Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Jeszcze nie dawałbym na pogrzeb, bo zdarzają się cuda...

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Amerykańskie media trąbią, że Donal Trump już przegrał. Tak to rzeczywiście wygląda, ale jeszcze nie dawałbym na pogrzeb, bo zdarzają się cuda. W Ameryce nazywa się to „October Surprise” – czyli październikowa niespodzianka. Chodzi o to, że w ostatniej chwili wyskakuje coś na temat kandydata i opinia publiczna albo do niego się przychyla, albo odrzuca. I wtedy jest wiktoria albo klęska. W niektórych wypadkach czekano na przybycie „październikowej niespodzianki” z zagranicy. Na przykład w czasie wyborów 1980 r. Jimmy Carter miał nadzieję, że uda się siłą uwolnić amerykańskich zakładników w Iranie. Gdy to się nie udało, łudzono się, że a nuż ajatollahowie sami zwolnią nieszczęsnych w październiku. Wypuścili ich dopiero po wyborach prezydenckich, które wygrał Ronald Reagan.
Ale najczęściej niespodzianka październikowa jest związana z polityką wewnętrzną. Taki właśnie charakter miało ujawnienie nagrań ze szczeniackimi, grubiańskimi wypowiedziami Trumpa na temat pewnej atrakcyjnej kobiety. Natychmiast media rozdmuchały to na cały świat. Co więcej, ekstrapolując ten przypadek i nagłaśniając kilkanaście dalszych głosów oskarżających kandydata o molestowanie seksualne, ogłoszono, że tak właśnie Donald postępuje w stosunku do kobiet.
Prawda jest taka, że poważne kobiety ze swojej organizacji traktuje on poważnie. Nie dyskryminuje, nie uprawia chamstwa. Natomiast z raczej małą powagą traktuje przynajmniej niektóre miss piękności, które pokazywały się w organizowanych przez niego konkursach. Media nie rozróżniały. Nie zwracano też uwagi na inne miss piękności, choćby słynne bliźniaczki Barbi z Playboya, które nawet twierdzą, że w stosunku do nich Trump był "perfect gentleman". Narracja o kolejnej, republikańskiej odsłonie "wojny przeciwko kobietom" poszła w świat.
Trump kontrował to na dwa sposoby. Po pierwsze metodą "łap złodzieja", czyli starał się jeszcze bardziej niż do tej pory nagłaśniać męski szowinizm i drapieżny seksualizm byłego prezydenta Billa Clintona, a jego żonę malował niemal jako sutenera, który prawie podstawiał mu kobiety, a już na pewno brutalnie uciszał je. Prawie zupełnie taka opowieść nie przebija się do mainstreamu, bo media nie są nią zainteresowane. Po drugie Trump zaczął jeszcze ostrzej uskarżać się, że media amerykańskie są lewackie i stoją murem przeciw niemu.
Ma rację, ale przecież co najmniej od lat sześćdziesiątych media są niemal zawsze antykonserwatywne, antyrepublikańskie. Prasa, radio i telewizja (a teraz i internet) zwalczają każdego kandydata, który ośmielił się przeciwstawić siłom postępu. W związku z tym nie należy się podkładać. Trump jest niestety wymarzonym workiem stereotypów. Te same ośrodki stale opluwały Reagana, a był to człowiek zacny i wyśmienity, w związku z tym nic się nie przylepiało do niego. Trump rzuca kamieniami, a potem sam się dziwi, że go też kamienują. A jest za co.
Trump nie jest konserwatystą. To populista, który wyczuł swój moment. Szeregowi zwolennicy Partii Republikańskiej mieli dość duszącej wszystkich politycznej poprawności w słowie, globalizacji w gospodarce, oraz dyskryminacji (w imię tyranii mniejszości) normalnych Amerykanów za ich patriotyzm, heteronormalność i inne rzekome przywary, w tym bycie białymi mężczyznami. Sprzeciwiali się ingerencji państwa w życie intymne obywateli, a jej braku w sprawy gospodarcze, szczególnie związane z przenoszeniem miejsc pracy z USA do Chin. Mieli tego po dziurki w nosie. Żaden z republikańskich kandydatów nie potrafił do nich przemówić tak jak Trump. A więc udało mu się zawłaszczyć przywództwo ruchu protestu wobec globalizacji, kontrktultury, multi-kulti, marksizmu-lesbianizmu oraz innych patologii.
Trump potrafił skanalizować gniew, ale nie potrafi wznieść się ponad niego. Jest nieprofesjonalny, nie zna się na polityce. Nie ma zielonego pojęcia o sprawach zagranicznych. Protekcjonizm gospodarczy to on jeszcze rozumie, tak długo, jak sam może na tym skorzystać w ramach kapitalizmu politycznego. Ale już sprawy obyczajowe go nie obchodzą. Wręcz jest przyjacielsko nastawiony do tzw. alternatywnych stylów życia i mniejszości seksualnych, co przyznaje nawet arcy mu wrogi "The Washington Post". Jego zwolennicy raczej o tym nie wiedzą, bo nie nagłaśnia tych spraw. Za to przyrzeka, że zmienił zdanie o aborcji.
Właściwie nie udało się Trumpowi zbudować koalicji szerszej niż podczas walki o nominację republikanów. Mamy jego wyznawców, którzy go czczą, oraz tych, którzy będą głosować przeciw Hillary Clinton. Na te głosy może liczyć. Co mówią sondaże? Pokazują, że rdzeń jego zwolenników to biali mężczyźni bez wykształcenia wyższego. Oraz że na Clinton będą głosować wykształceni ludzie zamożni oraz mniejszości czarne i latynoskie, jak również wesołkowie, czyli zwykła koalicja Partii Demokratycznej. I ta koalicja w sondażach przeważa.
Trump twierdzi, że nie można sondażom wierzyć. Rzeczywiście ludzie raczej niechętnie przyznają się do zamiaru głosowania na niego. To jest niemile widziane. A więc należy być ostrożny z sondażami.
Większość sondaży pokazuje, że kandydaci idą łeb w łeb z nieznaczną przewagą byłej Pierwszej Damy. Według lewicowego "The New York Times", który opiera się na danych podawanych przez jeszcze bardziej lewicowy "The Huffington Post", w najgorszym dla Trumpa wypadku Clinton wygrywa przewagą 14 proc. Źródłem tego jest sondaż Associated Press/Gfk. Równie lewicowy CNN wykazuje, że Hillary ma 4 proc. przewagi. I dziesiątka sondaży nie uwzględnia wyliczeń "The Los Angeles Times", które wskazują na małą przewagę Trumpa. Sondaże z poszczególnych stanów, szczególnie tych kluczowych, jak Ohio czy Floryda, wskazują większy rozziew na rzecz Clinton. Nagłośniono nawet, że jeden z irlandzkich bukmacherów już zaczął wypłacać za zakłady tym, którzy postawili na Hillary Clinton. W Las Vegas również obstawia się Clinton, ale przewagę szacuje się od 4:1 do 2:1.
Zaiste to hazard przewidzieć na pewno klęskę Trumpa. Pewnie tak, ale niekoniecznie.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton 22 października 2016
www.iwp.edu
Wersja cyfrowa artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze "TS" (45/2016). Cały numer do kupienia tutaj
Prawda jest taka, że poważne kobiety ze swojej organizacji traktuje on poważnie. Nie dyskryminuje, nie uprawia chamstwa. Natomiast z raczej małą powagą traktuje przynajmniej niektóre miss piękności, które pokazywały się w organizowanych przez niego konkursach. Media nie rozróżniały. Nie zwracano też uwagi na inne miss piękności, choćby słynne bliźniaczki Barbi z Playboya, które nawet twierdzą, że w stosunku do nich Trump był "perfect gentleman". Narracja o kolejnej, republikańskiej odsłonie "wojny przeciwko kobietom" poszła w świat.
Trump kontrował to na dwa sposoby. Po pierwsze metodą "łap złodzieja", czyli starał się jeszcze bardziej niż do tej pory nagłaśniać męski szowinizm i drapieżny seksualizm byłego prezydenta Billa Clintona, a jego żonę malował niemal jako sutenera, który prawie podstawiał mu kobiety, a już na pewno brutalnie uciszał je. Prawie zupełnie taka opowieść nie przebija się do mainstreamu, bo media nie są nią zainteresowane. Po drugie Trump zaczął jeszcze ostrzej uskarżać się, że media amerykańskie są lewackie i stoją murem przeciw niemu.
Ma rację, ale przecież co najmniej od lat sześćdziesiątych media są niemal zawsze antykonserwatywne, antyrepublikańskie. Prasa, radio i telewizja (a teraz i internet) zwalczają każdego kandydata, który ośmielił się przeciwstawić siłom postępu. W związku z tym nie należy się podkładać. Trump jest niestety wymarzonym workiem stereotypów. Te same ośrodki stale opluwały Reagana, a był to człowiek zacny i wyśmienity, w związku z tym nic się nie przylepiało do niego. Trump rzuca kamieniami, a potem sam się dziwi, że go też kamienują. A jest za co.
Trump nie jest konserwatystą. To populista, który wyczuł swój moment. Szeregowi zwolennicy Partii Republikańskiej mieli dość duszącej wszystkich politycznej poprawności w słowie, globalizacji w gospodarce, oraz dyskryminacji (w imię tyranii mniejszości) normalnych Amerykanów za ich patriotyzm, heteronormalność i inne rzekome przywary, w tym bycie białymi mężczyznami. Sprzeciwiali się ingerencji państwa w życie intymne obywateli, a jej braku w sprawy gospodarcze, szczególnie związane z przenoszeniem miejsc pracy z USA do Chin. Mieli tego po dziurki w nosie. Żaden z republikańskich kandydatów nie potrafił do nich przemówić tak jak Trump. A więc udało mu się zawłaszczyć przywództwo ruchu protestu wobec globalizacji, kontrktultury, multi-kulti, marksizmu-lesbianizmu oraz innych patologii.
Trump potrafił skanalizować gniew, ale nie potrafi wznieść się ponad niego. Jest nieprofesjonalny, nie zna się na polityce. Nie ma zielonego pojęcia o sprawach zagranicznych. Protekcjonizm gospodarczy to on jeszcze rozumie, tak długo, jak sam może na tym skorzystać w ramach kapitalizmu politycznego. Ale już sprawy obyczajowe go nie obchodzą. Wręcz jest przyjacielsko nastawiony do tzw. alternatywnych stylów życia i mniejszości seksualnych, co przyznaje nawet arcy mu wrogi "The Washington Post". Jego zwolennicy raczej o tym nie wiedzą, bo nie nagłaśnia tych spraw. Za to przyrzeka, że zmienił zdanie o aborcji.
Właściwie nie udało się Trumpowi zbudować koalicji szerszej niż podczas walki o nominację republikanów. Mamy jego wyznawców, którzy go czczą, oraz tych, którzy będą głosować przeciw Hillary Clinton. Na te głosy może liczyć. Co mówią sondaże? Pokazują, że rdzeń jego zwolenników to biali mężczyźni bez wykształcenia wyższego. Oraz że na Clinton będą głosować wykształceni ludzie zamożni oraz mniejszości czarne i latynoskie, jak również wesołkowie, czyli zwykła koalicja Partii Demokratycznej. I ta koalicja w sondażach przeważa.
Trump twierdzi, że nie można sondażom wierzyć. Rzeczywiście ludzie raczej niechętnie przyznają się do zamiaru głosowania na niego. To jest niemile widziane. A więc należy być ostrożny z sondażami.
Większość sondaży pokazuje, że kandydaci idą łeb w łeb z nieznaczną przewagą byłej Pierwszej Damy. Według lewicowego "The New York Times", który opiera się na danych podawanych przez jeszcze bardziej lewicowy "The Huffington Post", w najgorszym dla Trumpa wypadku Clinton wygrywa przewagą 14 proc. Źródłem tego jest sondaż Associated Press/Gfk. Równie lewicowy CNN wykazuje, że Hillary ma 4 proc. przewagi. I dziesiątka sondaży nie uwzględnia wyliczeń "The Los Angeles Times", które wskazują na małą przewagę Trumpa. Sondaże z poszczególnych stanów, szczególnie tych kluczowych, jak Ohio czy Floryda, wskazują większy rozziew na rzecz Clinton. Nagłośniono nawet, że jeden z irlandzkich bukmacherów już zaczął wypłacać za zakłady tym, którzy postawili na Hillary Clinton. W Las Vegas również obstawia się Clinton, ale przewagę szacuje się od 4:1 do 2:1.
Zaiste to hazard przewidzieć na pewno klęskę Trumpa. Pewnie tak, ale niekoniecznie.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton 22 października 2016
www.iwp.edu
Wersja cyfrowa artykułu, który ukazał się w najnowszym numerze "TS" (45/2016). Cały numer do kupienia tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.11.2016 10:22
Komentarze
Nagły zwrot Iranu w sprawie cieśniny Ormuz
18.04.2026 11:15

Komentarzy: 0
Irańskie władze ponownie wprowadziły ograniczenia w przepływie przez cieśninę Ormuz; w sobotę ogłoszono „powrót do stanu poprzedniego i ścisłą kontrolę armii” nad tym szlakiem wodnym - przekazała agencja Tasnim, cytując komunikat połączonego dowództwa wojskowego Iranu. W piątek Teheran powiadomił, że otwiera cieśninę dla statków handlowych.
Czytaj więcej
Jak "żydocentryzm" zniekształca myślenie o świecie
18.04.2026 10:24

Komentarzy: 0
W środowiskach określanych jako „na prawo od PiS” coraz większą popularność zdobywa „żydocentryzm”, czyli przekonanie, że klucz do zrozumienia światowej polityki znajduje się w Izraelu. Niedawny atak sił amerykańsko-izraelskich na Iran tylko wzmocnił tę tendencję, pogłębiając zamęt w ocenie geopolitycznych interesów Polski.
Czytaj więcej
Darmowa "operacja zmiany płci" dla bezdomnych i migrantów
17.04.2026 22:21

Komentarzy: 0
Kalifornia finansuje operacje "zmiany płci" (tranzycje) dla bezdomnych, nielegalnych imigrantów – to brzmi jak zdanie z generatora zabawnych teorii spiskowych prawicy. Taka jednak jest rzeczywistość, którą naświetliła dwójka amerykańskich dziennikarzy. Ci udali się do schronisk dla bezdomnych, gdzie wprost od nielegalnych imigrantów usłyszeli, że ci przechodzą tzw. tranzycję na koszt podatników.
Czytaj więcej
Trump: Iran zgodził się na to, że już nigdy więcej nie zamknie cieśniny Ormuz
17.04.2026 17:32

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w piątek, że Iran zgodził się na to, iż nigdy więcej nie zamknie cieśniny Ormuz. Według niego ten szlak wodny „nie będzie już więcej wykorzystywany jako broń przeciwko światu”.
Czytaj więcej
W domu brata Leona XIV grożono podłożeniem bomby
17.04.2026 17:02

Komentarzy: 0
Nie cichną echa sporu pomiędzy Leonem XIV a Donaldem Trumpem, dotyczącego wojny na Bliskim Wschodzie. Sam papież przebywa obecnie z wizytą w Kamerunie. Tymczasem do niepokojących wydarzeń doszło w domu jego brata Johna Prevosta.
Czytaj więcej