Ryszard Czarnecki: Komisje ds. wpływów Rosji nie budzą w Europie wielkich emocji

W Parlamencie Europejskim działa spec-komisja ds "ingerencji zewnętrznych w procesy demokratyczne w UE" i krajach członkowskich Unii. Chodzi w dużej mierze o Rosję (choć żeby było jasne: nie tylko o Rosję). Na temat tej komisji mogę opowiedzieć wiele, bo jestem jej członkiem, a nawet jej koordynatorem za ramienia Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Muszę przyznać, że na szeregu jej posiedzeniach czułem się niczym na sensacyjnym filmie: informacje o kupowaniu wpływów politycznych w różnych państwach na paru kontynentach ,nawet z określonym "cennikiem" za te usługi były porażające. Jednak również i ta komisja nie budziła żadnych negatywnych emocji i gniewnych reakcji Komisji Europejskiej ,w tym belgijskiego komisarza Didiera Reyndersa. Skądinąd pamiętam - to przekleństwo dobrej pamięci! - jak ów komisarz miał duże trudności z zaaprobowaniem jego kandydatury przez Parlament Europejski, bo był oskarżany przez prokuraturę swojego kraju w aferze korupcyjnej (w czasach gdy był ministrem spraw zagranicznych Królestwa Belgii zbudowano za nieproporcjonalnie duże pieniądze ambasadę tego państwa w jednym z krajów afrykańskich). Byłoby dobrze, gdyby pan komisarz może jednak w tej sytuacji bardziej powściągliwie uczył innych praworządności .
W tej rubryce nie piszę - podkreślam raz jeszcze - nic o sprawach krajowych. Pokazałem tym razem tylko szerszy międzynarodowy kontekst struktur parlamentarnych badających w Europie wpływy Rosji...
*tekst ukazał się na portalu wio.waw.pl (30.05.2023)
Drożyzna uderza w portfele. Coraz więcej Polaków tnie wydatki [SONDAŻ]

„Rosja zwiększa aktywność na froncie”. Zełenski o sytuacji na Ukrainie

Jest decyzja sądu: Polska musi wypłacić miliardy Pfizerowi
Krytyka USA wobec krajów NATO. Jest komentarz Pałacu Prezydenckiego

Dowództwo prostuje: Polska nie prowadzi działań ofensywnych przeciwko Rosji

