Paweł Janowski: Tusk przegrał. Tusk wybrał Niemcy

Wysuwając kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego na to śmieszne stanowisko rząd Polski osiągnął kilka celów jednocześnie. Powiedzieć, że to był szach mat, to nic nie powiedzieć.
Tusk przegrał, bo został. Jakby nie został, też by przegrał, ale mniej. Więc jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Wszyscy zobaczyli jakich mamy sąsiadów, bo co do Niemców, to nikt poważny chyba nie miał złudzeń?
Niemcy są naszym sąsiadem. Oczywiście. Niemcy są też naszym wrogiem. Co nie wszystkim wydawało się takie oczywiste. Wystarczy spojrzeć na sytuację Polaków w Niemczech i porównać z sytuacją Niemców w Polsce. Właśnie o tym przypomnieli. Niemcy od lat próbują nas gospodarczo zniewolić i podporządkować sobie politycznie. Za czasów Platformy udało im się to prawie w stu procentach. Teraz nastał polski rząd i dla Niemców zaczęła się "górka".
Przepchniecie Donalda Tuska na stanowisko kierownika czegoś tam ma jedynie znaczenie symboliczne. Telewizornie przez chwilę będą się ekscytowały, ale z czasem rząd polski na tym zyska. Dobrze się stało, że polski rząd twardo stał przy swoim stanowisku. Donald Tusk wyrzekł się ojczyzny, a raczej pokazał, który kraj jest jego faktyczną ojczyzną. Nie chciał poparcia polskiego rządu, nie starał się o poparcie polskiego rządu i kandydował wbrew opinii polskiego rządu. Czy trzeba więcej, żeby wyrzec się swej ojczyzny? Był posłuszny Niemcom, więc kogo zdradził?
Kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego była strzałem w dziesiątkę. To była mistrzowska zagrywka na kilku poziomach:
1/ Tusk wypada z polskiej polityki na długie lata. Co prawda kanclerz Merkel widzi w nim swego lokaja, tak jak caryca Katarzyna II (nota bene także Niemka) widziała lokaja w ostatnim królu Polski Stanisławie Poniatowskim, ale to się już nie uda. Nawet jak Tusk dołoży sobie imię August - nic to nie pomoże, tak jak nie pomogło Poniatowskiemu. Tusk wyrzekł się Polski.
Odsłonięcie jawnie antypolskiej i filogermańskiej twarzy Tuska w dłuższej perspektywie zniwelowało do minimum jego przyszłe próby powrotu do polityki polskiej. Przysłowiowy dziadek z Wehrmachtu, to przy obecnym "hołdzie berlińskim Tuska", to pikuś. Tusk od dziś jest politykiem niemieckim, działającym na rzecz Niemiec i przeciw Polsce. Odium filoniemieckości i antypolskości spadnie na cała Platformę Obywatelską, a czego jak czego, ale wysługiwania się Niemcom Polacy nie lubią.
2/ doszło do rozłamu w samej Platformie Obywatelskiej - ich wieloletni, ważny polityk stał się od teraz jej wrogiem, dzięki czemu hipokryzja jej członków po raz kolejny ukazała się w całej pełni. Wyrzucenie Jacka Saryusz-Wolskiego z Platformy Obywatelskiej prowadzi do poważnego osłabienia tej partii na forum Parlamentu Europejskiego i co nietrudno przewidzieć - przełoży się to na najbliższe wybory do Eurokołchozu.
3/ wystawienie kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego zmusiło Niemców do otwartego forsowania kandydatury Tuska, co odsłoniło jego rzeczywiste zaplecze polityczne. Niemcy nie mogą już udawać, że to kandydat rządu polskiego. To niemiecki kandydat posłusznie wykonujący rozkazy Berlina. Wszyscy właśnie o tym się przekonali.
4/ wszystkie kłamstwa Tuska o jego neutralności rozsypały się w puch. Dzięki sporowi wokół tej kandydatury wszyscy w Polsce i w Europie po raz kolejny przekonali się o stronniczości tego polityka i jego koninkturalizmie. Oczywiście dla skorumpowanym i cynicznych polityków brukselskich, to nic nowego, ale po raz kolejny Europejczycy widzą, że "Tusk jest nagi". Ta karta może zostać wykorzystana w przyszłych wyborach i będzie to silna karta, zwłaszcza w obszarze narracji medialnej.
5/ paradoksalnie dobrze się stało dla Prawa i Sprawiedliwości, że Tusk został na swym zydelku. Obecnie sytuacja w Polsce wciąż jest labilna, podgrzewana przez wrogów z zewnątrz i wewnątrz. Rząd Polski nie może liczyć na spokojną i merytoryczną opozycję, dlatego ewentualne pojawienie się Tuska, jak "utrąconego" przez PiS mogłoby zjednoczyć opozycję, co nie jest wskazane. Tymczasem opozycyjni liderzy dalej będą się ścigać kto jest najbardziej odklejony od rzeczywistości.
6/ wisienką na torcie są zbliżające się przesłuchania świadków w temacie Amber Gold. Wchodzą one w decydująca fazę. Niedługo zostanie przesłuchany Michał Tusk-Bąk. Z pewnością niewiele będzie pamiętał, ale będzie przesłuchany. Ponadto pani Barbara Kijanko wniesie swoje co nieco do tematu Tuskowej Platformy Obywatelskiej. Dzięki temu, że Tusk został w Brukseli cała Europa dowie się o dziwnie podejrzanych powiązaniach syna, co jeszcze bardziej osłabi jego pozycję i przyklei do Niemiec.
Podsumowując Tusk został, bo miał zostać. Dla PiS- ważnym było, jak odciąć się od tej tragicznej kandydatury. I udało się to w stu procentach. Tusk został i Tusk przegrał. PiS nie przyłożył to tego ręki i nie może być posadzany o działanie wbrew interesom Polski i Polaków. Tusk musiał wyrzec się publicznie polskiego rządu. Nie chciał, ale musiał. To początek jego końca.
Nie było innego rozwiązania. Mógł tylko przegrać bardziej lub mniej. Przegrał bardziej. Za chwilę zwali mu się na głowę kryzys z imigrantami i wtedy po raz kolejny wszyscy w Europie przekonają się, że Tusk jest do niczego i do niczego nie jest nikomu potrzebny. Oczywiście poza Niemcami. Będzie haratał w gałę i rysował kredkami po brukselskich ulicach, trzymając się za rączkę z innymi politykami. Oni takich hodują i hołubią.
Ale dla Polski będzie tylko lepiej. Im słabszy Eurokołchoz, czyli mający na czele słabych potakiwaczy, tym lepiej dla Polski.
Dr Paweł Janowski
Redaktor naczelny miesięcznika "Czas Solidarności"
Niemcy są naszym sąsiadem. Oczywiście. Niemcy są też naszym wrogiem. Co nie wszystkim wydawało się takie oczywiste. Wystarczy spojrzeć na sytuację Polaków w Niemczech i porównać z sytuacją Niemców w Polsce. Właśnie o tym przypomnieli. Niemcy od lat próbują nas gospodarczo zniewolić i podporządkować sobie politycznie. Za czasów Platformy udało im się to prawie w stu procentach. Teraz nastał polski rząd i dla Niemców zaczęła się "górka".
Przepchniecie Donalda Tuska na stanowisko kierownika czegoś tam ma jedynie znaczenie symboliczne. Telewizornie przez chwilę będą się ekscytowały, ale z czasem rząd polski na tym zyska. Dobrze się stało, że polski rząd twardo stał przy swoim stanowisku. Donald Tusk wyrzekł się ojczyzny, a raczej pokazał, który kraj jest jego faktyczną ojczyzną. Nie chciał poparcia polskiego rządu, nie starał się o poparcie polskiego rządu i kandydował wbrew opinii polskiego rządu. Czy trzeba więcej, żeby wyrzec się swej ojczyzny? Był posłuszny Niemcom, więc kogo zdradził?
Kandydatura Jacka Saryusz-Wolskiego była strzałem w dziesiątkę. To była mistrzowska zagrywka na kilku poziomach:
1/ Tusk wypada z polskiej polityki na długie lata. Co prawda kanclerz Merkel widzi w nim swego lokaja, tak jak caryca Katarzyna II (nota bene także Niemka) widziała lokaja w ostatnim królu Polski Stanisławie Poniatowskim, ale to się już nie uda. Nawet jak Tusk dołoży sobie imię August - nic to nie pomoże, tak jak nie pomogło Poniatowskiemu. Tusk wyrzekł się Polski.
Odsłonięcie jawnie antypolskiej i filogermańskiej twarzy Tuska w dłuższej perspektywie zniwelowało do minimum jego przyszłe próby powrotu do polityki polskiej. Przysłowiowy dziadek z Wehrmachtu, to przy obecnym "hołdzie berlińskim Tuska", to pikuś. Tusk od dziś jest politykiem niemieckim, działającym na rzecz Niemiec i przeciw Polsce. Odium filoniemieckości i antypolskości spadnie na cała Platformę Obywatelską, a czego jak czego, ale wysługiwania się Niemcom Polacy nie lubią.
2/ doszło do rozłamu w samej Platformie Obywatelskiej - ich wieloletni, ważny polityk stał się od teraz jej wrogiem, dzięki czemu hipokryzja jej członków po raz kolejny ukazała się w całej pełni. Wyrzucenie Jacka Saryusz-Wolskiego z Platformy Obywatelskiej prowadzi do poważnego osłabienia tej partii na forum Parlamentu Europejskiego i co nietrudno przewidzieć - przełoży się to na najbliższe wybory do Eurokołchozu.
3/ wystawienie kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego zmusiło Niemców do otwartego forsowania kandydatury Tuska, co odsłoniło jego rzeczywiste zaplecze polityczne. Niemcy nie mogą już udawać, że to kandydat rządu polskiego. To niemiecki kandydat posłusznie wykonujący rozkazy Berlina. Wszyscy właśnie o tym się przekonali.
4/ wszystkie kłamstwa Tuska o jego neutralności rozsypały się w puch. Dzięki sporowi wokół tej kandydatury wszyscy w Polsce i w Europie po raz kolejny przekonali się o stronniczości tego polityka i jego koninkturalizmie. Oczywiście dla skorumpowanym i cynicznych polityków brukselskich, to nic nowego, ale po raz kolejny Europejczycy widzą, że "Tusk jest nagi". Ta karta może zostać wykorzystana w przyszłych wyborach i będzie to silna karta, zwłaszcza w obszarze narracji medialnej.
5/ paradoksalnie dobrze się stało dla Prawa i Sprawiedliwości, że Tusk został na swym zydelku. Obecnie sytuacja w Polsce wciąż jest labilna, podgrzewana przez wrogów z zewnątrz i wewnątrz. Rząd Polski nie może liczyć na spokojną i merytoryczną opozycję, dlatego ewentualne pojawienie się Tuska, jak "utrąconego" przez PiS mogłoby zjednoczyć opozycję, co nie jest wskazane. Tymczasem opozycyjni liderzy dalej będą się ścigać kto jest najbardziej odklejony od rzeczywistości.
6/ wisienką na torcie są zbliżające się przesłuchania świadków w temacie Amber Gold. Wchodzą one w decydująca fazę. Niedługo zostanie przesłuchany Michał Tusk-Bąk. Z pewnością niewiele będzie pamiętał, ale będzie przesłuchany. Ponadto pani Barbara Kijanko wniesie swoje co nieco do tematu Tuskowej Platformy Obywatelskiej. Dzięki temu, że Tusk został w Brukseli cała Europa dowie się o dziwnie podejrzanych powiązaniach syna, co jeszcze bardziej osłabi jego pozycję i przyklei do Niemiec.
Podsumowując Tusk został, bo miał zostać. Dla PiS- ważnym było, jak odciąć się od tej tragicznej kandydatury. I udało się to w stu procentach. Tusk został i Tusk przegrał. PiS nie przyłożył to tego ręki i nie może być posadzany o działanie wbrew interesom Polski i Polaków. Tusk musiał wyrzec się publicznie polskiego rządu. Nie chciał, ale musiał. To początek jego końca.
Nie było innego rozwiązania. Mógł tylko przegrać bardziej lub mniej. Przegrał bardziej. Za chwilę zwali mu się na głowę kryzys z imigrantami i wtedy po raz kolejny wszyscy w Europie przekonają się, że Tusk jest do niczego i do niczego nie jest nikomu potrzebny. Oczywiście poza Niemcami. Będzie haratał w gałę i rysował kredkami po brukselskich ulicach, trzymając się za rączkę z innymi politykami. Oni takich hodują i hołubią.
Ale dla Polski będzie tylko lepiej. Im słabszy Eurokołchoz, czyli mający na czele słabych potakiwaczy, tym lepiej dla Polski.
Dr Paweł Janowski
Redaktor naczelny miesięcznika "Czas Solidarności"

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 10.03.2017 00:47
Komentarze
Spór o ceny paliw. Tusk uderza w prezydenta, jest odpowiedź
25.07.2026 20:42

Komentarzy: 0
Prezydent zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na stacjach - ocenił Donald Tusk; Zamiast nakładać kolejne podatki, proszę obniżyć VAT i akcyzę - odpowiedział mu szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Czytaj więcej
Poseł z otoczenia Kaczyńskiego ostro o sporze w PiS. „Rzygać się chce”
19.07.2026 20:52

Komentarzy: 0
Trwa konflikt frakcyjny w Prawie i Sprawiedliwości. Pragnący zachować anonimowość poseł Prawa i Sprawiedliwości z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego w rozmowie z portalem Tysol.pl mówi o tarciach, do jakich od kilku miesięcy dochodzi w ugrupowaniu.
Czytaj więcej
Szef BBN apeluje do rządu Tuska ws. stałej bazy USA w Polsce
18.07.2026 08:15

Komentarzy: 0
Amerykanie są otwarci na rozmowę; trzeba to wykorzystać i przełożyć na proaktywne działania, które zostaną sfinalizowane w możliwie najszybszym czasie - tak do kwestii budowy stałej bazy wojsk USA w Polsce odniósł się w rozmowie z PAP szef BBN Bartosz Grodecki.
Czytaj więcej
Tusk rozmawiał z posłami KO. Spotkanie trwało blisko trzy godziny
15.07.2026 22:19

Komentarzy: 0
Spotkanie motywacyjne; mobilizacja przed rokiem wyborczym; możliwość wypowiedzenia się posłów - tak uczestnicy środowego, blisko trzygodzinnego spotkania klubu Koalicji Obywatelskiej z premierem Donaldem Tuskiem podsumowywali je w rozmowach z dziennikarzami.
Czytaj więcej
Tusk mobilizuje posłów KO. Chce, by ruszyli w teren przed wyborami
14.07.2026 18:08

Komentarzy: 0
Premier Donald Tusk w środę spotka się z klubem parlamentarnym Koalicji Obywatelskiej. Jak podaje wp.pl spotkanie ma mieć charakter mobilizacyjny. Rok przed rozpoczęciem oficjalnej kampanii wyborczej szef rządu chce przypomnieć posłom, że praca nad wynikiem wyborczym trwa już teraz.
Czytaj więcej