Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Tylko Ameryka może uratować świat przed dominacją Chin

Wszystko zaczęło się od Meksyku, skąd właśnie wróciłem. Był taki zwyczaj w college’u, ponad 30 lat temu, że jeździło się za południową granicę na ostrą rozrywkę (tam można było pić alkohol legalnie od 18 roku życia, a w Kalifornii od 21). Z powrotem nie trzeba było w kolejce czekać. Białych straż graniczna przepuszczała bez żadnych ceregieli. Zostawiało się samochód po amerykańskiej stronie granicy, aby nie wykupować ubezpieczenia zagranicznego i aby go nie ukradli, a od granicy braliśmy taksówkę do Tijuany. Albo jak wyprawa była dalej, na Baja, to brało się własny sprzęt lub wynajmowało się cztery kółka, aby poszaleć wyczynowymi samochodami po plaży. Teraz z powodu karteli narkotykowych wszystko się zmieniło. Wiara już tak się na południe nie garnie.
Tam gdzie byłem ostatnio - w Puerto Nuevo - spokojnie, chociaż w Acapulco na Sylwestra w ramach walk gangów dwóm osobom ścięto głowy, a trzy zastrzelono. I to się dzieje, mimo że na rogatkach wielu miast stoją uzbrojeni w karabiny maszynowe żołnierze. Sprawdzają samochody. Policji ufać nie można, zresztą tak było i przedtem.
Ponadto 1 stycznia ludzie zaczęli się wkurzać na podwyżki benzyny, ale najbardziej boją się prezydentury Donalda Trumpa. Granica jest dosłownie oblegana, do USA pchają się tłumy nielegalnych z całej Ameryki Środkowej. Wygląda to tak, jakby odchodzący prezydent Obama otworzył granice specjalnie dla nich. Trump obiecuje wybudować mur i deportować miliony. A to oznacza powrót milionów bezrobotnych na stare śmiecie oraz wielką dziurę budżetową dla przeciętnych Meksykanów, których powracający krewni już nie będą zasilali miliardami dolarów, corocznie przesyłanych z USA.
Meksykanów martwi też kurczący się ich własny rynek pracy, gdzie panuje kapitalizm polityczny. Bez układów małe są szanse załapania się na porządną pracę. Widać jak na każdym kroku panoszy się biurokracja. Nawet przy autostradach stoją niemal luksusowe budynki państwowe, gdzie przechowują się darmozjady mające doglądać drogownictwa. Synekurki.
Wygląda również na to, że kurczą się inwestycje zagraniczne. Już teraz niektóre wielkie firmy amerykańskie obiecują przenosić fabryki z powrotem do USA, średnie i mniejsze się do tego przyłączą, szczególnie gdy Ameryka zmniejszy podatki dla korporacji działających u siebie, a zwiększy podatki i inne kary dla przedsiębiorstw amerykańskich za granicą. W Meksyku może być Meksyk. Głównie za sprawą tego, że Amerykanie wycofują się z tego kraju. W Wietnamie jest odwrotnie.
Opowiedziałem to wszystko znajomemu z Australii. Konserwatysta, ze starej elity. Odparł, że Meksyk to małe piwo, gdyż Ameryka nie napadnie zbrojnie na swego sąsiada, a dominacja kulturowa zapanowała na własne życzenie Meksykanów. Z tanią siłą roboczą i dużymi zasobami ropy i gazu Meksyk nie powinien mieć kłopotów z gospodarką. Wystarczy odrzucić patologię socjalizmu i generowanej przez państwo korupcji.
Natomiast w Wietnamie nastała czarna godzina. Korupcja rozmiarów patologicznych. Czarny rynek funkcjonuje jako system ściągania podatków. Ludzie przeprowadzają transakcje, a handlujący muszą się opłacać komunistycznej tajnej policji, aby interes szedł. Za czarnym rynkiem stoją również wpływy chińskie. Chińska gospodarka jest sześćdziesiąt razy potężniejsza od wietnamskiej. Rosja przy Chinach to małe piwo. Czerwoni w Pekinie są wciąż potencjalnie totalitarni, lepiej zorganizowani i mają większe ambicje. Tylko Ameryka może uratować świat i region przed ich dominacją.
Tymczasem Chińczycy w dużym stopniu już kontrolują region, a w tym i Wietnam. Pekinowi udało się wziąć w długoterminową ajencję kilka strategicznych miejsc, szczególnie w mieście Nha Trang, nieopodal bazy marynarki wojennej i portu w zatoce Cam Ranh, którą Chińczycy też chcą od Hanoi wynająć. Wietnamczycy na razie kontrują tę ofertę projektem stworzenia portu międzynarodowego obok bazy swej marynarki. Wiet-komuniści myślą, że jak światowy kapitał - na czele z Ameryką - wejdzie do Cam Ranh, to świat nie pozwoli na chińską agresję. Albo przynajmniej wesprze Wietnam, aby jej zapobiec.
Oczywiście to są mrzonki. Zachód będzie umierać za Cam Ranh tak jak umierał za Gdańsk. Jak Wietnam nie pozbędzie się komuny i nie przeciwstawi chińskim zakusom zjednoczonego frontu narodowego, będzie cienko. W tej chwili Chiny, jeśli zechcą, wezmą Wietnam bez problemu. Już teraz kontrolują wschodnią i zachodnią flankę przez swojej wpływy w Kambodży i Laosie oraz działalność na Morzu Południowochińskim. Oprócz tego Pekin wymusił na Hanoi wprowadzenie zasady bezwizowego ruchu w pasie przygranicznym (do 50 km), co oznacza, że - teoretycznie - czerwona Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza - może infiltrować żołnierzy na wietnamską stronę. Idą starania, aby zonę wydłużyć do 100 kilometrów, czyli przejść poza pograniczne góry. To właśnie one zatrzymały inwazję Pekinu w 1979 r.
Perspektywy Meksyku na dłuższą metę są zatem lepsze niż sytuacja Wietnamu. Tak przynajmniej twierdzi mój znajomy. I uważa, że teraz tylko w Trumpie nadzieja.
Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 4 stycznia 2017
www.iwp.edu
Tekst pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2017) dostępnego również w wersji cyfrowej tutaj
Ponadto 1 stycznia ludzie zaczęli się wkurzać na podwyżki benzyny, ale najbardziej boją się prezydentury Donalda Trumpa. Granica jest dosłownie oblegana, do USA pchają się tłumy nielegalnych z całej Ameryki Środkowej. Wygląda to tak, jakby odchodzący prezydent Obama otworzył granice specjalnie dla nich. Trump obiecuje wybudować mur i deportować miliony. A to oznacza powrót milionów bezrobotnych na stare śmiecie oraz wielką dziurę budżetową dla przeciętnych Meksykanów, których powracający krewni już nie będą zasilali miliardami dolarów, corocznie przesyłanych z USA.
Meksykanów martwi też kurczący się ich własny rynek pracy, gdzie panuje kapitalizm polityczny. Bez układów małe są szanse załapania się na porządną pracę. Widać jak na każdym kroku panoszy się biurokracja. Nawet przy autostradach stoją niemal luksusowe budynki państwowe, gdzie przechowują się darmozjady mające doglądać drogownictwa. Synekurki.
Wygląda również na to, że kurczą się inwestycje zagraniczne. Już teraz niektóre wielkie firmy amerykańskie obiecują przenosić fabryki z powrotem do USA, średnie i mniejsze się do tego przyłączą, szczególnie gdy Ameryka zmniejszy podatki dla korporacji działających u siebie, a zwiększy podatki i inne kary dla przedsiębiorstw amerykańskich za granicą. W Meksyku może być Meksyk. Głównie za sprawą tego, że Amerykanie wycofują się z tego kraju. W Wietnamie jest odwrotnie.
Opowiedziałem to wszystko znajomemu z Australii. Konserwatysta, ze starej elity. Odparł, że Meksyk to małe piwo, gdyż Ameryka nie napadnie zbrojnie na swego sąsiada, a dominacja kulturowa zapanowała na własne życzenie Meksykanów. Z tanią siłą roboczą i dużymi zasobami ropy i gazu Meksyk nie powinien mieć kłopotów z gospodarką. Wystarczy odrzucić patologię socjalizmu i generowanej przez państwo korupcji.
Natomiast w Wietnamie nastała czarna godzina. Korupcja rozmiarów patologicznych. Czarny rynek funkcjonuje jako system ściągania podatków. Ludzie przeprowadzają transakcje, a handlujący muszą się opłacać komunistycznej tajnej policji, aby interes szedł. Za czarnym rynkiem stoją również wpływy chińskie. Chińska gospodarka jest sześćdziesiąt razy potężniejsza od wietnamskiej. Rosja przy Chinach to małe piwo. Czerwoni w Pekinie są wciąż potencjalnie totalitarni, lepiej zorganizowani i mają większe ambicje. Tylko Ameryka może uratować świat i region przed ich dominacją.
Tymczasem Chińczycy w dużym stopniu już kontrolują region, a w tym i Wietnam. Pekinowi udało się wziąć w długoterminową ajencję kilka strategicznych miejsc, szczególnie w mieście Nha Trang, nieopodal bazy marynarki wojennej i portu w zatoce Cam Ranh, którą Chińczycy też chcą od Hanoi wynająć. Wietnamczycy na razie kontrują tę ofertę projektem stworzenia portu międzynarodowego obok bazy swej marynarki. Wiet-komuniści myślą, że jak światowy kapitał - na czele z Ameryką - wejdzie do Cam Ranh, to świat nie pozwoli na chińską agresję. Albo przynajmniej wesprze Wietnam, aby jej zapobiec.
Oczywiście to są mrzonki. Zachód będzie umierać za Cam Ranh tak jak umierał za Gdańsk. Jak Wietnam nie pozbędzie się komuny i nie przeciwstawi chińskim zakusom zjednoczonego frontu narodowego, będzie cienko. W tej chwili Chiny, jeśli zechcą, wezmą Wietnam bez problemu. Już teraz kontrolują wschodnią i zachodnią flankę przez swojej wpływy w Kambodży i Laosie oraz działalność na Morzu Południowochińskim. Oprócz tego Pekin wymusił na Hanoi wprowadzenie zasady bezwizowego ruchu w pasie przygranicznym (do 50 km), co oznacza, że - teoretycznie - czerwona Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza - może infiltrować żołnierzy na wietnamską stronę. Idą starania, aby zonę wydłużyć do 100 kilometrów, czyli przejść poza pograniczne góry. To właśnie one zatrzymały inwazję Pekinu w 1979 r.
Perspektywy Meksyku na dłuższą metę są zatem lepsze niż sytuacja Wietnamu. Tak przynajmniej twierdzi mój znajomy. I uważa, że teraz tylko w Trumpie nadzieja.
Marek Jan Chodakiewicz
Washington, DC, 4 stycznia 2017
www.iwp.edu
Tekst pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2017) dostępnego również w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 12.01.2017 10:08
Komentarze
Klaudia z Wałbrzycha wraca do domu. Z Chin wystartował samolot
03.06.2026 07:13

Komentarzy: 0
Z Pekinu wystartował do Polski specjalny samolot, którym transportowana jest 24-letnia Klaudia z Wałbrzycha – poinformował wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Wymagająca ewakuacji medycznej pacjentka ma trafić do szpitala wojskowego we Wrocławiu.
Czytaj więcej
Niemcy zagoszczą na forum ekonomicznym Putina. „Chcemy utrzymać most do Rosji”
31.05.2026 17:14
Między USA a Chinami wybuchła „wojna farmaceutyczna”
31.05.2026 11:16

Komentarzy: 0
Szybki rozwój chińskiej biotechnologii niepokoi Waszyngton i otwiera nowy front strategiczny między dwoma supermocarstwami: front innowacji farmaceutycznych – pisze włoski portal Il Giornale.
Czytaj więcej
„Handelsblatt”: Europa szykuje się na starcie z Chinami. Niemcy zmieniają kurs wobec Pekinu
28.05.2026 12:11

Komentarzy: 0
Europa przygotowuje się na wojnę handlową z Chinami, a Niemcy są skłonne poprzeć unijne plany wprowadzenia nowych ceł chroniących europejski przemysł - napisał w czwartek dziennik „Handelsblatt”. Jak podkreślił, to właśnie Niemcy stały się epicentrum nowego „chińskiego szoku”.
Czytaj więcej
Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych eksplozji kopalni w Chinach
23.05.2026 11:30

Komentarzy: 0
Eksplozja gazu w kopalni węgla w północnej prowincji Shanxi w Chinach zabiła co najmniej 90 osób i uwięziła dziesiątki pod ziemią - podały w sobotę media państwowe. Była to największa katastrofa górnicza w kraju od ponad 15 lat.
Czytaj więcej
