Romuald Szeremietiew: Dwadzieścia lat później
26.10.2017 16:15

Komentarzy: 0
Udostępnij:
W latach 1997 - 2001 jako sekretarz stanu w MON zajmowałem się m.in. techniczną modernizacją sił zbrojnych. W maju 2000 r. rząd premiera Jerzego Buzka przyjął opracowaną w MON „Strategię Obronności RP”. Zapisano w niej wychodzący z mojego pionu uzbrojenia następujący postulat: „Rzeczpospolita Polska uznaje obronność za podstawową funkcję państwa i przeznacza na nią nakłady rosnące w tempie odpowiednim do tempa przyrostu Produktu Krajowego Brutto, utrzymując je na poziomie nie niższym niż 2,2% PKB.” Było dla mnie oczywiste, że bez zagwarantowania stałego odsetka PKB na obronę (NATO nakazywało co najmniej 2 proc. PKB) nie zdołamy wykonać planów modernizacyjnych sił zbrojnych.
Zatwierdzony w "Strategii Obronności RP" procent PKB został po fakcie zakwestionowany przez ministra finansów. Ówczesny minister obrony (Bronisław Komorowski) nie potrafił obronić przyjętego w strategii przez rząd, a więc także przez min. finansów, wskaźnika nakładów i zgodził się, aby w ustawie "O przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych RP", uchwalonej przez Sejm 25 maja 2001 roku, ustalono nakłady na obronność na poziomie 1,95 proc. PKB z roku poprzedniego.
Byliśmy w trakcie przygotowań do przeprowadzenia przetargu na zakup samolotu wielozadaniowego. Przedstawiłem premierowi Buzkowi propozycję, aby ten zakup został sfinansowany ze środków spoza budżetu MON. Ustaliliśmy z premierem, że na ten cel zostanie dodatkowo przeznaczone 0,05 proc. PKB, co dawałoby łącznie na obronę natowskie 2 proc. PKB. Trzeba było jeszcze "tylko" wywalczyć zgodę ministra finansów, co okazało się bardzo trudne, ale moje negocjacje w tej sprawie z właściwym wiceministrem tego resortu też okazały się skuteczne. Dostaliśmy dodatkowo 0,05 proc. PKB.
W gronie moich współpracowników wypracowaliśmy stanowisko, aby przeznaczając 1,95 proc. na obronę w budżecie państwa dodawać do tego 0,05 proc. PKB jako dedykowane na ważne i kosztowne programy modernizacyjne armii. Po przeprowadzeniu zakupu samolotu wielozadaniowego proponowaliśmy, aby następnie ustanowić Narodowy Program Śmigłowcowy i wspomniane 0,05 proc. PKB przeznaczyć na zakup śmigłowców.
Wraz z odejściem z MON (afera korupcyjna w lipcu 2001 r.) moje propozycje i plany zostały zarzucone, a moi współpracownicy pozwalniani.
Dziś Polska będzie stopniowo podnosić nakłady na obronę zamierzając osiągnąć wskaźnik 2,5 proc. PKB w 2030 roku. Z ogłoszonego harmonogramu dowiadujemy się, że poziom 2,2% PKB będzie w 2020 roku. I pomyśleć, że moglibyśmy mieć taki wskaźnik już w 2000 roku.
Romuald Szeremietiew
Byliśmy w trakcie przygotowań do przeprowadzenia przetargu na zakup samolotu wielozadaniowego. Przedstawiłem premierowi Buzkowi propozycję, aby ten zakup został sfinansowany ze środków spoza budżetu MON. Ustaliliśmy z premierem, że na ten cel zostanie dodatkowo przeznaczone 0,05 proc. PKB, co dawałoby łącznie na obronę natowskie 2 proc. PKB. Trzeba było jeszcze "tylko" wywalczyć zgodę ministra finansów, co okazało się bardzo trudne, ale moje negocjacje w tej sprawie z właściwym wiceministrem tego resortu też okazały się skuteczne. Dostaliśmy dodatkowo 0,05 proc. PKB.
W gronie moich współpracowników wypracowaliśmy stanowisko, aby przeznaczając 1,95 proc. na obronę w budżecie państwa dodawać do tego 0,05 proc. PKB jako dedykowane na ważne i kosztowne programy modernizacyjne armii. Po przeprowadzeniu zakupu samolotu wielozadaniowego proponowaliśmy, aby następnie ustanowić Narodowy Program Śmigłowcowy i wspomniane 0,05 proc. PKB przeznaczyć na zakup śmigłowców.
Wraz z odejściem z MON (afera korupcyjna w lipcu 2001 r.) moje propozycje i plany zostały zarzucone, a moi współpracownicy pozwalniani.
Dziś Polska będzie stopniowo podnosić nakłady na obronę zamierzając osiągnąć wskaźnik 2,5 proc. PKB w 2030 roku. Z ogłoszonego harmonogramu dowiadujemy się, że poziom 2,2% PKB będzie w 2020 roku. I pomyśleć, że moglibyśmy mieć taki wskaźnik już w 2000 roku.
Romuald Szeremietiew

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.10.2017 16:15
Prof. Romuald Szeremietiew: LWP, którego nie było
19.04.2020 19:50

Komentarzy: 0
Zabieram czasem głos w dyskusjach na tematy wojskowe. Wspomniałem kiedyś, że jako zdeklarowany przeciwnik komunistów nie mogłem w PRL zostać oficerem. Jeden z dyskutantów warknął, że „obrażam” służących wtedy żołnierzy zawodowych. „Z tego wniosek, że wszyscy, którzy zostali podówczas oficerami to komuchy, no bo nie mogli być antykomunistami, bo nie dostaliby gwiazdek.” I na koniec mój oponent wypalił: „Co to jest LWP? Bo o ile wiem, to czegoś takiego raczej nie było.”
Czytaj więcej
Prof. Szeremietiew o głosach polityków opozycji wzywających do buntu wobec państwa polskiego: To strach?
15.04.2020 13:07
Prof. Romuald Szeremietiew: "Wierni swoim poglądom..."
26.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
„Nikt nie da nam niepodległości w prezencie. Musimy realizować ten cel licząc przede wszystkim na własne siły. Musimy je organizować do skutecznego działania. Aby to osiągnąć potrzebny jest wysiłek i ofiarność wszystkich tych, dla których idea Polski Niepodległej jest nadrzędna […]. Naszymi sojusznikami są Ci wszyscy, którzy sprawę niepodległości uważają za cel nadrzędny.”\nAkt Założycielski Polskiej Partii Niepodległościowej („Polska Niepodległa” 1985, nr 1, s. 13.)
Czytaj więcej
Prof. Romuald Szeremietiew: GG versus PRL?
19.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
Wschodnia granica Polski, według opinii Zachodu, wyrażonej zarówno w 1920 roku (Linia Curzona) jak i w czasie II wojny światowej (konferencje w Teheranie i Jałcie) w zasadzie ma przebiegać na rzece Bug. Zasadniczym jednak - jak można sądzić – były nie tyle zgody USA i Wielkiej Brytanii na wytyczenie wschodniej granicy Polski przez Sowiety, ale ustalenie przez Hitlera i Salina linii rozgraniczenia interesów Niemiec i Rosji w Europie Środkowej, zapisane w pakcie Ribbentrop-Mołotow w sierpniu 1939 r. i skorygowane zgodnie z ustaleniami sowiecko-niemieckiego układu „o przyjaźni i granicy” z 28 września 1939 roku.
Czytaj więcej
Prof. Romuald Szeremietiew: Moskiewska farsa?
12.01.2020 19:00

Komentarzy: 0
Ataki propagandowe czasem są przygrywką do napaści zbrojnej. Propaganda ma wcześniej przekonać opinię i polityków innych krajów, że ofiara agresji na to zasługuje. Obserwując poczynania propagandystów Kremla, w czym uczestniczy także prezydent Federacji Rosyjskiej przypomnijmy, co przed 1939 rokiem robili niemieccy fachowcy od propagandy. Otóż podjęli oni ogromne starania, aby przekonać światową opinię publiczną o słuszności praw Rzeszy do polskiego Pomorza, Śląska i Wielkopolski. Wtedy, tak jak teraz w Rosji, organizatorami wrogich Polsce akcji propagandowych były osoby i urzędy państwowe, ministerstwa, wojsko (Reichswehra), a całością przedsięwzięć kierowały wyspecjalizowane komórki ministerstwa spraw zagranicznych (Auswärtiges Amt). W tym ważną rolę odgrywały placówki dyplomatyczne Niemiec wspomagające działalność propagandową prowadzoną na terenie innych państw.
Czytaj więcej
