[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Wyciekły tajne nagrania
20.03.2020 20:50
![[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Wyciekły tajne nagrania](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/98f511f8-b42f-4b6e-bbfe-73b87dcbb214/45039.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Narada miała miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sztab kryzysowo-wyborczy zebrał się w trybie nadzwyczajnym w jednej z piwnic pałacu dewelopera znanego w kręgach warszawskich. Nie było zasięgu, nie było dostępu, ale była Wtyczka. Ładna, inteligentna i obawiająca się o swoją przyszłość. Jej poświęceniu zawdzięczamy te bezcenne informacje.
Zebrali się tylko najbardziej zaufani. Było ich kilkunastu. Nie możemy podać nazwisk, bo to groziłoby spaleniem Wtyczki, która należy do Ścisłego Grona. Ale podamy niektóre ksywki: Kreska, Dykta, Koperta, Szatniarz, Widelec, Nielot, Kasjer, Piąstka, Basen, Ministerka i Pigularz. Obsługa piwnicy została zaprzysiężona specjalnie na tę okoliczność. Goście wprowadzani byli w czarnych workach na głowie, ponieważ lokalizacja pałacowej piwnicy też jest tajna. Nikt nie może dowiedzieć się, kto sponsorował spotkanie.
Wtyczka nie miała ze sobą sprzętu nagrywającego, bo nawet nie byłaby w stanie go wnieść, ale jej towarzysze i towarzyszki nie wiedzą jednego - ma fotograficzną pamięć. Zapamiętuje jak dyktafon, a pojemność ma nieograniczoną.
Na początek zgodnie ze starą, sprawdzoną zasadą - "kto nie pije, ten kabluje", rozpoczęto suto zakrapianą kolacją. Po kolacji każdy uczestnik musiał ponadto wciągnąć pół metra "białej kreski". Tak dla bezpieczeństwa. Potem przystąpiono do rozmów i dzielenia się szczerze wszystkimi analizami i wątpliwościami. Nastąpiła "burza mózgów". Przeciąg się zrobił straszny. Zassało wielu.
Jako że najszybciej wciągnął białą linię Kreska, tak też on pierwszy zabrał głos. Powiedział m.in.: "Jaki jest Ptak, każdy widzi. A kto nie widzi, to niech zajrzy pod pióra". Z przejęciem przytakiwał towarzysz Dykta. Nie był wprawiony we wciąganiu, a jedynie w popijaniu. Oczy mu zaszły bielmem ze szczęścia. Przytaknął i walnął z przejęciem wysokim czołem w stolik. Część jadłospisu została na nim trochę dłużej. Kreska kontynuował: "W obliczu zbliżającej się konfrontacji, w obliczu - powtórzył, widzę niewyraźnie choć z dużym przekonaniem - będzie ciężko. Możemy dostać łomot". Pociągnął nosem, szukając wśród zebranych gestów wsparcia i wolnej kreski na stole.
Najszybciej zareagowała towarzyszka Piąstka, znana z tego, że lubi walić w pulpit. Zacisnęła piąstki, zmarszczyła brwi i powiedziała: "Czas jest krótki". Jej sąsiad, towarzysz z dużym stażem, mrugnął do towarzysza z naprzeciwka, bujając się w rytmie cicho grającej muzyki. Basen się zawiesił, szukał drugiej kreski na pobliskiej tacy, którą mu ktoś sprzed nosa wciągnął. Chłopak z Tektury, czyli Dykta, milczał wymownie. Wtedy Szatniarz powiedział: "Kandydatka się sypie, wyrazy w jej ustach się przewracają, a zdania gubią sens. Lepiej, żeby jeździła do ludzi jej kartonowa podobizna. Szczerze".
Siedzący w cieniu, lekko podstarzały towarzysz Pigularz, powiedział spokojnym głosem: "Walić strachem, strzelać seriami z chorób, odpalać najcięższe przypadki - kichać, kaszleć, załamywać ręce, wyłamywać palce, rwać włosy i krzyczeć w niebogłosy". Kreska właśnie kończył wciągać czwartą i na te słowa aż się wyprostował. Widelec przechylił się nieznacznie w kierunku na lewo, Kasjer spadł pod stół, a Nielot odleciała.
Zebrali wpadli w stan uniesienia. Tylko Kasjer leżał wciąż pod stołem. Już wiedzieli, co i jak, kiedy, w kogo, czym i gdzie. Obudziła się nadzieja. Piąstka zapięła się, spięła, pozbierała rozsypane myśli, ułożyła w koczek i powiedziała: "Towarzysze i towarzyszki. Bój to nasz ostatni. Musimy rzucić wszystko i ruszyć do walki. Bruksela na nas liczy, a ja, gdy liczę to, co z Brukseli leje mi się na konto, to nie mogę ze wzruszenia zer się doliczyć". Dodała jeszcze: "W imię zer wszyscy musimy stanąć w jednym szeregu. Jak w Totolotku. W imię wielu zer, w imię wielu miejsc przed przecinkiem. Zera z wszystkich kont muszą się połączyć i odpalić". Siadła, popatrzyła na towarzyszy i ze wzruszenia osunęła się zemdlona w ramiona Towarzysza z jadłospisem odbitym na wysokim czole. I nie był to koniec spotkania. Cdn.

Wtyczka nie miała ze sobą sprzętu nagrywającego, bo nawet nie byłaby w stanie go wnieść, ale jej towarzysze i towarzyszki nie wiedzą jednego - ma fotograficzną pamięć. Zapamiętuje jak dyktafon, a pojemność ma nieograniczoną.
Na początek zgodnie ze starą, sprawdzoną zasadą - "kto nie pije, ten kabluje", rozpoczęto suto zakrapianą kolacją. Po kolacji każdy uczestnik musiał ponadto wciągnąć pół metra "białej kreski". Tak dla bezpieczeństwa. Potem przystąpiono do rozmów i dzielenia się szczerze wszystkimi analizami i wątpliwościami. Nastąpiła "burza mózgów". Przeciąg się zrobił straszny. Zassało wielu.
Jako że najszybciej wciągnął białą linię Kreska, tak też on pierwszy zabrał głos. Powiedział m.in.: "Jaki jest Ptak, każdy widzi. A kto nie widzi, to niech zajrzy pod pióra". Z przejęciem przytakiwał towarzysz Dykta. Nie był wprawiony we wciąganiu, a jedynie w popijaniu. Oczy mu zaszły bielmem ze szczęścia. Przytaknął i walnął z przejęciem wysokim czołem w stolik. Część jadłospisu została na nim trochę dłużej. Kreska kontynuował: "W obliczu zbliżającej się konfrontacji, w obliczu - powtórzył, widzę niewyraźnie choć z dużym przekonaniem - będzie ciężko. Możemy dostać łomot". Pociągnął nosem, szukając wśród zebranych gestów wsparcia i wolnej kreski na stole.
Najszybciej zareagowała towarzyszka Piąstka, znana z tego, że lubi walić w pulpit. Zacisnęła piąstki, zmarszczyła brwi i powiedziała: "Czas jest krótki". Jej sąsiad, towarzysz z dużym stażem, mrugnął do towarzysza z naprzeciwka, bujając się w rytmie cicho grającej muzyki. Basen się zawiesił, szukał drugiej kreski na pobliskiej tacy, którą mu ktoś sprzed nosa wciągnął. Chłopak z Tektury, czyli Dykta, milczał wymownie. Wtedy Szatniarz powiedział: "Kandydatka się sypie, wyrazy w jej ustach się przewracają, a zdania gubią sens. Lepiej, żeby jeździła do ludzi jej kartonowa podobizna. Szczerze".
Siedzący w cieniu, lekko podstarzały towarzysz Pigularz, powiedział spokojnym głosem: "Walić strachem, strzelać seriami z chorób, odpalać najcięższe przypadki - kichać, kaszleć, załamywać ręce, wyłamywać palce, rwać włosy i krzyczeć w niebogłosy". Kreska właśnie kończył wciągać czwartą i na te słowa aż się wyprostował. Widelec przechylił się nieznacznie w kierunku na lewo, Kasjer spadł pod stół, a Nielot odleciała.
Zebrali wpadli w stan uniesienia. Tylko Kasjer leżał wciąż pod stołem. Już wiedzieli, co i jak, kiedy, w kogo, czym i gdzie. Obudziła się nadzieja. Piąstka zapięła się, spięła, pozbierała rozsypane myśli, ułożyła w koczek i powiedziała: "Towarzysze i towarzyszki. Bój to nasz ostatni. Musimy rzucić wszystko i ruszyć do walki. Bruksela na nas liczy, a ja, gdy liczę to, co z Brukseli leje mi się na konto, to nie mogę ze wzruszenia zer się doliczyć". Dodała jeszcze: "W imię zer wszyscy musimy stanąć w jednym szeregu. Jak w Totolotku. W imię wielu zer, w imię wielu miejsc przed przecinkiem. Zera z wszystkich kont muszą się połączyć i odpalić". Siadła, popatrzyła na towarzyszy i ze wzruszenia osunęła się zemdlona w ramiona Towarzysza z jadłospisem odbitym na wysokim czole. I nie był to koniec spotkania. Cdn.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.03.2020 20:50
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Szczerbaty bigos
02.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Czas jest trudny, czas społecznej kwarantanny. Zrobiłem przegląd zapasów: chleb jest, kefir jest, jajka są. Bigosu mam dla pułku wojska, a miodu dla batalionu. Jeszcze zgrzewka wody, 3 metry kiełbasy i 3 litry musztardy. Stanąłem, spojrzałem wokół. Wiele półek grzmiało ciszą. Makaron i ryż domagały się wzmocnienia swoich szeregów. Worek cebuli w kącie wyciskał ze mnie strumienie łez, którymi płynęły ostatnie szare komórki. Mózg mi opustoszał. Pomyślałem, że trzeba co nieco przynieść. W trosce o polski budżet. No i przyniosłem. Już jestem spokojny, mogę przez miesiąc nie wychodzić z domu.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Koronawirus kontra fala Solidarności
25.03.2020 21:50

Komentarzy: 0
Gdy wirus zaatakował Europę, co zrobili Niemcy i Francuzi? Zablokowali dystrybucję maseczek ochronnych. Gdy Polska i inne racjonalne państwa zamknęły granice, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa, co zrobili Niemcy i Bruksela? Gniewali się i fukali, a po kilku dniach sami zamknęli granice. Gdy rząd Mateusza Morawieckiego po kilkunastu zarażeniach wprowadził poważne obostrzenia chroniące Polaków, to co zrobili Hiszpanie i Brytyjczycy? Kpili sobie, przesiadywali w pubach i maszerowali na 120-tysięcznym marszu feministek w Madrycie. A gdzie są dzisiaj? Każdy widzi.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Wielkie Wiertło. Nowoczesny kicz
16.03.2020 17:00

Komentarzy: 0
Łódź ma jednorożca, Gdańsk rydwan. Warszawa pozazdrościła. Wybitne gremium speców od przestrzennej nicości – urzędnicy i architekci, tak długo szli, szli, szli, aż w końcu doszli. I wykręcili Wiertło. Do takich rewelacyjnych wniosków estetycznych doszło jury. Zaskoczyli wszystkich. Dlaczego nie zaproszono artystów rzeźbiarzy? Nie wiem. Tymczasem 27 lutego 2020 r. ogłoszony został zwycięski projekt pomnika Bitwy Warszawskiej z 1920 r. Monument ma stanąć na placu Na Rozdrożu. Wygrał projekt pracowni Mirosława Nizio.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Kwiat morderca
05.03.2020 20:50

Komentarzy: 0
Lubię rosiczkę. Bardzo. W dzisiejszych czasach ta roślinka jest bezcenna. Charakterna i bardzo nienowoczesna. Lubię jej charakter. Ale panowie europosłowie, europosłanki i wszystkie eurokońcówki podobno mają w planach wpisać tę roślinkę na listę zwierząt do odstrzału
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Paweł Janowski: Gajewska i hejtownisie
27.02.2020 18:23

Komentarzy: 0
Zielony ludzik dziwi się temu, że wszyscy mówią o nim – zielony. Łysy kosmita dziwi się bardziej, bo nie ma włosów na głowie tylko na plecach. A zdrajcy dziwią się, że normalni ludzi uważają ich za łajdaków. A ja się dziwię, że oni wszyscy się dziwą.
Czytaj więcej