowany za trzecim podejściem sprawca został zastrzelony, bo nie będzie go już można przesłuchać...
Przyjazd niemieckiej polityk aspirującej do fotela kanclerskiego po raz czwarty z rzędu może też wiązać się po prostu z przemożną chęcią urealnienia szans swej reelekcji. Merkel, która wcale się prowadzonej polityki metysażu Europy (według zaleceń hrabiego Coudenhove-Kalergiego) nie wyrzekła, dziś raczej niemieckich wyborców odstręcza niż zachęca.
W innych krajach tzw. starej Unii nastroje elektoratu także mocno się zmieniły. To Victor Orban i Jarosław Kaczyński są dziś postrzegani jako dalekowzroczni politycy, którzy potrafili dostrzec zagrożenia, niesione przez kosztowną, niszczącą dotychczasowy ład społeczny lawinę mentalnie obcych oraz odpornych na inkulturację migrantów. Czyżby niemiecka kanclerz liczyła na wsparcie Warszawy w starciu z Martinem Schulzem?
Postscriptum
Nastroje w niemieckich mediach, czułych na potrzeby swego państwa, szybko ewoluują. Wychodzenie tamtejszych publicystów naprzeciw mniej czy bardziej bezpośrednio wyrażanym potrzebom rządzących jakoś jeszcze można zrozumieć, ale już grillowanie przez Niemców Polski za Jedwabne i to w rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu Auchswitz-Birkenau to zdecydowanie zbyt bezczelna uzurpacja.
Nasi zachodni sąsiedzi zachowują się, jakby nie słyszeli o komandzie Hermana Schapera, które w roku 1941 grasowało w Jedwabnem i innych okolicach Ciechanowa. Albo jakby liczyli na naszą niepamięć czy niewiedzę w tym zakresie.
Czas wyjść wreszcie poza kuriozalne oświadczenie prokuratora pionu śledczego IPN Radosława Ignatiewa, który mimo że nie doprowadził w roku 2002 do zadania byłemu dowódcy komanda pytań o Jedwabne (podobno ze względu na zły stan zdrowia przesłuchiwanego oficera gestapo), to jednak oficjalnie ogłosił później, że zeznania Schapera potwierdzają dotychczasowe wyniki śledztwa! Tylko dokończenie przerwanej w Jedwabnem ekshumacji pozwoli na niepowątpiewalne ustalenie prawdy materialnej o tamtej zbrodni.
Nie warto też zwlekać z ogłoszeniem pełnych wyników sekcji zwłok Łukasza Urbana przeprowadzonych przez polskich specjalistów. Ofiara życia polskiego kierowcy była zbyt emblematyczna, żebyśmy pozwolili sobie na jej zapomnienie. Tym bardziej że czasowa koincydencja berlińskiej tragedii z grudniową zawieruchą w polskim sejmie i pod jego siedzibą, łącznie z mocno do dziś niejasnym przebiegiem tego zamachu, zmiennymi relacjami w niemieckich mediach, wreszcie dezinformacją na temat roli oraz godziny śmierci polskiego kierowcy skłania do wielu zasadnych pytań. Szczególnie jaskrawo zaznaczyła się też różnica, z jaką na śmierć Polaka zareagowali zwyczajni Niemcy w przeciwieństwie do prominentnych niemieckich polityków.
*
Słynny żelazny kanclerz Otto von Bismarck zwykł był mówić, że przed ludźmi należy utrzymać w tajemnicy dwie rzeczy: jak się robi politykę i jak się robi kiełbasę. Bo w przeciwnym razie tego nie kupią. Wniosek? Jak w tytule.
Waldemar Żyszkiewicz

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.01.2017 20:46
Niemcy: Pożar w jednym z klubów. Ewakuacja setek osób
29.03.2026 13:27

Komentarzy: 0
W nocy z soboty na niedzielę w niemieckim Kehl przy granicy z Francją wybuchł pożar w dużej dyskotece, w której bawiło się około 750 osób. Wiadomo, że trzy z nich zostały poddane leczeniu przez służby ratunkowe. Pozostałe osoby nie odniosły obrażeń.
Czytaj więcej
Niemcy chcą wrócić do elektrowni węglowych, aby zmniejszyć ceny energii
29.03.2026 08:48
Czarnek ostro o rządzie: „Chcemy Tuskexitu”
27.03.2026 18:45

Komentarzy: 0
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zarzucił rządowi, że wskutek braku jego działań bardzo drogie są nie tylko paliwa, ale i żywność. Drożyzna jest niebywała; my nie chcemy Polexitu, chcemy Tuskexitu - mówił polityk w piątek w Wysokiem Mazowieckiem (Podlaskie).
Czytaj więcej
Niemieckie Stowarzyszenie Sił Zbrojnych wzywa do przestawienia gospodarki Niemiec na wojenną
26.03.2026 20:51
''FAZ'': Polexit byłby katastrofą dla Niemiec
25.03.2026 11:43


