Paweł Janowski: Plastynowanie gotówkowe
20.06.2018 20:36

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Przyglądam się młodym, interesująco inteligentnym, pracowitym inaczej kandydatom z wybitnie zasłużonej partii. O którą chodzi? Proszę odgadnąć. Przyglądam się bardzo dokładnie, a jak tak się przyglądam, to zauważam zadziwiające podobieństwo między nimi. Od Szczecina po Gdańsk, od Wrocławia po Inowrocław, od miasteczka po aglomerację. Jest coś, co ich wszystkich łączy. Co to takiego?
To przebyty zabieg mentalnej plastynacji. Polega on na usunięciu z tkanek organizmu wody, duchowości, przyzwoitości oraz tłuszczów potrzebnych do rozwoju bakterii gnilnych. Następnie każdy kandydat został poddany procesowi nasycenia odpowiednimi polimerami powodującymi zatrzymanie ich rozkładu. Chłopcy i dziewczęta zachowują niektóre swoje kształty, lokalne cechy, grzywki uczesane i rozczochrane, niepowtarzalne ambicje. Powstali w ten sposób kandydaci są używani jako modele pozornie autonomiczne w polityce krajowej i zagranicznej, w biznesie i w bezkresie, a niekiedy i w sztuce. Niewysokich loków, ale jednak z rozczochraną brodą.
W początkowej fazie procesu kandydata poddaje się kąpieli w młodzieżówce partyjnej, potem trochę moczymy w acetonie schłodzonym do temperatury minus 25 stopni Celsjusza. Powoduje to całkowite pozbawienie wszelkich walorów wewnętrznych, odklejenie od rzeczywistości. Kasa, jako rozpuszczalnik odpowiedzialności, kolejno zastępujący dobre odruchy i wodę, rozpuszcza je w tkankach i z nich wypłukuje. W kolejnej fazie odpowiednie intensywne motywatory walutowe wypłukują uczciwość, skromność, służebność i patriotyzm. Żeby kandydat był idealny, należy przechowywać go w zbiornikach próżniowych, willach otoczonych przystrzyżonym płotem i mieć nieustannie włączony TVN, dzięki czemu zostaje on poddany procesowi wysysania resztek niezależności. W myśleniu, planowaniu, działaniu.
Tym sposobem uzyskuje się efekt deficytu objętości i zanikanie planów na przyszłość. W dalszym procesie plastynacji kandydaci pod dużym ciśnieniem są nasączani ideami marksizmu, trockizmu, brukselizmu, spinellizmu i innymi podobnymi substancjami. Po zakończeniu procesu nasączania komórek, zależnie od zastosowanej żywicy polimerowej, utwardza się ich w przekonaniach przez podgrzewanie próżności, ambicji i bilety do cyrku. Aby finalnie był gotowy do wyjścia na ulicę i startu w wyborach, koloruje się go barwnikami o utajnionym składzie. Potem można już go używać o każdej porze dnia, w deszczu i słońcu, na wschodzie i zachodzie, raczej później niż wcześniej. Budzi się raczej po południu, bo lubi sobie podrzemać.
Każdy z nich staje się wysoce wydajnym miłośnikiem mebli z Ikei, żyrandoli pałacowych i wiat autobusowych. Jak przychodzą z wizytą, to mają ze sobą ławki, krzesła, fotele bujane albo leżaki plażowe. Jak poprosisz o pomoc, to sypią groszem. Najchętniej drobniakami. Zapalą z tobą cygara, wypiją 12-letnią whisky, przegryzą kawiorkiem oraz koniecznie sushi.
Kandydaci są wystrugani elegancko, pomalowani nowocześnie farbą szybkoschnącą. Oczywiście w kolorze oczu Jana Klaudiusza Junckera. W klapie mają wiązankę Róży Luksemburg. Błękit jaśnieje z ławek, irytacja w przechodniach, a nadzieja w kandydatach. Nie muszą się wysilać, bo wszystko za nich Niemcy zrobią. Nie martwią się o przyszłość, a przeszłość mają spakowaną w teczkach i na wyciągach. Cieszmy się więc ze splastynowanych kandydatów. Są szyci na miarę. Na miarę naszych możliwości i potrzeb ukochanej partii.
Dr Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (25/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
W początkowej fazie procesu kandydata poddaje się kąpieli w młodzieżówce partyjnej, potem trochę moczymy w acetonie schłodzonym do temperatury minus 25 stopni Celsjusza. Powoduje to całkowite pozbawienie wszelkich walorów wewnętrznych, odklejenie od rzeczywistości. Kasa, jako rozpuszczalnik odpowiedzialności, kolejno zastępujący dobre odruchy i wodę, rozpuszcza je w tkankach i z nich wypłukuje. W kolejnej fazie odpowiednie intensywne motywatory walutowe wypłukują uczciwość, skromność, służebność i patriotyzm. Żeby kandydat był idealny, należy przechowywać go w zbiornikach próżniowych, willach otoczonych przystrzyżonym płotem i mieć nieustannie włączony TVN, dzięki czemu zostaje on poddany procesowi wysysania resztek niezależności. W myśleniu, planowaniu, działaniu.
Tym sposobem uzyskuje się efekt deficytu objętości i zanikanie planów na przyszłość. W dalszym procesie plastynacji kandydaci pod dużym ciśnieniem są nasączani ideami marksizmu, trockizmu, brukselizmu, spinellizmu i innymi podobnymi substancjami. Po zakończeniu procesu nasączania komórek, zależnie od zastosowanej żywicy polimerowej, utwardza się ich w przekonaniach przez podgrzewanie próżności, ambicji i bilety do cyrku. Aby finalnie był gotowy do wyjścia na ulicę i startu w wyborach, koloruje się go barwnikami o utajnionym składzie. Potem można już go używać o każdej porze dnia, w deszczu i słońcu, na wschodzie i zachodzie, raczej później niż wcześniej. Budzi się raczej po południu, bo lubi sobie podrzemać.
Każdy z nich staje się wysoce wydajnym miłośnikiem mebli z Ikei, żyrandoli pałacowych i wiat autobusowych. Jak przychodzą z wizytą, to mają ze sobą ławki, krzesła, fotele bujane albo leżaki plażowe. Jak poprosisz o pomoc, to sypią groszem. Najchętniej drobniakami. Zapalą z tobą cygara, wypiją 12-letnią whisky, przegryzą kawiorkiem oraz koniecznie sushi.
Kandydaci są wystrugani elegancko, pomalowani nowocześnie farbą szybkoschnącą. Oczywiście w kolorze oczu Jana Klaudiusza Junckera. W klapie mają wiązankę Róży Luksemburg. Błękit jaśnieje z ławek, irytacja w przechodniach, a nadzieja w kandydatach. Nie muszą się wysilać, bo wszystko za nich Niemcy zrobią. Nie martwią się o przyszłość, a przeszłość mają spakowaną w teczkach i na wyciągach. Cieszmy się więc ze splastynowanych kandydatów. Są szyci na miarę. Na miarę naszych możliwości i potrzeb ukochanej partii.
Dr Paweł Janowski
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (25/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.06.2018 20:36
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Szczerbaty bigos
02.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Czas jest trudny, czas społecznej kwarantanny. Zrobiłem przegląd zapasów: chleb jest, kefir jest, jajka są. Bigosu mam dla pułku wojska, a miodu dla batalionu. Jeszcze zgrzewka wody, 3 metry kiełbasy i 3 litry musztardy. Stanąłem, spojrzałem wokół. Wiele półek grzmiało ciszą. Makaron i ryż domagały się wzmocnienia swoich szeregów. Worek cebuli w kącie wyciskał ze mnie strumienie łez, którymi płynęły ostatnie szare komórki. Mózg mi opustoszał. Pomyślałem, że trzeba co nieco przynieść. W trosce o polski budżet. No i przyniosłem. Już jestem spokojny, mogę przez miesiąc nie wychodzić z domu.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Koronawirus kontra fala Solidarności
25.03.2020 21:50

Komentarzy: 0
Gdy wirus zaatakował Europę, co zrobili Niemcy i Francuzi? Zablokowali dystrybucję maseczek ochronnych. Gdy Polska i inne racjonalne państwa zamknęły granice, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, co zrobili Niemcy i Bruksela? Gniewali się i fukali, a po kilku dniach sami zamknęli granice. Gdy rząd Mateusza Morawieckiego po kilkunastu zarażeniach wprowadził poważne obostrzenia chroniące Polaków, to co zrobili Hiszpanie i Brytyjczycy? Kpili sobie, przesiadywali w pubach i maszerowali na 120-tysięcznym marszu feministek w Madrycie. A gdzie są dzisiaj? Każdy widzi.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Wyciekły tajne nagrania
20.03.2020 20:50

Komentarzy: 0
Narada miała miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sztab kryzysowo-wyborczy zebrał się w trybie nadzwyczajnym w jednej z piwnic pałacu dewelopera znanego w kręgach warszawskich. Nie było zasięgu, nie było dostępu, ale była Wtyczka. Ładna, inteligentna i obawiająca się o swoją przyszłość. Jej poświęceniu zawdzięczamy te bezcenne informacje.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Wielkie Wiertło. Nowoczesny kicz
16.03.2020 17:00

Komentarzy: 0
Łódź ma jednorożca, Gdańsk rydwan. Warszawa pozazdrościła. Wybitne gremium speców od przestrzennej nicości – urzędnicy i architekci, tak długo szli, szli, szli, aż w końcu doszli. I wykręcili Wiertło. Do takich rewelacyjnych wniosków estetycznych doszło jury. Zaskoczyli wszystkich. Dlaczego nie zaproszono artystów rzeźbiarzy? Nie wiem. Tymczasem 27 lutego 2020 r. ogłoszony został zwycięski projekt pomnika Bitwy Warszawskiej z 1920 r. Monument ma stanąć na placu Na Rozdrożu. Wygrał projekt pracowni Mirosława Nizio.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Kwiat morderca
05.03.2020 20:50

Komentarzy: 0
Lubię rosiczkę. Bardzo. W dzisiejszych czasach ta roślinka jest bezcenna. Charakterna i bardzo nienowoczesna. Lubię jej charakter. Ale panowie europosłowie, europosłanki i wszystkie eurokońcówki podobno mają w planach wpisać tę roślinkę na listę zwierząt do odstrzału
Czytaj więcej